wtorek

szminka





A więc chodzi o to, że w Azji od dobrych kilkunastu lat istnieje trend w reklamie, który polega na tym, że twarzami damskich kosmetyków (lub firm kosmetycznych w ogóle) zostają znani mężczyźni z show biznesu. Czasami jest to tylko jeden produkt, a czasem cała seria zaczynając od pudru, a kończąc na lakierze do paznokci. Ale, żeby było wszystko jasne, w reklamach towarzyszą im kobiety, które sobie te rzeczy aplikują, chociaż i tutaj są małe wyjątki.

Wszystko zapoczątkował Takuya Kimura w 1996 roku, kiedy to wystąpił w reklamie szminki Kanebo. Była to pierwsza reklama damskiego kosmetyku w której twarzą produktu był mężczyzna Co się wtedy działo!!!! I wcale go nie zlinczowali. Wręcz przeciwnie.... nie dość, że niemal wyrywano sobie te szminki z rąk, to jeszcze nie nastarczano z naklejaniem plakatów na mieście, bo były od razu zrywane przez kobiety. Doszło do tego, że wynajęto ochroniarzy, którzy pilnowali, aby nie zrywać plakatów w „strategicznych” miejscach.
Jedną z reklam (było kilka wersji) można zobaczyć TUTAJ

W 2004 roku Won Bin wystąpił w reklamie szminki Missha. Było sporo porównań do Takuyi Kimury.



Podobną formułę można znaleźć na Tajwanie, gdzie Vic Zhou zareklamował w 2008 roku szminkę LANCOME . „Na początku byłem zaskoczony, nigdy nie myślałem, że stanę się twarzą damskiego kosmetyku. [...] Z męskiego punktu widzenia, różane usta, są ustami, które mężczyźni uwielbiają całować”– skwitował Vic Zhou.
Dlaczego reklamy damskich kosmetyków z udziałem mężczyzn odnoszą sukces? Jest na to ponoć całkiem proste wytłumaczenie. Mężczyźni przy doborze partnerki podświadomie zwracają większa uwagę na atrakcyjny wygląd, niż kobiety i dlatego potrafią bardziej docenić kobiece piękno. Kobiety natomiast ustawicznie dążą do tego aby któryś mężczyzna docenił ich urodę. W związku z tym stosują różne preparaty upiększające, aby spodobać się mężczyznom. Zazwyczaj odbywa się to na zasadzie prób i błędów, ponieważ mężczyźni zwykle nie potrafią powiedzieć, w czym kobieta będzie wyglądała atrakcyjnie – jednym słowem nie potrafią udzielać rad na temat urody. W związku z tym, gdy już jakiś mężczyzna, który w dodatku w danym kraju jest synonimem atrakcyjnego, powie wprost, że mężczyznom podobają się kobiety, które zastosują ten i ten produkt, kobiety nie muszą już zgadywać, co lubią mężczyźni, bo mogą już założyć że innym mężczyznom się to też spodoba. Poza tym kobiety uznają, że panowie którzy udzielają rad czynią to ze szczerych prostolinijnych pobudek - chcą się otaczać prawdziwie pięknymi kobietami, które będą pożądać- natomiast kobiety podświadomie rywalizują ze sobą i tak naprawdę nie chcą aby inne kobiety była od nich atrakcyjniejsze, dlatego udzielanie rad przez kobietę w sprawie urody bardzo często może być nieszczere.
Jak ktoś jest ciekawy to może oglądnąć te reklamy i zastanowić się, czy taka formuła rzeczywiście działa na kobiety, przynajmniej te zachodnie...

Szczerze mówiąc, do mnie bardzo przemawiają niektóre te reklamy i pewnie gdyby była jakaś zachodnia wersja, to pewnie być się skusiła na jakiś kosmetyk, szczególnie gdyby podobał mi się pan, któryby go reklamował. Wydaje mi się, że kiedyś była jakaś zachodnia reklama szminki, z bardzo górnej półki, gdzie wykorzystano trochę z tej formuły, z tym, że tam nie było widać twarzy tamtego mężczyzny.

Z tego co udało mi się zauważyć, obecnie wiele azjatyckich firm kosmetycznych wybiera znanych mężczyzn do reklamowania damskich kosmetyków, ponieważ to się po prostu sprawdza. Poza tym nie da się ukryć, że w Azji gdzie fani są bardzo powiedziałabym konsekwentni, tj. potrafią zainteresować się wszystkim co zrobił ich ukochany idol – w tym także coś kupić, aby go wesprzeć. Np. Kim Hyun Joong, jest twarzą The Face Shop, która sprzedaje kosmetyki, głównie damskie – jak na razie nie jestem pewna, czy Koreańczyk będzie reklamował damskie preparaty, chociaż reklama sprzed miesiąca jest jakby taka jakaś za delikatna jak na męski produkt.

