piątek


pełny serwis, poproszę!




Dziś będzie naprawdę temat rzeka, i to ta z tych dłuższych. Temat bez dna. Więc, żeby już niepotrzebnie nie przedłużać, to dzisiejszym tematem będzie fanservice i wiele rzeczy z nim związanych.
Co to jest fanservice?

"Ogólnie fanservice odnosi się do scen i sytuacji, które zostały stworzone po to, aby ucieszyć, zaszokować lub podniecić widzów".

Zwykle łączy się ten termin bezpośrednio z zachowaniami o lekkim zabarwieniu seksualnym. Zjawisko to można spotkać w azjatyckich popkulturze, głównie koreańskim i japońskim show biznesie, ale także w innych krajach Azji Wschodniej, ale w mniejszym stopniu. Jego źródeł należy szukać w mandze i anime. Fanservic'em w mandze i anime można nazwać wszystkie te ilustracje/kadry, których równie dobrze mogłoby nie być, tj. nie wnoszą nic do fabuły - powstały dlatego, że ludzie chcą oglądać takie czy inne sceny. Fanservice jest inny w zależności od gatunku w jakim występuje, tj. od grupy odbiorców, do których skierowane są konkretne gatunki mangi/anime. Fanservice dla mężczyzn to obrazki przedstawiające skąpo odziane kobiety, kąpiące się w morzu lub basenie, dziewczyny z dużym biustem w przymaławych bluzeczkach, lub noszące spódniczki, które ledwo zakrywają okolice intymne, sceny pod prysznicem, sceny walki. Dla kobiet też się coś znajdzie, i w tym wypadku będą to piękni bishuneni, lekko roznegliżowani lub mokrzy, bardzo rozbudowane sceny pocałunków, dużo romantycznych sytuacji itp.


Ilustracja fanservice'owa do manhwy z gatunku shoujo.
Nie da się jednak ukryć, że w mandze i anime, najwięcej fanservice’u powstaje głównie z myślą o mężczyznach - znacznie częściej to kobiety są przedstawiane w seksualny sposób. Natomiast w show biznesie azjatyckim jest odwrotnie, to mężczyźni częściej zyskują wyraźniejszy seksulany wizerunek, poprzez swoje fanservice'owe zachowanie. Kobiety zachowują bardziej słodki i niewinny wygląd.

Kiedy mamy do czynienia z fanservicem w show biznesie azjatyckim? W naprawdę wielu różnych sytuacjach , bowiem jest wiele różnych odmian fanservice’u. Jednak trzeba podkreślić, że bardzo często, mylnie jest on utożsamiany tylko z zachowaniami, że się tak wyrażę, o zabarwieniu homoseksualnym, które są najbardziej znane i co dużo ukrywać najbardziej spektakularne. Przykładowo mamy do czynienia z takimi sytuacjami, kiedy dwóch ludzi publicznie, tj, na oczach setek widzów (zazwyczaj na scenie podczas koncertu), zachowuje się względem siebie w taki sposób, który sugeruje, że oboje mają się ku sobie. Głównie dotyczy to mężczyzn (kobiecy fanservice w takiej formie nie jest pożądany i źle widziany przez społeczeństwo azjatyckie), przeważane znajdujących się w tym samym zespole muzycznych z gatunku j-pop oraz k-pop. Jednak ci, którzy szukają fanservice'u w najczystszej, tj. w najostrzejszej formie, znajdą go dopiero j-rocku.

Między mężczyznami (dwoma lub więcej) mogą na scenie zachodzić następujące interakcje:
- spontaniczne, namiętne, mokre pocałunki, innym razem niewinne cmoknięcia, lub pocałunki „na niby” czyli „fake kiss”, tj. np. mężczyźni odwracają się tyłem do kamery, lub zasłaniają usta rękami, przekrzywiają głowy, ale nie widać złączenia ust lub czy usta w ogóle dotknęły drugą osobę - poza jest jednak na tyle sugestywna, że wszyscy najczęściej pieją za zachwytu na taki widok.
- flirtowanie ze sobą,
- trzymanie się za ręce,
- dotykanie siebie i innych osób na scenie w miejscach "erogennych", tj. po dekolcie, szyi, karku, udach, klatce piersiowej, kroczu,
- zmysłowe ocieranie się o siebie, lizanie się po karku, szyi, palcach, udach,
- tańczenie ze sobą w erotyczny sposób, tj sugerowanie stosunku seksualnego poprzez wykonywanie specyficznych ruchów, tudzież przybieranie względem siebie pozycji uznanych powszechnie za pozycje seksualne,
- traktowanie instrumentów muzycznych tudzież innych przedmiotów znajdujących się na scenie jako obiekty seksualne,
- przebieranie się za kobiety,
- zdzieranie ubrań z siebie i z innych osób znajdujących się na scenie
- striptizy
- oblewanie wodą siebie i inne osoby znajdujące się na scenie, wypluwanie wody na scenę i na innych

Jin stoi, a Koki klęczy...
Poza sceną koncertową do fanservice'u o zabarwieniu homoseksualnym można zaliczyć, sesje zdjęciowe sugerujące, że między przedstawionymi mężczyznami, istnieją jakieś głębsze uczucia, wzajemna fascynacja, lub pociąg seksualny, tj. są to np. wspólne zdjęcia w pościelach, wspólne roznegliżowane sesje fotograficzne, ujęcia, które sugerują, że mężczyźni znajdują się w intymnej sytuacji.

Fanservice, o zabarwieniu homoseksualnym nie zawsze jest podkreślony, pogrubiony i wyrównany do środka. Czasem są to drobne niuanse, które potrafią wyłapać tylko obeznani w „temacie”. Ma to miejsce głównie podczas wywiadów i występów w programach telewizyjnych i zachodzi to pomiędzy osobami, które już zdążyły zyskać, najczęściej na swoje własne życzenie, miano ‘fanservisowej pary’ wśród swoich fanów, czyli co by tu nie krążyć naokoło po prostu zostali skutecznie spairingowani, ale o pairingowaniu będzie może kiedy indziej...

Fanservice to jak już wspomniałam, nie tylko „akcje” między dwoma mężczyznami na scenie i poza nią. Do fanservice'u można zaliczyć także indywidualne rozbierane sesje fotograficzne, szczególnie te „mokre”, tj. pod prysznicem, w morzu (kiedyś nawet sporo takich pokazałam TU i TU), zdjęcia sugerujące podniecenie seksualne, tj. że się tak wyrażę specyficzny wyraz twarzy, oczu i ciała, zamieszczane później np. w photobookach, a nawet za jedną z form fanservice'u uznaje się przebieranie się .... za słodkie zwierzątka - czasem wystarczy tylko dopiąć uszy. To również pokazywanie muskułów w programach telewizyjnych, mruganie do kamery, prezentowanie seksownych ruchów, układów tanecznych, min, itp. Kolejnym rodzajem fanservicu są filmy, programy najczęściej krótkometrażowe wydawane w seriach lub co jakiś czas z myślą o fanach. Ich zadaniem jest pokazanie widzom, że ich bohaterzy: są fajni, seksowni, zwyczajni, zabawni - są spełnieniem marzeń dla każdej dziewczyny. Zwykle w takich produkcjach chłopacy ukazywani są w miejscach i sytuacjach w jakich fanki chciałyby ich widzieć, czyli np. na co dzień, przeciągających się w łóżku, "na mokro", itp.

