czwartek

całuśnicy


Nie wiem, czy ktoś tak miał, ale ja nieraz już zwątpiłam oglądając niektóre sceny w „możliwości” niektórych azjatyckich aktorów. Wiele takich scen, które miały być pocałunkami dalekie były od tego aby tak je nazwać. Nie jest to do końca ich wina, bo są obostrzenia jak to ma wyglądać, żeby nie demoralizować nieletnich, a także wiele stacji telewizyjnych jest konserwatywnych- tj. ma to wyglądać jak najmniej seksownie ( wręcz aseksualne w Japonii ) a jak najbardziej romantycznie i słodko. Zachodnie „lizanie się” nie jest wskazane, bo jest uznawane za wulgarne i „nie przeszłoby” przez cenzurę. Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale czasem to już naprawdę przesada jak oni to robią i moim zdaniem naraża ich to po prostu na śmieszność.

Kobiety nie, bo one mogą grać przecież zawsze niewinne i słodkie, ale co jak co przynajmniej serialowy pan powinien stanąć na wysokości zadania i pokazać porządnie jak to się robi wszem i wobec, przynajmniej raz a dobrze. Oczywiście nikt nie każe im całować się od razu z języczkiem, ale mogliby się czasem bardziej wczuć w to co robią i przynajmniej porządnie złączyć usta, a nie udawać, że ktoś zgasił światło a oni nie mogą sobie nawet trafić tam gdzie trzeba, lub jak sobie już trafią to wydaje im się, że na tym powinni poprzestać – zastygają w ruchu i każdy czeka, tylko nie wiem na co? Na fajerwerki? A może ich gdzieś chwilowo postrzykło??? Albo zamiast ustami poruszają mechanicznie głowami, albo wszystkim innym tylko nie ustami. Czasem nasuwa mi się pytanie "Co to ma być"?

Czasem moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby tych pocałunków w ogóle nie było, bo jak ktoś czeka i czeka na jakieś „momenty” i już się doczeka, to zaczyna żałować, że w ogóle czekał....... a zbierają się do tego tak długo, że w amerykańskiej wersji wylądowali by już dawno w pozycji poziomej i to na etapie końcowym... a wiadomo: człowiekowi oczekiwania rosną w miarę czekania. .. albo się zastanawia, czy aby może się dopiero rozgrzewają, i na finał pokażą swoje możliwości... niedoczekanie....
Dobrze przynajmniej, że azjatyckie seriale z założenia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. I w tym przypadku myślę, wszyscy powinni się z tego cieszyć :D Chociaż... już parę razy widziałam wyniki jakiś badań, które stawiają zarówno Koreańczyków jak i Japończyków w porównaniu do innych państw z całego świata na końcu peletonu pod względem okazywania sobie miłosnych uczuć czy poziomu potrzeb seksualnych. Ponoć są przepracowani..... Poza tym do tego dochodzi stereotyp przeciętnego koreańskiego mężczyzny (nie wiem jak to jest z Japończykami), jako tego, którego romantykiem na pewno nie można nazwać, a bliżej mu niestety do zimnej, konserwatywnej ryby – zupełnie nieprzystającego do tego, co można zobaczyć w wielu serialach. Ale wiadomo jak to ze stereotypami bywa. Nie powiem jednak, że nie widziałam takich panów, którzy jednak przywrócili mi wiarę w „możliwości” azjatyckich aktorów, bo tacy też oczywiście są. Na najwięcej pozwalają sobie na Tajwanie, potem Korei a dalekim końcu w Japonii. :P Tak przynajmniej wynika z moich własnych obserwacji. Może ktoś ma inne?