Kown Sang Woo (poprzednia twarz The Face Shop) jest jak dla mnie jednym z bardziej męskich Koreańczyków, a tutaj „trochę” go z tej męskości ograbili na rzecz kruchego piękna. Myślę, że takie reklamy nie miałaby racji bytu w Polsce. Jak ktoś kiedyś wspomniał w komentarzach - między naszymi kulturami jest olbrzymia przepaść.


Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

4 komentarze:

  1. cóż, chyba mam w sobie coś z prorokini, bo niedawno miałam sen z udziałem wspomnianego w tytule komsmetyku i flower boysów:p rozmawiałam sobie z kat-tunami i oni się pytają, co mnie szokuje w Japonii. to im mowię, że ilość kosmetyków używanych przez panów i się pytam z czego oni najczęsciej korzystają. na to każdy znich wyciąga szmikę z kieszeni i zaczyna o niej opowiadac... :p
    na Twój blog trafiłam juz jakiś czas temu i od tej pory reguralnie go odwiedzam. Ba, bywały nawet momenty (kiedy odcięta od swiata pracowałam w wioseczce na odludziu), że z utęsknieniem wyczekiwałam na kolejną porcję informacji o azjatyckim showbiznesie, a gdy nic sie nie pojawiało, odchodziłam od kompa rozczarowana^^ Czasami zdarza Ci się narzekać na poprawnośc stylistyczną, składniową etc Twoich postów, ale przecież gdyby ktoś chciał poczytać sobie w pełni poprawną polszczyznę to sięgnąłby raczej po literaturę naukową. Chętnie zobaczę kontynuację tego bloga w przyszłości, ale widomo, że kiedyś zdecydujesz sie skończyć pisać. dostarczył mi on sporej ilości rozrywki, znacznie poszerzył wiedzę o azjatyckiej popkulturze i za to Ci dziękuję. Posty są pisane inteligentnie, ciepło, czasem z przymróżeniem oka i ze sporą dawką humoru, no i aż razi po oczach, że to, o czym piszesz napradę Cię interesuje^^.
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów (aż chciałoby się dodać "w nauce":P)
    Rebel
    [koniec lukru:P]

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak ci zazdroszczę... w moim przypadku panowie okazali się niewdzięcznikami do potegi entej i nawet śnić się nie chcieli... A ja im takie laurki tu wystawiłam... NIEWDZIĘCZNICY... no dobra ktoś mi się tam śnił, ale nie ci co trzeba i moge ich policzyć na palcach jednej reki.. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochane gdybym to ja wam swoje sny opowiedziała z udziałem flower boysów ajajaj:P az człowiek chce przespać całe życie przy takich snach:P a co do notki to hmmm ogólnie to musi trochę śmiesznie wyglądać taki wielki plakat lakierów do paznokci a obok twarz jakiegoś pana, ale z drugiej strony do mnie taka reklama bardziej by przemówiła bo jestem kobieta i zwracam większa uwagę na facetów, a w reklamie chodzi o to żeby zapamiętać nie produkt ale coś związanego z nim i potem to skojarzyć w sklepie, przystojnego pana od razu bym skojarzyła, a gdyby ten pan jeszcze był jednym z moich ulubieńców to instynktownie biegłabym do półki z jego zdjęciem. szkoda, że u nas czegoś takiego nie wymyślili, tylko tyle, że nie wyobrażam sobie biec do półki z kosmetykami reklamowanymi przez Jean Reno przykładowo:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, wielka przepaść, to dobre określenie. Osobiście wydaje mi się, że z czasem ona się zmniejsza (ba! globalizacja), ale mimo wszystko, jest ona wręcz ogromna. Zaczynając od ideałów piękna, po niewyobrażalnie ważne drobne szczególiki... Myślę, że takie reklamy mogłyby się przyjąć u nas, ale po warunkiem, że byłyby robione z podobną ideą, co tam... Ale skoro oglądając przy znajomych zdjęcia moich idoli, oni uparcie twierdzą, że to... hmmm może nie będę aż tak dokładnie cytować.. xD To i rola mężczyzny w takiej reklamie też byłaby brana za coś... niewłaściwego..? Sam pomysł zostałby wyśmiany. Tak, jak i ich muzyka czy niekiedy i kultura. Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo jeszcze nie dojrzało...
    Choć, ja sama chętnie pooglądałabym takie reklamy. Bo i przecież właśnie to robię. ;P
    A tymczasem... Myślę, że czas jeszcze wiele jest w stanie zmienić... Zastanawiam się tylko, czy jeszcze tego dożyję...? ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.