Bardzo dobrym przykładem takiego ‘filmu’, jest osławiony już „Dangerous Love” popełniony przez DBSK w 2006 roku (wersja angielska). Muszę przyznać, że to już klasyka ‘filmu’ fanservice’owego - naprawdę niezła komedia pomyłek z wątkami homoseksualnymi. Polecam każdemu na poprawieniu humoru. Widziałam, że na youtubie doczekał się nawet polskiego tłumaczenia (TUTAJ). Równie ciekawe jest tam filmik z samego „powstawania”. Jak sobie go przed chwilą odświeżyłam to zauważyłam zdanie wypowiedziane, chyba przez reżyserkę lub jakąś kobietę z planu, wtedy kiedy była kręcona scena z budką telefoniczną, kiedy Yunho wyznaje miłość JaeJoong’owi, żeby chłopacy zrobili to w taki sposób w jaki fani chcieliby to zobaczyć...

Oj, Jin...
Ponadto fanservice występuje w serialach i filmach (głównie tam gdzie grają idole, ale nie zawsze), tj. mają wtedy sceny pod prysznicem, w wannie, z ręcznikiem na biodrach, rozbierając się przed spaniem ściągają koszulkę i leżą chwilę na łóżku przeciągając się. itp.

A TO WSZYSTKO, aby zadowolić swoje fanki i sprostać ich oczekiwaniom...

Każdy kto spodziewa się jednak, że każdy azjatycki wokalista czy nawet aktor wykorzystuje wszystkie wymienione wyżej sposoby uszczęśliwiana fanów, będzie bardzo rozczarowany. Zazwyczaj kończy się na kilku – najczęściej na indywidualnych sesjach zdjęciowych. Jeśli chodzi o fanservice o zabarwieniu homoseksualnym, to stosowany jest tylko przez niektórych (chyba, że mowa o j-rocku). Najbogatszy fansercvice oferują Japończycy, być może dlatego, że w Korei, po pierwsze bardziej porządny jest „grzeczny wizerunek’, chociaż i tam są wyjątki, a po drugie istnieją obostrzenia co można a czego nie można robić np. na koncertach, tj. zachowania nie może być zbyt seksualne, ponieważ może to mieć zły wpływ na niepełnoletnią publiczność (pamiętny występ G-Dragona jest tego dobrym przykładem).

Przyjrzyjmy się jdnak dokładniej fanservice'owi o zabarwieniu homoseksulanym. Gdy się na to spojrzy z boku, to sposób zadowolenia fanek przez azjatyckich wokalistów jest naprawdę niezwykły, wręcz zdumiewający w swojej wymowie. Bo oto np. dwóch heteroseksualnych (tak się przynajmniej powszechnie przyjmuje, choć wielu ze względu na takie zachowania podejrzewa się o biseksualizm, ale ma to miejsce w j-rocku) facetów decyduje się publicznie podjąć między sobą grę, sugerującą całemu światu ( a przynajmniej tym nie zorientowanym w idei fanservice'u), że są homoseksualistami. Obserwowanie takich zachowań przez ludzi z Zachodu, nie będących w ‘temacie’ jest pewnym szokiem samym w sobie. Jeszcze większym szokiem jest chyba to, że tysiące kobiet chce oglądać całujących się ze sobą mężczyzn lub zachowujących się w jeszcze bardziej dwuznaczny (lub właściwie jednoznaczny) sposób sugerujący, że oględni mężczyźni są gejami, czyli de facto znajdują się poza ich zasięgiem. Jeszcze bardziej zdumiewające wydaje się spostrzeżenie, że im bardziej spektakularne są zachowania dwóch mężczyzn względem siebie, tj. np. mokre pocałunki, to tym bardziej tacy mężczyźni otrzymują od kobiet określenia jak „nieziemsko gorący”, „seksowny”, „aż chciałoby się schrupać’, „jaki słodki”.

Od kilku lat w Korei i Japonii notuje się także wyraźny boom na filmy z watkami o tematyce homoseksualnej, gdzie głównymi zainteresowanymi tymi filmami są heteroseksualne kobiety. Przykładowo film „Antique Bakery” w którym wystąpił Kim Jae Wook zgromadził przed ekranami w 86 % (źródło) widownię płci żeńskiej.

Każdy, kto poszukuje wytłumaczenia, dlaczego azjatyckie kobiety (i nie tylko) chcą oglądać mężczyzn, których publiczne zachowania sugerują, że są homoseksualistami, ponownie chcąc nie chcąc trafia do świata mangi, tym razem jednak do jednego z jej gatunków, a mianowicie yaoi. Wygląda na to, że tam właśnie można znaleźć wytłumaczenie, dlaczego kobiety kręci fanservice o zabarwieniu homoseksualnym.
Yaoi to japońskie słowo, zaliczane do slangu mające kilka znaczeń, jednak najogólniej rzecz ujmując najczęściej tym terminem określa się opowiadania, mangi oraz anime, w których przedstawiono historię związków męsko-męskich włącznie ze scenami stosunków seksualnych. Ściśle z yaoi wiąże się shonen-ai (Boys Love), gatunek mangi, który także pokazuje związek męsko - męski, ale z bardziej emocjonalnej strony i co najwyżej pomiędzy parą zakochanych dochodzi do pocałunku, lub sam stosunek seksualny nie jest wyeksponowany. Wydawać mogłoby się, że w takim razie, yaoi będą zainteresowani homoseksualni mężczyźni. Nic bardziej mylnego. Zwykle wszystkich (w tym i mnie) dziwi to, że mangi/manhwy z rodzaju yaoi są tworzone/rysowane głównie przez heteroseksualne kobiety dla kobiet, tj, główną grupą docelową są heteroseksualne kobiety (podobno 99% to czytelniczki). Ponadto kobiety tworzące mangi, zwykle deklarują, że nie piszą/rysują dla gejów, ale właśnie dla kobiet. Dla homoseksualnych mężczyzn w Japonii został stworzony inny gatunek i nazywa się bara lub po prostu "Mens' Love"- rysowany/pisany jest zwykle przez gejów dla gejów i znacząco różni się od yaoi.

Ilustracja fanservice'owa dla manhwy z gatunku yaoi.
O fenomenie yaoi rozpisują się gazety na całym świecie. Muszę się przyznać, że trochę się dokształciłam w tym temacie, a w sieci jest olbrzymia liczba anglojęzycznych artykułów na ten temat, zaczynając od trywialnych, pisanych na przysłowiowym kolanie, aż na naukowych kończąc. Ich autorzy/autorki zachodzą niejednokrotnie w głowę, gdzie leży przyczyna zainteresowania heteroseksualnych kobiet na całym świecie, homoseksualnymi historiami. Zwykle albo rozpatruje się to zjawisko na przykładzie Japonii lub na przykładzie kobiet z Zachodu, głównie USA. Nie będę może się tu za bardzo jednak wgłębiać w szczegóły, bo to temat naprawdę na pokaźnych rozmiarów elaborat, więc skupię się na konkretach, a i tak pewnie trochę mi tego tu wyjdzie.

