wtorek


vic zhou/zai zai
Vic Zhou ... miałam już o nim napisać dużo dużo wcześniej, ale wyszło jak wyszło i piszę dopiero teraz. Wspominam o tym ponieważ Vic, jest bez wątpienia wart wszelkiej uwagi. 

Pierwszy raz zobaczyłam go w osławionym już serialu Mars, gdzie po obejrzeniu kilku pierwszych odcinków byłam w stanie tylko powiedzieć przeciągłe: waaaaaaaał i to nie tylko w odniesieniu do Vic'a ale do całej dramy. Jeśli ktoś nie widział, nich żałuje. Choć musze przyznać się, że Vic Zhou wygląda tam trochę jak chłopak wyjęty z lat 80-90, szczególnie w tych porozciąganych podkoszulkach i na sportowych motorach... ale nic to... Vic Zhou nadrabia wszystkim innym... no i ten niezapomniany obraz, który mnie jakoś strasznie razi... hmmm chyba mam inne poczucie estetyki :P Aha, i ta czołówka, która niestety zdradza połowę przyszłej akcji... ale jak już pisałam serial jest pierwsza klasa, z Vic’em na czele. :P

Vic Zhou, jest już starym wyjadaczem w tajwańskim show biznesie, ponieważ debiutował już w 2001 roku w serialu "Meteor Garden" (czyli odpowiedniku koreańskiego "Boys before Flowers").
Dzięki serialowi, który bił rekordy popularności w wielu azjatyckich państwach, z chłopaka z nikąd stał się powszechnie rozpoznawalny. Nigdy nie chciał być aktorem, czy piosenkarzem. Dostał rolę Hua Ze Lei (w koreańskiej wersji grał tą postać Kim Hyun Joong) przypadkowo. Poszedł na casting wraz ze swoim przyjacielem, który starał się o rolę. Znajomego nie przyjęto, natomiast reżyserowi przypadł do gustu nieśmiały chłopak o melancholijnym wyglądzie stający z boku, który według niego idealnie pasował do postaci Hua Ze Lei. Vic Zhou, całkowicie zaskoczony propozycją reżysera, z początku opierał się, ale w końcu uległ namowom. Później przyznał, że był wtedy jeszcze zbyt mało asertywny i nie wydawało mu się w porządku odmówić, szczególnie, że wielu ludzi oczekiwało od niego pozytywnej odpowiedzi, a z drugiej strony nie chciał zranić swojego przyjaciela, który bardzo chciał się dostać do tego serialu. Później grał w wielu dramach miedzy innymi "Silence", "Poor Prince", "Sweet Relationship", "Black and White". Vic Zhou, Zai Zai, tajwańczyk, tajwański aktor
Vic Zhou przed debiutem, był zwykłym studentem na kierunku "Mechanical Engineering". Niestety po staniu się sławnym, nie był w stanie normalnie uczestniczyć w zajęciach z powodu wszechobecnych paparazzi i fanów, którzy nie dawali mu spokoju.
Zmieniał więc uczelnię dwukrotnie, ale wkrótce z powodu napiętego planu zajęć w show biznesie, musiał rzucić naukę. W 2001 roku, debiutował jako piosenkarz. Obecnie jest wokalistą bardzo popularnego na Tajwanie (jak i właściwie całej Azji Wschodniej, a także ponoć części Europy), zespołu F4. Jak łatwo się domyślić F4, wywodzi się z serialu "Meteor Garden", a grupa składa się z aktorów którzy grali "cudowną czwórkę". Vic Zhou jest najmłodszy. Dotychczas wydali 3 albumy. Vic Zhou ma także solowe projekty w swojej diskografii:  Make a wish (2002), Remember I love you (2004), I'm not F4 (2007). 