No ale właśnie- jak zabierają się do tego sami zainteresowani – AKTORZY. Napisałam, to dużymi literami, bo przecież każdy aktor, albo osoba która do tego miana pretenduje chyba powininna umieć GRAĆ pocałunki PRZEKONYWUJĄCO. Obostrzenia obostrzeniami. A jak np. Koreańczykom przyjdzie do takich scen czy to w serialu, teledysku czy reklamie, czy nawet filmie to sami zachowują się jakby co najmniej mieli robić sceny poziome i to te bardziej zaawansowane a nie niewinne buziaki. Narzekają, nie chcą, peszą się wzbraniają się, wstydzą, czerwienią się a później miesiącami rozpamiętują to w wywiadach jakby co najmniej film tylko dla dorosłych nakręcili. Albo zawsze robi się z tego newsy na pierwszą stronę. I wygląda na to, że zdecydowana większość naprawdę niekoniecznie uznaje to za komfortową sytuację. Czasami jest to naprawdę ujmujące, bo to daje złudzenie, że są tacy jacyś niewinni, nieśmiali, tak odmienni (żeby nie powiedzieć egzotyczni) od osób z show biznesu zachodniego, bo tutaj w Europie czy USA nie wiem czy znalazł by się jakiś aktor, który by przyznał się, że jeden ekranowy buziak to dla niego droga przez mękę i wątpliwa przyjemność, nawet przy pięknej aktorce. A tak naprawdę, co zachodnie media robią z widzów??? Człowiek chciałby, żeby ci biedni aktorzy niewiadomo co z siebie zrobili na ekranie ku uciesze innych, więc może i dobrze, że tam się oszczędzają, chociaż będą i tak obstawać przy tym, że jak już się za coś zabierają to powinni to robić porządnie lub wcale, bo ja nie wiem komu to ma służyć? Kogo to ma ochronić? Nastolatki? Społeczeństwo? Przecież w Azji nastolatki też mają dostęp do amerykańskich filmów, seriali, teledysków, nie mówiąc już o lokalnych gazetach młodzieżowych. Na pewno już się zdążyli naoglądać bardziej zaawansowanych form okazywania sobie uczuć, albo i nawet bez uczuć tez okazywania sobie tego i owego na różne sposoby.
Inną sprawą jest to, że w przypadku azjatyckich aktorów w grę wchodzi naprawdę też coś takiego jako sympatia do osoby z którą się będzie całowało. Jeśli nie ma „chemii” między nimi, to nie ma zmiłuj się - zazwyczaj pocałunek będzie zaliczany do tych najsztuczniejszych z najsztucznych i najgorszych z najgorszych, bo obie strony czują się niekomfortowo. Kiedy jest „chemia”, i aktorzy się lubią, wtedy taka filmowa para wypada bardziej naturalnie, bo się lepiej ze sobą czuje. Stąd np. w Korei gdy jakiejś parze sceny pocałunku wyjdą dobrze i będą tam jakieś w miarę „zaawansowane ruchy”, to zazwyczaj pojawia się wtedy podejrzenia i plotki o romansie poza planem. Jest to naprawdę często spotykana sytuacja, z tym, że gdzie tu miejsce na profesjonalizm zawodowy???

W Azji Wschodniej przyjęte jest, że nie należy całować się (lub okazywać sobie uczuć) w miejscach publicznych, stąd pewnie dlatego większość aktorów czuje się nieswojo jak przyjdzie im całować się na oczach kilkumilionowej widowni i pewnie całej jeszcze ekipy filmowej, kiedy pewnie większości całe życie wbijano do głowy, że nie powinni tego robić. Chociaż podobno, coraz więcej młodych osób szczególnie w dużych miastach, ku zgorszeniu starszej generacji, pozwala sobie w miejscach publicznych na czułe buziaki, trzymanie się za ręce i obejmowanie.

Dla osób nie w temacie, tym razem Yamapi osobiście zademonstruje jak taki „dramowy” całus o ktorym była mowa w tym wpisie wygląda.


A tutaj jakby było komuś mało materiałów edukacyjnych, to może znaleźć tam więcej całusów z japońskich dram.

Tak dla ścisłości, z tym minusowym przyrostem naturalnym chodziło mi o Japonię.

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

9 komentarzy:

  1. A tak, widziałam w te wakacje taka sytułację stoi sobie parka i mizia już dobrą minute ( jak oni oddychali?) a po 2 stronie ulicy 2 urocze Azjatki, stukają i pokazują palcami po czym zaczynają chichotać i z zawstydzeniem komentować między sobą, paki to nie zraziło, Azjatki pojada do domu i będą opowiadać wrażenia z tej zbereźnej europy, a my możemy wysnuć wniosek że między naszymi kulturami jest olbrzymia przepaść i chyba najbardziej wyzwoleni pod tym względem są Chińczycy, bo czasem sceny z ich filmów...no cóż czasem nie wiem gdzie patrzeć:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jee, uwielbiam twoje notki. I tak, wiem, powtarzam się. Co do dramowo/filmowo/ reklamowo "gorących" buziaków toczyliśmy swego czasu na L-D namiętne dyskusje. Ba, aktualnie jest tam ankieta, w której można głosować na najlepszy dramowy pocałunek. A jak mówimy pocałunek, to nie mamy na myśli tzw. "wall kiss". Czyli pocałunki przedszkolaków. W nich tak jak już wspominałaś przodują Japończycy, którzy wręcz chyba panicznie boją się takie sceny kręcić. Koreańczycy ostatni czasy się poprawili, nie żeby to było szaleństwo jakieś, ale jeśli drama jest skierowana do dorosłego widza, z aktorami mającymi powyżej 20 lat, to i można sobie na coś niecoś popatrzeć. Najlepiej z pocałunkami wychodzą Tajwańczycy, zdecydowanie :). Ale są i wyjątki oczywiście. Dałaś linka do filmiku z Yamapim, to ja się podzielę innym filmikiem, co prawda głos jest zbanowany, ale popatrzeć sobie można:http://www.youtube.com/watch?v=7mmUrcSgCAk Uwielbiam Buzzer Beat właśnie ze względu na ten pocałumek ;-P. A jeśli jeszcze mowa o kraju kwitnącej wiśni, to warto wspomnieć jeszcze o innym panie, czyli Kame. Może i nie miał zbyt dużo scen kissowych, lecz gdyby nie zamysły reżyserów(?) z motywem oddalającej się kamery to by Kame dostał ode mnie piątkę z plusem. A i zapomniałabym jeszcze o szokującej jak na Japońskie standardy dramie "Sweet room". Tam to się dzieję ;-D. W moim osobistym odczuciu, najlepiej zabierającym się do całowania aktorem z Korei jest Goong Yoo. W Coffe Prince i innych dramach pokazał co umie ;-D. O aktorach i aktorkach z Tajwanu nie ma co pisać bo by mi już tu referat wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahhh jaki temacik... cuuudo.... mmmm... na temat 'wall" kissów regularnie toczymy na Love-drama i poza nią zresztą też zażarte dyskusje. Tak jak jak AjAj'ek napisała, aktualnie nawet ankietę w tym temacie mamy :D
    Co do notatki to muszę przyznać, że zgadzam się w 100% z twoimi przemyśleniami. Najlepsze dramowe kissy można zobaczyć w tajwańskich produkcjach, zaraz potem są koreańskie, które ostatnio sporo się poprawiły a na szarym końcu japońskie. Te ostatnie próbują się poprawić, ale niestety średnio im to wychodzi... I jak juz w temacie Japonii jestem to muszę dodac, że pomimo mojej wielkiej sympatii jak dla mnie najgorzej całującą sę aktorką jest Horikita Maki u niej to zawsze jest po prostu złączenie twarzy... Gdyby w zachodnim świecie ktoś w filmie pokazał coś takiego, to wolę nie mysleć jaka byłaby reakcja ludzi. Pocieszam się jednak faktem, że im nowsze dramy tym bardziej widać wpływ kultury zachodniej w tym temacie i aktorzy coraz częściej zaczynają wyglądać jakby faktycznie się całowali a nie tylko przypadkiem zetknęli wargami :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz racje ! Ja też się nad tym zastanawiam. To jest takie...denerwujące ! Nijaki i w ogóle nie realistyczne !