Co więc sprawia, że yaoi, a co za tym idzie również yaoistyczny fanservice jest tak bardzo popularny wśród kobiet ? Wytłumaczeń jest na to wiele. Jak się podaje jednym z podstawowych jest to, że kobiety też mają pikantne fantazje erotycznie o czym często się zapomina, lub gdzieś przemilcza. Zwykle przypisuje się je tylko mężczyznom, którzy mogą korzystać z szerokiej palety pism i filmów erotycznych. Kobiety zwykle nie mają/miały aż tak dużego przyzwolenia społecznego na nieskrępowane fantazjowanie, a szczególnie obnoszenie się z tym.

Bardzo łatwo się można o tym przekonać analizując zachodnie społeczeństwo tj. mężczyźni mają społeczne przyzwolenie na fantazjowanie o dwóch kobietach i nikogo to nie dziwi. Natomiast jeśliby powiedzieć, że kobiety kręci dwóch atrakcyjnych mężczyzn flirtujących ze sobą, to zwykle spotka się to ze zdumieniem, albo wręcz negatywnymi reakcjami, szczególnie ze strony mężczyzn. Ma to potwierdzenie w Internecie - kobiety muszą się ciągle tłumaczyć na stronach i forach, dlaczego im się podoba yaoi, gdy tymczasem, mężczyźni w ogóle nie tłumaczą się, dlaczego podobają im się yuri (opowiadania o związkach damsko-damskich) - po prostu wszyscy uznają to za naturalny męski odruch. Paradoksalnie, fanservice w azjatyckim show biznesie, rozwinął się także z powodu dominacji mężczyzn – mężczyźni mogą pozwolić sobie na więcej, nawet jeśli to miałoby sprowadzać się do zrobienia z siebie obiektu seksualnego dla tysiąca widzów. Kobietom takie zachowanie nadal nie przystoi. Kobieta nadal w społeczeństwie japońskim powinna być słodka, skromna i niewinna i podporządkowana mężczyźnie...

Należy jednak zwrócić uwagę, na to, że bez wątpienia o sukcesie i rosnącej popularności yaoi również za granicami Japonii szczególnie wśród młodego grona czytelniczek ma wpływ jego łatwa dostępność. Poza tym według wielu źródeł, Yaoi to w tej chwili najszybciej rozwijający się gatunek mangi. Inną sprawą jest dlaczego historie, które zawierają sceny stosunków seksualnych są dostępne dla każdego czytelnika. Mangi yaoi nie są uznawane w Japonii za pornografię z dwóch zasadniczych powodów, pierwszy jest taki, żeby nazwać jakąś mangę pornografią muszą po pierwsze być ukazane włosy łonowe, to samo tyczy się ukazania wszystkich części intymnych. Dopóki, części intymne są zamazane i niewyraźne to wtedy manga, która zawiera takie czy inne sceny stosunków seksualnych nie zostanie w Japonii zakwalifikowana do pornografii.

Kobietom podoba się poza tym sama formuła yaoi, tj. jako romansów, które na pozór są niemożliwe do spełnienia. Kobiety zwykle lubią dużo dramatyzmu i emocji, lubią widzieć, jak bohaterowie pokonują przeszkody z pozoru nie do pokonania, aby być jednak razem. Trzeba bowiem, pamiętać, że yaoi to przede wszystkim naszpikowane emocjami historie miłosne, a kobiety uwielbiają przecież wszelkiej maści romansidła, dodatkową wisienką na torcie jest dla nich trochę męskiej golizny, o co bardzo trudno na co dzień, bo w masmediach to wyłącznie kobiety świecą czym popadnie.
Innej przyczyny sukcesu yaoi, autorzy artykułów, które czytałam upatrują w tym, że kobiety czytając romansidła, czy oglądając romantyczne filmy, często porównują lub utożsamiają się z główną bohaterką, co często prowadzi do frustracji – bohaterki przeżywają historie, które czytelniczki też chciałaby przeżywać, albo chciałby być tak samo piękne, mądre, bogate, spotkać takiego przystojnego faceta itp. – gdy wyeliminujemy główną bohaterkę, a wstawimy tam drugiego przystojnego faceta, to okazuje się, że kobiety przestają się porównywać, i czerpią z historii więcej radości, bo nie muszą już myśleć, że nie są tak ładne, wykształcone i nie mają tak przystojnego faceta itp. jak aktorka czy postać z mangi. Po części tak też tłumaczy się sukces yaoistycznych filmów wśród Koreanek, w tym „Antique Bakery”. Kobiety zamiast oglądać piękne kobiety i pięknych mężczyzn, wolą oglądać wyłącznie pięknych mężczyzn, a związki homoseksualne traktowane są przez nie w kategorii czystej fikcji i bajki.

A czym są tak naprawdę historie z gatunku yaoi, patrząc obiektywnie? To przesłodzone, wyidealizowane i rozemocjonowane romansidła z „pikantnymi momentami” niewielką i zwykle mocno naciągane fabułą w tle. Inaczej mówiąc yaoi to łatwa, prosta i przyjemna rozrywka dla kobiet, które chcą sobie umilić czas, oglądając przystojnych mężczyzn, którzy kochają bezgranicznie, na przekór wszystkim i wszystkiemu, nie wstydzą okazywać uczuć, mają idealne ciała i prędzej czy później kończą w łóżku, deklarując sobie raz po raz wielką miłość. Bohaterów z mang charakterystycznych dla yaoi próżno szukać w realnym życiu, ponieważ po prostu nie istnieją, istnieć nie będą i może to i dobrze. Co ważniejsze nikt nawet tego nie oczekuje. Jest to bowiem czysta fantazja. Więc jeśli kobiety chcą szukać sobie jakiś odpowiedników w rzeczywistości, to zostaje im jedynie fanservice i sztuczne pairingowanie ze sobą znanych Azjatów.

Może dobrze byłoby w tym miejscu dodać coś co rzuca zupełnie inne światło na fanservice i yaoi - homoseksualizm sam w sobie jest społecznie i powszechnie nieakceptowany w Japonii czy Korei. Pomimo całego tego boomu na yaoi i fanservice, azjatyccy geje nie mają wcale łatwiejszego życia w społeczeństwie azjatyckim. Tak więc wygląda na to, że fantazje naprawdę zostają tylko fantazjami i nie mają przełożenia na zwykłą szarą rzeczywistość tj. na zwiększenie tolerancji... Inaczej mówiąc społeczeństwo zezwala na fantazjowanie do woli o dwóch pięknych homoseksualistach, ale żeby już ich akceptować w codziennym życiu i mieć takich za swoich sąsiadów to już niekoniecznie... Prognozuje się jednak, że w przyszłości może się to zmienić, gdyż yaoi i fanservice jest zjawiskiem jeszcze bardzo młodym... Poza tym fanki lubią fantazjować o swoich ulubieńcach jako gejach jeszcze z jednego powodu. Z zazdrości i bezsilności. Dziewczyny wolą perspektywę: „skoro ja go nie będę miała, bo. np. mieszkam na drugiej półkuli i nie zanosi się żebym kiedyś go nawet spotkała, to byłoby nawet lepiej jeśli okazałoby się że jest gejem, bo wtedy żadna go nie będzie miała, i w takim wypadku ja jako kobieta także nie miałabym u niego żadnych szans, więc to nie szkodzi, że go nigdy nie spotkam”. To tłumaczyłoby także dlaczego fanki tak nie znoszą obecności dziewczyn w pobliżu ich ulubieńców, a lubią jak pojawia się obok nich jakiś facet.