Urodził się 9 czerwca 1981 roku. Jego prawdziwe imię brzmi Zhou Yumin, natomiast Vic Zhou/Vic Chou , Zai Zai są jego nazwiskami scenicznymi. Jego babcia nazywała go Zai Zai, co ma znaczyć "mały chłopiec". Jego matka jest rdzenną mieszkanką Tajwanu i pochodzi z grupy etnicznej Atayal (ok. 23% społeczeństwa tajwańskiego). Jego rodzice rozwiedli się w kilka lat po jego narodzinach. „
Najsmutniejszą rzeczą w moim życiu był rozwód moich rodziców. [...] Kiedy się rozeszli miałem 8-9 lat i zamieszkałam razem z matką na Tajwanie. Mój ojciec osiedlił się w Luo Dong, gdzie założył nową rodzinę. Pomimo dużego dystansu jaki nas dzieli, zawsze znajdę czas, aby go odwiedzić i wypełnić swoją rolę jako jego syna. Nigdy nie chciałem zostać gwiazdą czy być sławnym. Aczkolwiek, nie mogę zaprzeczyć, że jestem teraz popularny. Z jednej strony jest to powód do radości, z drugiej strony nienawidzę jak bardzo to wpływa na moją rodzinę. Reporterzy pukają do drzwi mojego ojca i robią zdjęcia domu, co bardzo go niepokoi, tak że nie ośmiela się wychodzić z domu."
Vic Zhou, Zai Zai, tajwańczyk, tajwański aktor
Z jego profilu można się dowiedzieć, że ma 180cm, waży ok. 66 kg, czyli całkiem w normie. Jego ulubionym daniem jest smażony kurczak. Jako swoją religię deklaruje buddyzm. Jaki charakter? Z początku swojej kariery wszyscy raczej uważali go za cichego i nieśmiałego, ale lata w show biznesie zrobiły swoje i Vic Zhou wydaje się być zupełnie inną osobą niż dawniej. I to nie znaczy, że gorszą.
Jest znanym z życzliwości i otwartości indywidualistą, kochającym samochody (do przesady) i kobiety. Jego liczne związki i domniemane romanse stanowiły przez lata pożywkę dla brukowców. Na dłużej, bo prawie 2,5 roku, związał się z Barbie Hsu, z którą grał w "Meteor Garden" i "Mars". Z jednej strony jest osobą dojrzałą z dużą charyzmą,  a z drugiej strony lekkoduchem, zachowującym się czasami jak małe dziecko.
"Zai Zai zawsze nas rozwesela, on jest dla nas jak młodszy brat", "Żarty Vic’a zawsze nas śmieszą. Nie dlatego, że są zabawne, ale dlatego ze są bezsensowne i tępe"- powiedzieli kiedyś pozostali członkowie grupy F4. W 2009 roku wziął udział w sesji zdjęciowej do magazynu GQ "...Na początku ZZ był bardzo cichy i nie mówił dużo w porównaniu do innych gwiazd, które zazwyczaj rozmawiają i rzucają żartami. Oni [ekipa] obawiali się, że ZZ będzie zbyt zimny/nieprzystępny. Ale tak szybko jak aparat zaczął pracować, ekipa przekonała się, że ZZ jest świadomy swojej roli i wie jak powinien pozować do zdjęć." Hmm bez wątpienia wie, bo jest częstym gościem bloków reklamowych. Od debiutu wystąpił w ok. 21 reklamach w tym takich znanych marek jak Lacoste, Pepsi, Switch Yamaha.
Vic Zhou, Zai Zai, tajwańczyk, tajwański aktor
Jeden ze znajomych zdradził kiedyś w programie telewizyjnym, że
Vic Zhou chodzi po domu tylko w szortach i skarpetkach. Vic uwielbia też spać. Dopiero po 10 godzinach snu czuje się dobrze. Zai Zai lubi sobie także popłakać, ale tylko ze zmęczenia. Biedaczek :(. Oj, nie ma lekko - Vic nie lubi jak fani biją go po głowie i szczypią po twarzy...co zdarza się niemal zawsze kiedy pojawia się publicznie, tłum zaczyna szaleć... stwierdził nawet, że jeśli nadal taka sytuacja będzie się notorycznie powtarzać, będzie zmuszony opuścić branże muzyczną ponieważ jego głowa tego nie wytrzyma... ojojoj kto chciałby być azjatyckim idolem?

Bez wątpienia, Vic Zhou plasuje się w jakiejś mojej pierwszej piątce kwiecistych panów. Jego ciepły uśmiech jest po prostu rozbrajający, wesołe oczy obezwładniające, a jego ciepły głos jest rozmiękczający... ahhh, właśnie leżę rozłożona na łopatki... :D 
 

A to już sznandarowa "Make a Wish".  Kiedy to było? Teledysk powstał najprawdopodobniej pod koniec 2001 roku.  Vic Zhou miał tu 20 lat. Piosenka z tych bardziej lukrowanych.



A tu wykonuje tą piosenkę 8 lat później. Nagłośnienie nie jest najlepsze, ale co tam... ważne, że Zai Zai ładnie się uśmiecha :P Człowiekowi od razu lepiej się robi jak się na niego patrzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.