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się. Czasem jak oglądam taką scenę w japońskiej dramie, to nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać. Tajwańczycy najlepiej wypadają, jak np., w "Devil Beside You", "Mars". Koreańczycy są na drugim miejscu i zgadzam się z Patikujek, że w "Coffe Prince" cudnie się całowano ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Zacznę tak ni z gruchy ni z pietruchy ;)
    Trafiłam do Ciebie przypadkiem i to akurat na ciekawy temat (o mentalności azjatów co do 'dotykalności') i wciągnęło mnie ;)
    przejrzałam wszystkie wpisy i większość przeczytałam co zajęło mi trochę czasu i jestem pod wrażeniem Twojego bloga.
    Szkoda, że nie ma takich więcej, bo czasem naprawdę trudno znaleźć jakiekolwiek informacje o kwiatkach ;)

    Co do powyższego wpisu: naprawdę, mogliby dać z siebie więcej. Zawsze z takim utęsknieniem czekam na pocałunek, który w końcu polega tylko na zetknięciu się ustami i tkwieniu w bezruchu ^^
    Tu jednak kulturowo przodujemy, bo naprawdę czuję niedosyt po azjatyckich filmach/dramach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ah, poruszyłaś niekoniecznie piękny temat. No i wszystko przedstawiłaś tak, jak ja o tym sądzę. Te buziaki ( bo pocałunkami bym tego nie nazwała) rzeczywiście, jak dla mnie, czasem psują relacje między bohaterami, bo jak są parą i przyjdzie im się pocalować to robią z tego nieawiadomo co. Przyznam, że dramą, która pod tym względem mnie bardzo mile zaskoczyła, to Coffe Prince. Tam główni bohaterowie pokazali co to znaczy związek. :) Bardzo mi się podobało. I to chyba najlepszy przykład jeśli idzie o koreańskie dramy. O Tajwańskich nie wspomnę.. XD Jeśli chce się pooglądać na prawdę piękne poziome sceny to Tajwan jest idealny. :P Japonia... to mnie na prawdę przeraża.. O,O Nie wiem, czy nadejdzie kiedyś dzień kiedy oni zrobią coś porządnego. Chyba, że za produkcję filmu weźmie się Akanishi Jin.... ^^ Chociaż takiego Kame też bym chhętnie zobaczyła w jakimś porządnym pocałunku... Wydaje mi się, że tam tak samo jak u nas wszystko się zmienia i MOŻE kiedyś oni też podejdą do tego profesjonalnie i zawodowo i zmienią do tego stosunek. :) Dzieki za notki! ^^ Nesta

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, trafiłaś w samo sedno.
    A wall kisses to idealne określenie dla niektórych.
    Ok, dla większości, haha.
    Co do Yamapiego i Buzzer Beat - to było prześwietne. Dłuuuugo po obejrzeniu tej sceny nie mogłam wyjść z podziwu, jak oni to zrobili, że się sekundę po tym nie spalili ze wstydu ;-)

    Btw. heloł, tu nowa czytelniczka ~ ♡

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.