Ale wróćmy jeszcze do fanservicu. Inną sprawą jest to, dlaczego wokaliści decydują się na publiczne zachowania sugerujące, że są homoseksualistami, choć nie są (przynajmniej tak się przyjmuje). Jak już napisałam na początku robią to dla fanów, ale nie do końca tak jest - robią to, ponieważ chcą zwrócić na siebie uwagę, przyciągnąć ludzi na koncerty, zadowolić fanów może i tak- ale chyba tylko dlatego, że się od nich tego oczekuje. Nie można zapominać, że tak zarabiają na życie – dostarczając radość i rozrywkę swoim fanom pod różnymi formami. Ponadto wszystko ładnie da się wytłumaczyć za pomocą mechanizmów działania rynku w tym przypadku weźmiemy pod uwagę agencje, choćby np. koreańskie

Często spotyka się porównanie agencji do fabryk gwiazd. Skoro są fabryki to są i produkty. Innymi słowy idole to produkt jak każdy inny. Oczywiście człowieka kupić nie można, ale można kupić po części jego wizerunek medialny, jego płyty, filmy, bilety na koncert, jego podobizny, mnóstwo gadżetów itp. W przypadku idoli, niejednokrotnie ludziom przychodzącym na koncert nie chodzi o samą muzykę, ale właśnie o postać idola. Z punktu widzenia rynku, produkt powstaje po to, aby zaspokoić pewne potrzeby. Im produkt bardziej spełnia oczekiwania grupy potencjalnych odbiorców, tym większa szansa na jego sukces na rynku i zwiększoną sprzedaż. Co to oznacza?
To, że idole muzyki chcąc osiągnąć sukces, muszą wykreować sobie taki wizerunek, który spodoba się i zaciekawi duże grono ludzi. Ci którzy chcą osiągnąć jak największe zainteresowanie bacznie obserwują na co istnieje w danej chwili zapotrzebowanie i co przyciąga ludzi. Piszę, teraz, że to idole obserwują, ale precyzyjniej byłoby napisać, ze robią to ich agencje, to one dbają o sukces swoich podopiecznych i to one w dużej mierze decydują o kształcie kariery tego czy tamtego, ponieważ sukces ich „wychowanków” przekłada się na ich zyski. Najczęściej przyszli idole godzą się oczywiście na takie pokierowanie, podpisując wcześniej różne kontrakty.

Jeśli więc agencje zauważą, że yaoi jest modne, a zainteresowanie na treści yaoistyczne wzrasta to jest duże prawdopodobieństwo, że zechcą w jakiś sposób to wykorzystać. Tym bardziej, jeśli zauważą, że u konkurencji już wprowadzono te elementy z pozytywnym skutkiem, tj. zwiększyło się zainteresowanie. Fanki lubią oglądać różne dwuznaczne zachowania swoich ulubieńców i wyobrażać sobie, ze łączy ich słodkie uczucie, skrywane głęboko, przed całym światem, które rozkwita na kilkanaście sekund na oczach tłumów... lub po prostu lubią popatrzyć na seksownych chłopaków.
Tak więc najprawdopodobniej idole w ścisłym porozumieniu z agencjami, na ich polecanie, lub sami z własnej inicjatywy ubogacają swoje wizerunki jakimiś yaoistycznymi elementami. Zazwyczaj wystarczy jakaś sesja fotograficzna w bardzo dwuznacznych pozach, w pościelach, która sugeruje, ze przedstawiona osoby są ze sobą bardzo zżyte, parę dwuznacznych gestów w stronę kolegi z zespołu, jakiś ‘fake kiss” i voila! Już jest się na ustach dziewczyn, węszących i wypatrujących z utęsknieniem następnego fanservicu, lub zastanawiających się, „czy może oni są naprawdę razem?”...

Spotkałam się także z innym tłumaczeniem pojawiania się treści yaoistycznych w zespołach, szczególnie zdarzało mi się czytać w przypadku japońskich wokalistów. Agencje kreując wizerunek idola wzbogacony treściami yaoistycznymi, powodują, że dany idol zyskuję niejasną orientację seksualną. Skoro nie wiadomo czy ktoś woli kobiety, czy mężczyzn, czy jedno i drugie to staje się obiektem zainteresowania nie tylko kobiet, ale także i homoseksualnych mężczyzn. To poszerza grono potencjalnych odbiorców, a jak wiadomo na tym zależy agencjom, dla których liczy się przede wszystkim zysk. Ile z tego jest prawdą. Nie wiadomo, ale no cóż, chciałoby się powiedzieć: show biznes...

Istnieje jednak duże grono osób, którym nie podoba się fanservice, szczególnie ten tworzony na scenie podczas koncertów. Wiele osób uważa to za formę, że się tak wyrażę najdelikatniej jak tylko mogę, „zeszmacania” się. Ludzie zarzucają, wokalistom, że to co robią to nic innego jak „sprzedawanie’ siebie za pieniądze. Że równie dobrze mogliby pracować w klubach nocnych. Że niektórym to po prostu nie przystoi, tj, poza sceną mają wizerunek słodkich chłopców, a na koncertach robią zmysłowy (a przynajmniej próbują żeby taki był...) striptiz na oczach tysięcy widzów lub masują sobie krocze....
Fanservice sam w sobie bardziej mnie intryguje niż fascynuje. tj. interesuje mnie bardziej jakie mechanizmy rządzą tym wszystkim, niż niejednokrotnie oglądanie go. Mam na przykład mieszane uczucia, z przewagą tych negatywnych co do japońskiego fanservicu, tj. np. robienia z siebie obiektu seksualnego na oczach tysięcy ludzi, np. poprzez symulowanie stosunku seksualnego, nawet jeśli to tylko show. Zbyt to wszystko dosłowne, sztuczne, tanie. Poza tym nie wiem sama co mam myśleć o czymś co jakby nie było jest wymuszone, czy to przez oczekiwania fanek, czy przez depczącą po piętach konkurencję, agencję czy świadomość dopasowania się do istniejących trendów. Osobiście często odnoszę wrażenie, że chłopaki momentami się po prostu męczą, a ja z nimi. Natomiast bardziej „wyrafinowanymi” formami różnorodnego fanservice’u, jeśli się gdzieś tam pojawia to i owszem nie pogardzę :P. Poza tym cały ten fanservice bardziej mnie śmieszy niż cieszy- oni chcą być seksowni, a dla mnie są prześmieszni w tych swoich próbach :D, więc w sumie ubaw po pachy tak czy inaczej gwarantowany. Z drugiej strony to trochę smutne jak sobie człowiek pomyśli, że wiele osób zamiast prezentować na scenie swoją muzykę jakby ona nie była, muszą robić striptiz, całować się i co by tu nie pisać długo, momentami sięgać do tanich chwytów, żeby przyciągnąć uwagę widowni, która nigdy nie ma dość i cały czas jest spragniona większych i odważniejszych zachowań. I tutaj pojawia się kolejna sprawa, tj. często zarzuca się grupom, które mają rozbudowany fanservice, że gdyby nie on to wielu z obecnych fanów w ogóle by się nimi nie zainteresowało/interesowało, bo po oprócz fanservicu te grupy/wokaliści nie mają wiele do zaprezentowania, a jeśli nawet mają to zlewa się to gdzieś z tłem i niknie w fanservice’ie....

Kame i Koki
Często internauci nie wiedzą jak odróżniać yaoistyczny fancervice tworzony pod publikę od realiów, kwestionując tym samym raz po raz czyjąś orientację seksualną. Oczywiście nikt nie zna niczyjej orientacji seksualnej, ale dobrze byłoby pamiętać, że idea fanservice’u naprawdę ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i jest to po prostu robienie show i pokazywanie tego co fanki chcą zobaczyć – fanki tego pragną, tego oczekują to będą to miały. Nawet sami wokaliści, kiedy przyjdzie im się pocałować to wielokrotnie robią to z wielkim bólem na twarzy, a potem nawet plują...:P (Hmmm jak już wielokrotnie tu pisałam, praca w show biznesie azjatyckim to ciężki kawałek chleba... he he) Poza tym, dla tych co śledzą fanserwisy, dobrze byłoby wiedzieć, że w azjatyckiej kulturze uśmiech bardzo często nie oznacza radości, często jest sposobem ukrycia innych emocji – zdenerwowania, rozczarowania lub co nawet częściej zawstydzenia, dlatego jeśli nawet ktoś szczerzy zęby po takim fanservicowym zdarzeniu, to owszem może to znaczyć, że właśnie znalazł się w siódmym niebie, ale równie dobrze może to oznaczać, że wcale nie jest mu z tym dobrze.

A więc jak można to odróżnić yaoistyczny fanservice od realiów? Bardzo prosto i bardzo trudno jednocześnie. Bardzo prosto bo do wyreżyserowanego fanservice'u zaliczyć można wszystkie zdjęcia zrobione profesjonalnymi aparatami, tj. z różnych sesji zdjęciowych, materiały filmowe kręcone profesjonalnymi kamerami i wykorzystane później w programach telewizyjnych (jest logo telewizji) lub mini serialach, lub materiały kręcone prywatnymi kamerami podczas koncertów. Cudów nie ma, jeśli jest kamera to i jest to fanservice i nic poza tym. Bardzo łatwo także odróżnić momenty w których pojawia się fancervice na koncertach, zwykle wtedy rozlegają się dźwięki zachwytu od strony publiczności to jest przeciągłe: ŁOOOOAAA! Inne zdjęcia, tj. nieoficjalne, które przedstawiają z naszego punktu widzenia dwuznaczne sytuacje, i jakąś zażyłość miedzy członkami jakiejś grupy można z łatwością podpiąć pod "dotykowość " Azjatów względem osób tej samej płci. I tu właśnie pojawia się problem, bo często fanservice jest mylony z "dotykowością' o której już tu kiedyś pisałam i ja także czasem mam z tym problem, bo nie wiem czy to, że w momencie kiedy Koreańczycy wieszają się sobie na scenie na szyi, to czy to już fest fanservice czy jeszcze "dotykowość".
Inną sprawą jest radosna twórczość fanek, która istnieje niemal nierozerwalnie z fanservicem i yaoi. Ale dzisiaj się już tak rozpisałam, że zostawię sobie ten temat na kiedy indziej.

Nie wiem czy w ogóle ktoś dotrwał do końca tego przydługiego wywodu i jeszcze nie zasnął po drodze, ale jeśli znajdą się tacy co jakoś dotrwali, to czeka ich teraz nagroda, a będzie to oczywiście chwila rozrywki, którą będą starali się nam zapewnić panowie, wyginając się na wszystkie możliwe strony, rozbierając się, zdzierając z siebie co popadnie i ... no dobra, wszystko będzie :P Czyli przed nami oczywiście FANSERVICE :D.

W związku z tym, że przygotowałam trochę tego, a nie za bardzo lubię upychać dużo youtube'owych materiałów w jednym wpisie, to dlatego do większości dam tylko linki.


W Korei, szczególnie znany jest Heechul, który całuje na prawo i lewo, kto się tylko napatoczy, zresztą cały Super Junior miało jak do tej pory mocno rozbudowany fanservice o zabarwieniu yaoistycznym. W związku z tymi wszystkimi „akcjami” (i nie tylko nimi) Heechul, jest notorycznie przez wszystkich posądzany o bycie gejem, ale jak sam utrzymuje podobają mu się kobiety
Fanservice 1, Fanservice 2

DBSK, to jednak bardzo grzeczne chłopaki, i fanservice jaki oni oferują jest równie grzeczny. Panowie zafundowali fankom różne filmiki – o jednym już wspominałam wyżej, publicznie co najwyżej wezmą się za ręce, rzucą się sobie w ramiona, pokażą trochę ciała, i wykonają jakieś indywidualne seksowne ruchy na koncertach. Większość z tego i tak czasem mam wrażenie nie wiąże się z fansericem, ale z dotykowością, ale mają jednak parę sesji w których fanservice da się odczuć. Właściwie dziwi mnie to, że chłopaki nie mieli żadnego większego yaoistycznego fanservicu podczas koncertów w Japonii, bo tamtejsze fanki lubią takie rzeczy no chyba, że chodzi o TO i TO

Ale bardzo dobrze to o nich świadczy – na scenie wystarczyło, że po prostu byli i nie musieli się od razu, że się tak wyrażę „lizać”, żeby ludzie przyszli ich zobaczyć więc plus dla nich. Byli też kiedyś przebrani za zwierzątka i mieli doprawiane uszka więc to się też zalicza.... :D

JaeJoong pokazuje brzuch na koncercie TUTAJ.
Jae Joong tylko tu tańczy i aż tańczy. W sumie, nie nazwałabym to fanservicem w pełnym słowa tego znaczeniu, ale po części na pewno tak - tam gdzie jest ciało wystawione dla w większości damskiej publiczności tam jest i fanservice.

Wokół tego filmiku narosło wiele dyskusji. Dla wielu ma to być dowód na to, że między panami coś iskrzy, a dla mnie to fanservice w czystej postaci, szczególnie, że jest coś nawet w rodzaju standardowego ‘fake kiss’a”. Cudów nie ma, coś co pojawiło się w ogólnokrajowej telewizji musi być fanservicem, szczególnie, że w tym dniu wszędzie towarzyszyła im kamera przygotowująca nagranie do programu i chłopacy dobrze wiedzieli, że są filmowani, a wielu osobom wydaje się, że zostali oni jakby ‘przyłapani’ na chwili zapomnienia. Cóż, każdy widzi co chce.


Całe KAT-TUN namiętnie się rozbiera na koncertach, ma na swoim koncie także striptizy, i seksualne tańce, których nie powstydziłby się żaden nocny klub, chłopaki z KAT-TUN lubią sobie od czasu do czasu coś z siebie zedrzeć i co jakiś czas demonstrują różne pozycje seksualne, mają także na koncie jakieś tam nieśmiałe buziaki.

Kame pokazuje jak szybko i efektownie rozpiąć koszulę...



Akansihi Jin i Koki demonstrują jak to się robi z dziewczynami...

A tu mamy wszystkich po trochu, czyli sama kwintesencja czyli Super Junior, DBSK oraz KAT-TUN.


Nie wiem czy to akurat na tym filmiku widać właściwie fanservice, ale z pewnością idea przywiązana sznurkiem JaeJoonga, na scenie jest pomysłem bardzo fanservicowym i muszę przyznać, że nawet mi się to podoba, bo pozostawia jeszcze trochę miejsca na wyobraźnię :D

Chłopaki z Big Bang jako dziewczyny. Jak widać fanki były wniebowzięte tą stylizacją.

Sceny spod prysznica, z koreańskich dram, jak zauważyła osoba, która go wstawiła, w każdej prawie dramie musi się pojawić przynajmniej jedna taka mokra scena, chociaż 'niestety' nie zawsze się tak dzieje. Dodano jakiś czas później: dziś postanowiłam się zreflektować i jednak zamiast linka, dać to video jednak na bloga. :D


Kim bum pod prysznicem.
Jang Geun Suk pod prysznicem.

Lee Min Ho pod prysznicem.
W teledyskach też czasem spotkać można typowe sceny fanservice'owe jak np. tutaj Yunho jakby nigdy nic, zażywa kapieli z wieczora, czyli coś takiego, co co druga fanka chiałaby zobaczyć, no i to w końcu dostała.
Rain moknie na scenie w strugach spadającej wody, czyli fanservice w 100%. Jakosć 1!!!

W przeciwieństwie do Kame, który pokazał nam jak efektownie rozpiąć koszulę, Kim Hyun Joong pokaże nam jak ją efektownie założyć



A teraz będzie fanservice w najostrzejszej formie, czyli jak to robią j-rockowcy (
link jest poprawiony, bo nie był już aktywny ten na youtube, ale znalazłam ten sam filmik na jakiejś rosyjskiej stronie, ale się dość wolno ładuje), a trzeba przyznać, że chłopaki się nie oszczędzają :P, tak więc filmik tylko dla ‘przyzwyczajonych’ odważnych lub.. ciekawskich, czyli w sumie dla wszystkich :P.

A na końcu dowód na to, że jak się chce, to się znajdzie fanservice nawet tam gdzie go nie ma, czyli u Pana Kanga. Niestety straszna posucha w tym temacie u tego pana jest i była. Tam gdzie człowiek chciałby coś zobaczyć, to tam nic nie ma. Oj nie rozpieszcza Pan swoich wielbicielek, oj nie rozpieszcza... W każdym bądź razie, tutaj Kang Dong Won zaszalał niesamowicie, bo to chyba jakakolwiek sytuacja od kilku lat, którą można byłoby nazwać fanservicem i to tak naciąganym, że ho ho, ale cóż jak się nie ma tego co się lubi to się lubi co się ma - czyli Kang Dong Won z uszkami renifera na promocji swojego przedostatniego filmu - podciągam to pod przebranie za słodkie zwierzątko... :P

Fanservice można lubić, można nie lubić, można nie mieć zdania, ale tak czy inaczej trzeba do niego przywyknąć, ponieważ nie sposób od niego uciec w przypadku jeśli ktoś interesuje się show biznesem azjatyckim...

Na podstawie między innymi:
http://www.urbandictionary.com/
http://en.wikipedia.org/wiki/Fan_service + linki odchodzące.
http://en.wikipedia.org/wiki/Yaoi + linki z niego odchodzące.
http://918thefan.com/2010/tempests-downpour-why-women-want-yaoi/

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

19 komentarzy:

  1. Dotrwałam do końca ^__^
    Z wielką przyjemnością przeczytałam wszystko co napisałaś, fanservice w końcu to to, co lubię najbardziej x]
    Oczywiście mam świadomość, że chłopcy często robią to na pokaz.. Jednak w tym całym gronie NA PEWNO znajdziemy jakiegoś geja lub biseksualistę ^_^ To jest po prost pewne.
    Moim skromnym zdaniem kto jak kto, ale HeeChul najprawdopodobniej jest biseksualistą, a utrzymuje, że wolu kobiety, bo, jak sama wspomniałaś, w Korei panuje nietolerancja . Takie są moje odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohhh, tak bardzo się rozpisałaś, że prawdę mówiąc jestem pod wrażeniem Twoich chęci.
    Dla mnie fanservice jest formą rozrywki, bo dzięki niemu mogę zobaczyć to wszystko, czego nie mogę zobaczyć tutaj i na co dzień.
    J-rockowcy jednak wcale mnie w tym temacie nie interesują, za bardzo to wszystko wyuzdane, naciągane i jakoś takie nieestetyczne.
    Za to panem Heechulem nie pogardzę, lubi prowokować poza tym ogólnie go lubię.
    Preferuję jednak bardziej delikatny fanservice, czyli taki, w którym chłopaki z DBSK radzą sobie znakomicie :) Zawsze to jakieś urozmaicenie życia codziennego, poza tym nie wynosi się on ponad ich muzykę, co tez mnie cieszy.
    Co do Jina i Kokiego...nieźle mnie to rozbawiło, zwłaszcza, że Koki jest dla mnie jednym z ciekawszych członków, wykruszonego już, KAT-TUN.
    Większość filmików widziałam, ominęłam te J-rockowe. Ogólnie, chociaż było długo, miło się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też dobrnęłam do końca i bynajmniej nie nastąpiło tu w trudzie i znoju ;-) Jestem żądna większej ilości tak wyczerpujących i ciekawych wpisów! Zdaję sobie sprawę, że przygotowanie takiego wpisu to masa pracy i sporo poświęconego czasu, ale w Twoim wykonaniu na pewno nie jest to czas stracony! (przynajmniej w moim odczuciu, bo dowiedziałam się czegoś nowego i popatrzeć było na co :D)

    Co do samego fanservce, to podzielam zdanie Chudej -> Tak, ale tylko w tym "lekkim" wydaniu, gdzie można sobie samej coś dopowiedzieć i powysilać wyobraźnię. Biedne te chłopaki azjatyckiej szołbizy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Wróć...cofnęłam się, bo jednak osoba ze mnie ciekawa i przejrzałam filmik o j-rockowcach....
    O tyle co Miyaviego akceptuję, sam w sobie chłopak jest seksowny...to jakoś, pomimo tego, że nie mam nic do tego jak niektórzy z nich wyglądają, to właśnie ich wizerunek koliduje z całym ich fanservicem.
    Oczywiście, nie znam większości, ba! Chyba prawie wszystkich panów, którzy się tam pojawili...to powiem, że gitarzysta w 1:09 był całkiem, całkiem...i nie wiem czy aby się nie pomyliłam, ale czy przypadkiem to nie Hyde w 1:25 i 2:29 ??
    Za Gactem nie przepadam i jakoś to się nie zmieni.
    Zdecydowanie koniec był najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka piękna notka. Bardzo dobrze mi się czytało, podziwiam, że miałaś energię by to napisać. Ja tam lubię fanservice, ale w trochę delikatniejszy wydaniu. Nawet jak oglądałam "Niebezpieczną miłość" i była ta scena z budką telefoniczną to czułam lekkie zażenowanie. Za to to co panowie j-rocka wyprawiają na scenie to o mały włos nie dostałam zawału serca.Zgodzę się, że niektóre zachowania szczególnie Koreańczyków można podpiąć pod ich dotykowość. Ja tam lubię patrzeć na obejmujących się dwóch przystojniaków ;-)) Zastanawia mnie tylko, co muszą czuć dziewczyny takich gwiazd, kiedy widzą, ze ich facet całuje i obściskuje się z innym facetem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pod tym ostatnim j-rockowym klipem jest lista kto i w którym miejscu się pojawia, jakby ktoś chciał wiedzieć, a np. nie mógł rozpoznać spod tapety i nadmiaru tapiru :P Hyde jest, ale niestety to nie on liże tą rurkę :P. J-rockowcy obiektywnie patrząc to często ładne chłopaki i moim skromnym zdaniem często dopiero bez makijażu scenicznego, ale zależy co się komu podoba. Ludzie lubą ich wygląd dopiero z makijażem, retuszem (bardziej już chyba nie można) i przy wsparciu dobrych fotografów, ale w sumie o to chyba chodzi w visual kei, żeby „wyglądać”. Zwykle więc gdy pozbędą się nadmiaru makijażu z twarzy to dla wielu czar gdzieś pryska - kiedyś czytałam, że jakiś zespół zmienił sobie uczesanie i ich fani zaczęli się wykruszać, bo już nie wyglądali w nowych fryzurach tak ładnie...

    Osobiście jak już mam się kimś pozachwycać na odległość, to przynajmniej lubię widzieć czyjąś twarz bez tony podkładu, bo w przeciwnym wypadku, jedynie czym się mogę pozachwycać to czyjąś stylizacją i makeup'em, czyli pewnie talentem wizażysty, charakteryzatora, makijażysty oraz fotografa, na spółkę z grafikiem.

    A co do długości wpisu, to był tworzony partiami więc palce nie rozbolały mnie od klawiatury :P

    OdpowiedzUsuń
  7. jakby nie patrzeć ja też dotrwałam xd
    tylko niestety z braku czasu nie obejrzałam materiałów w linkach i tych wrzuconych ;( ale może uda mi się nadrobić dzisiaj, bo ostatnio mi nawet czasu na komentarz nie starczyło bo bym się do pracy spóźniła. fanservice jest czasem dość ciekawy, i właściwie przynajmniej dostajemy w ręce jakieś fotki ulubieńców, ze tak się wyrażę (niestety często denerwuje mnie to, że są mimo wszystko wystylizowane, ale czego tu oczekiwać? w prywatne życie nie ma co się im mieszać bo też mają prawo do niego.) właściwie to nie wiem o czym miałam pisać...ajć. najlepiej będzie jak spróbuję obejrzeć któreś z zamieszczonych materiałów:D no i w sumie to podziwiam cię za długość a także ilość dość ciekawych informacji, bo mimo, że już się zorientowałam jakiś czas temu, że istnieje coś takiego (na początku nie miałam o tym zielonego pojęcia i zdarzało mi się mieć wątpliwości co do orientacji niektórych panów, chociaż dalej mi się to trafia xd) ale wytłumaczone że tak powiem czarno na białym od razu rozjaśnia w głowie :) może potem coś jeszcze dodam do komentarza:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że w końcu poruszyłaś ten temat. Ja nie zasnęłam czytając go, ponieważ bardzo mnie to wciągnęło. Nie miałam pojęcia, że fanservice szerzy się na taką skalę. Nie wiedziałam też, iż niektórzy chłopcy(>.<)robią TAKIE rzeczy. Jednak najbardziej zdumiewający byli dla mnie j-rockowcy. Właściwie to sprawili, że na mojej twarzy pojawiło się zniesmaczenie. Osobiście to nie przepadam ze fanservic'em(chociaż nie ukrywam, że czasem mi się podoba), bo denerwuję mnie parowanie(niektórych)osób razem. Podam tu nawet przykład Kame i Jin. Strasznie mnie to wkurzyło, że fanki sparowały ich razem. No, ale cóż muszę z tym życ >.< Dziękuję za tą notkę i wytłumaczenie niejasności w mojej głowie ^.^

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm może zacznę od j-rocka bo oglądałam ten filmik jako ostatni, moim skromnym zdaniem ten typ muzyki i cały image muzyków wymaga od nich czegoś naprawdę "extra" z założenia chłopaki maja być szalone i nie mieć żadnych zahamowań dlatego paradują w pełnym makijażu i teatralnie okazują swoja seksualność:) a osobiści uważam, że pokazywanie ciałka, sexowny taniec to są rzeczy wskazane ja tam lubię sobie popatrzeć i powyobrażać, ale pod warunkiem, że to czyni tylko jeden pan i czyni to umiejętnie bo macanie się po kroczu raczej fajne nie jest i jakoś nie kręci mnie całowanie dwóch facetów. Zjawisko to intryguje mnie ponieważ jest tak odmienne od naszej kultury, a po za tym jest tak nierozerwalną częścią azjatyckiego show biznesu że bez tego już nie było by tym samym:)
    Notka długa, ale bardzo ciekawa i dokształcająca:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm bardzo ciekawy i rzeczywiście dłuuugi artykuł. Nie powiem czytałam z wypiekami na twarzy i pochwalę się dobrnęłam do końca bez przystanku xD
    Szczerze powiem sama jestem fanką yaoi ale na zjawisko fanservice'u jakoś nieszczególnie zwracałam uwagę, oczywiście obiło mi się coś o uszy ale gł. chodziło wtedy o tematy manga/anime, a nie kultura Japonii/Korei...
    Muszę powiedzieć, że szczerze mnie zaskoczyło jak rozległe jest to zjawisko i pomimo,że właściwie narzuca nam się, nigdy nie zwróciłam na nie szczególnej uwagi :).
    Artykuł rzuca inne światło na sytuację i unaocznia nam czym w większości jest przemysł hmmm muzyczny, artystyczny w tych krajach. Jak bardzo jest on podporządkowany systemowi popyt/podaż... To straszne ale prawdziwe...
    Obejrzałam wszystkie filmiki również, te delikatne oglądałam z rozbawieniem, te mniej z śmiechem zażenowania na ustach... Szczerze tragedia... Lubię yaoi, zarówno mangę, anime i filmy, dlaczego? Jest wiele powodów, nie będę zanudzać, ale najważniejsze jest to, że jest to fikcją, są to aktorzy/wykreowane postacie wszystko pozostaje w sferze mojej wyobraźni, a fanservice po prostu sprawia, ze patrzę na te sceny zdegustowana, czuję jakby ktoś coś narzucał mi odgórnie, pewien tok myślenia, ukierunkowywał mnie, zresztą jest różnica z tym co nazywasz dotykowością (mogę to jeszcze podpiąć pod stwierdzenia urocze), a zwykłym pornosem na scenie, co tak często widać u Japończyków (a fuuuuujjjjj :/), broń boże, nie chodzi mi o to, ze takie zachowania homo u mężczyzn są złe, bo są mężczyźni którzy są innej orientacji i bardzo dobrze, nie mam nic przeciwko, ale nie spotykam się żeby ślinili się na środku ulicy, i nie chodzi tu tylko o pary homo, u par hetero też uważam to za niesmaczne... Tak więc takie wymuszone zachowania na scenie są tym bardziej nieprzyjemne...
    Lubię oglądać koncerty, lubię patrzeć jak razem tańczą, jak się ze sobą dobrze bawią ale jak MUSZĘ oglądać 2, 3 5 czy 10 chłopaków macających się dosłownie po jajach to mam ochotę wyszarpać tego co to wymyślił za uszy...
    Cóż może jest dziwną fanką, może właśnie to powinno mnie kręcić w tych zespołach... Teraz to ja się już zagubiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  11. wow. Jestem po prostu w szoku. Naprawdę jestem pod wrażeniem notki. Za pewne dużo czasu zajęło Ci jej przygotowanie, ale widać, że wiesz o czym piszesz. Generalnie dla kogoś zainteresowanego tym tematem to wszystko jest wiadome, ale Ty to w końcu napisałaś- czarno na białym. I o to chodzi, dopiero po przeczytaniu całej notki człowiek dokładnie sobie uświadamia czym jest fanservice. Lubię fanservice, ale bez przesady. Czasami to jest naprawdę gorszące-zwłaszcza w j-rocku. Dlatego bardziej składnaim sie ku -kpopowi.
    Cóż więcej powiedzieć- dobrnęłam do końca notki bo bardzo mnie wciągnęła. Dziękuję za poruszenie tego tematu^^

    OdpowiedzUsuń
  12. SZKODA ŻE NIEKTÓRE LINKI SIĘ NIE wyświetlają bo chciałam obejrzeć ten z tańcem rockowców a mi się nie udało, cóż mogę powiedzieć, ja jeszcze wtrakcie czytania potem dodam drugi komentarz natomiast jeśli chodzi o fanservice, czytając komentarze innych dochodzę do wniosku że jestem dziwna bo jednak mnie to kręci, jak faceci się całują na scenie, niesamowicie, aż mi się gorąco robi. ja może nie odróżniam fanservice od reala ale jak dla mnie chłopaki które to robią b(to- całują innego chłapak) to jednak z reguły nie robią tego ot tak tylko, jak dla mnie, gdy oglądam te filmy, to jest często PRZEKONUJĄCE, po prostu wydaje mi się że nie wiem czy oni są bi/homo czy nie są, ale że robią to z PZRYJEMNOŚCIĄ. Wg mnie każdy z nas ma w sobie coś trochę z BI, a oni po prostu w tamtej kulturze potrafią to w sobie rozbudzić!

    OdpowiedzUsuń
  13. Acha POZ A TYM MYŚLĘ ŻE JaK SiĘ JUŻ WYKONA TAKI POCAŁUNEK, to nie pozostawia tego obojętnym. sorryz a capsa ale sie wciął pzry pisaniu

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do linka to niestety nie ma już tego filmiku na youtube. Jest za to na jakiejś rosyjskiej stronie, ale bardzo wolno mi się jakoś ładuje, może innym będzie się ładował szybciej, więc go dałam.

    Z chęcią bym z Tobą trochę popolemizowała, bo nie do końca się z Tobą zgadzam, ale trudno mi z Tobą polemizować, skoro nie przeczytałaś wszystkiego tego co napisałam przed obejrzeniem tych filmików, a ja nie wiem co przeczytałaś a co nie, a trochę jednak tego było.

    Moim zdaniem, co właśnie próbowałam przedstawiać w tym poście, fansevice to nie jest właśnie "o jejku, właśnie mnie naszło, że on mi się podoba i strasznie mnie kreci więc zrobię sobie przyjemność i go obmacam i wyliżę. Co tam, że ogląda mnie setka widzów".

    Te wszystkie akcje są wykalkulowane, powstały właśnie po to aby "rozgrzać" fanki, więc na twoim przykładzie można stwierdzić, że osiągnęli zamierzony cel. Oto w tym chodzi, że to ma wyglądać przekonywująco - te akcje mają być namiętnie, lubieżnie, ma kipieć napięcie seksualne, oni mają naprawdę wyglądać jakby na siebie lecieli. Na tym to WŁAŚNIE polega homoseksulany fanservice, że ma wzbudzać zainteresowanie kobiet, ma rozbudzać wyobraźnię i zostawiać niejasność : "a może oni jednak są ze sobą poza sceną i tam też robią sobie dobrze, ojejku to musi być takie gorące!".

    To ma powodować, że będziesz chciała więcej i to prędzej czy później od nich otrzymasz jak będziesz obserwować ich koncerty, programy itp. Tak działa ten mechanizm. Z robieniem sobie dobrze „przy okazji” na scenie moim zdaniem ma to niewiele wspólnego - jest to po prostu robienie pieniędzy.. Czy im to sprawia przyjemność? Trzeba byłoby ich osobiście zapytać. Ale moim zdaniem większości wątpliwą. Oni są pewnie świadomi, że w oczach wielu swoich rodaków wyglądają na takich co się jednak szmacą. Jak zauważyłam to często w j-rocku, oni szczególnie na jakiś filmikach z poza koncertów, po pocałunku „do kamery” sami się z sobie śmieją w stylu "Ku**, stary co my robimy??", albo „o ku**, zrobiliśmy to” lub, gdy jeden drugiemu chce dać jakiegoś niespodziewanego buziaka, bo kamera akurat jest nakierowana na nich to ten drugi wykonuje gest w stylu "weźże ku** stary się nie wydurniaj już, dobra?". Więc z takim nastawieniem poza sceną, to ja wątpię że czerpią z tego przyjemność na scenie.

    Poza tym w poście próbowałam wyjaśnić, że KAŻDY publiczny pocałunek „do kamery” między znanymi chłopakami, a już szczególnie na scenie jest w uznawany za rodzaj fanservice’u.

    A poza tym, ja myślę, że od samego pocałunku to niewiele się zmienia. Poza tym jak ktoś ma wizję zarobku, to nie takie rzeczy ludzie robią dla pieniędzy z uśmiechem na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurde twoj blok jest naprawde swietny, duzo sie dowiedzialam dzieki tym informacja wielkie dzieci za twoja prace !

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że wiele filmików już nie działa... :-(( Ja lubię fancervice, o ile nie jest zbyt wulgarny i nie jest zbyt wymuszony. to właściwie widać, jak oni to robią na siłę, i jak dla mnie to wtedy jest mało zabawne. Najbardziej przekonujący fancervice jest wtedy, gdy wygląda tak, jakby oni sami mieli z tego radochę. He, GACKT na każdym koncercie z ubiegłorocznej trasy koncertowej zrywał z siebie koszulę i rzucał w tłum. Wyglądało to jak striptease, i robił to identycznie na każdym koncercie z trasy. I mimo, że to było wyreżyserowane, to i tak wszyscy się darli maniacko, i potem bili o choć skrawek koszuli. Ale on miał z tego radoch,e bo za każdym razem patrzył zadowolony z siebie, jak fani drą tę koszulę zębami na strzępy.

    OdpowiedzUsuń
  17. LINKI POWYGASAŁY ! :c
    Informuję i proszę o fanservice <3

    OdpowiedzUsuń
  18. "Przyjrzyjmy". Ortograf, po piątym zdjęciu, czwarty akapit. Informuję, pozdrawiam, świetny blog.

    OdpowiedzUsuń
  19. Po piątym zdjęciu, czwarty akapit - ortograf, powinno być "przyjrzyjmy". Kosmetyka, ale informuję. Btw, świetny blog.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.