środa


rocznica

Ahhh, dzisiaj mija dokładnie rok od pierwszego wpisu na tym blogu. Czas więc na refleksje. A, że okazja to nieczęsta to dzisiaj oczywiście będzie wybitnie dużo refleksji i podsumowań niż zwykle.

Po pierwsze napiszę banalnie, że nie spodziewałam się, że ten blog tak długo pociągnie. Po drugie, właściwie nie tak miał wyglądać ten blog, nie tak sobie go do końca wyobrażałam– blog w pierwszym zamierzeniu miał prezentować jedynie sylwetki/wizerunki wybranych Azjatów. Każdy pan, który miał pojawić się na blogu miał mieć jakieś tam wprowadzenie, które się nie zdezaktualizuje za dwa albo trzy miesiące, dlatego w zmierzeniu miał być to blog prezentujący wspominane już kiedyś odgrzewane kotlety, ale w pewnym momencie, nawet nie wiem kiedy trochę zmieniłam te zamierzenia. Miało być tutaj dużo dyrdymałów, czyli moich subiektywnych rankingów – coby sobie przyjemność zrobić pisaniną niepoprawnych głupot, ale im więcej osób zaczęło czytać te moje wypociny, tym bardziej dyrdymały odchodziły na bok – trzeba było trzymać jakiś poziom, bo nie wiem czy chce jednak aby cały świat wiedział kto według mnie ma najlepszą grzywkę, albo kto najlepiej prezentuje się w szaliku, to jest dobre jak żyje się w błogim przeświadczeniu, że jedynym czytelnikiem jest sama autorka i może ze cztery osoby, które tu zabłądziły(....no tak... PRZYPADEK to jedyna droga która prowadzi prosto na mój blog :P), i pomimo usilnych starań widać nie mogą znaleźć drogi powrotnej, więc ku swej rozpaczy siedzą tu i czytają, a że siedzą długo, to im się to coraz bardziej podoba. :P

Chociaż może nie, dyrdymałów to miałam tu całkiem sporo. Próbowałam trzymać ostro jakiś poziom do maja do wpisu „pokazali co mieli”. Ale cóż, przyznaję się: poległam, a raczej zostałam pokonana, przez panów którzy uwielbiają pokazywać co mają. Do tamtego czasu jak dobrze sobie przypominam miałam zaledwie czterech delikwentów, którzy się pozbyli gdzieniegdzie ubrania. Później to już było z górki... a w sezonie ogórkowym to dopiero było dyrdymałów, ulalala.... co drugi wpis oscylował gdzie na poziomie pasa.... no tak, słońce grzało w tym roku całkiem mocno.... :P Najbardziej zdziwiła mnie reakcja na wpis „Wzrost, waga i wąsy”. Wszystkich bardzo ucieszył ten post, co trochę mnie zaskoczyło, bo to pierwotnie naprawdę był to mój krzyk rozpaczy nad azjatyckim show biznesem, a wszyscy wzięli go za humoreskę.... :P

Blog powstał w głównej mierze aby to mi zapewniać rozrywkę – rok temu o tej porze miałam mnóstwo czasu z którym nie za bardzo wiedziałam momentami co zrobić, a poza tym może jestem po trochu niespełnioną redaktorką szkolnej gazetki ... równie dobrze mogłabym pisać o czymś innym, no nie wiem o czym.. ale o czymś na pewno... no ale ostatecznie padło na kwiecistych panów... Tak naprawdę, prowadzenie bloga o ludziach, którzy są znani, a jednocześnie o których nikt ze znajomych nie słyszał to dosyć dziwna sytuacja. Człowiek nawet jak coś wie i chciałby się jednak z kimś o czymś podyskutować, to nie ma z kim, bo wszyscy na wszelkie dźwięki typu Joongi, Kimy, Wooki, Kazuye robią duże oczy. To miło wiedzieć, ze w Polsce jest spore grono osób, którym podobają się Azjaci w typie kwiecistych panów. Mam to wątpliwe szczęście, posiadać znajomych dla których Polak w męskich japonkach to już za wiele, a co dopiero rozmawiać o Japończykach w spódnicach.... Z tym, ze ja mam problem takiego rodzaju, ze mi się rzadko który Azjata nie podoba. Tak, ze po roku prowadzenia tego bloga, musze przyznać byłabym bardzo, bardzo ”łatwym celem” dla niejednego skośnookiego pana. Mam przewagę, że tego tak znowu nie widać ;P

Poza tym muszę przyznać, ze niektórym wystawiałam niezłe laurki na tym blogi, takie, że ho ho... ;P

Cóż poza tym, pozdrawiam wszystkich, którzy tutaj zaglądali, a szczególnie tych, którzy poświęcili trochę swojego czasu, aby tutaj coś skrobnąć. Jest kilka osób, które bez wątpienia się wyróżniały aktywnością i bez wątpienia należą do grona "wdzięcznych" internatuów, tj. te osoby dosyć często coś od siebie pisały w ciągu tego roku, chociaż ich nikt nie zmuszał :P, Nie wiem czy wszyscy tu jeszcze w ogóle zaglądają, ale to nie zmienia faktu, że chciałbym je w tym miejscu pozdrowić, bo właściwie tyle mogę zrobić :P. To jest to bez wątpienia Chuda, walerianka, Patikujek, Ajaj, goss, BooM, Nori,
nanae, Nesta, Anna, Hela. Tak naprawdę pozdrawiam WSZYSTKICH tych co pisali jeden komentarz, dwa komentarze, trzy komentarze, cztery komentarze, tych którzy pisali niedawno i tych którzy pisali dawno, tych którym się niechciało pisać, tych którzy w ogóle nie zamierzali nigdy nic pisać, tych, którzy tu wchodzili regularnie, tych którzy wchodzili nieregularnie, tych którzy czytali dokładnie i tych którzy czytali po łebkach, tych którzy zagłosowali w ankiecie że im się podobają FB, tych, którym się nie podobają, i tych dla których ujdą. No i z tego wszystkiego zapomniałabym jeszcze pozdrowić wszystkich, którzy karmili moje rybki. Pozdrawiam wszystkich i życzę szczęścia w życiu

Tak naprawdę jestem pod wrażeniem wielu osób, które tu komentowały. Czasem przez ten rok miałam wrażenie, że prowadzę cykliczny konkurs na „Najbardziej lukrowany komentarz miesiąca”. Nie wiem, czy bardziej jestem zdziwiona, że ktoś w ogóle to komentował, czy że w jakiś 30% to lukier w czystej postaci. Muszę przyznać, że niektórzy przeszli samych siebie i jeszcze mnie przy okazji wyprzedzili, aby mi pomachać z daleka. Mam swoich siedmiu BARDZO mocnych faworytów, ale niestety większość była Anonimowa i niestety także przez wrodzoną skromność ich tutaj nie zacytuję :P

Coś ze sprawozdań. W ciągu roku napisałam 207 wpisów, łącznie z tym. Co jest raczej marnym wynikiem zważywszy, ze przez pierwsze trzy miesiące napisałam 100, a przez następne 9 miesięcy 107. Blogowanie, to wcale nie taka łatwa sprawa :P Jak dostałam pierwszy komentarz nie wiedziałam co się dzieje :P. Pojawiło mi się, ze mam jeden komentarz do moderacji, a ja „ skąd mi się to tu u diaska wzięło, przecież nic nigdzie nie ustawiałam takiego???!!’. Dopiero jak to otworzyłam, to się zorientowałam, ze ktoś coś mi napisał i byłam w ciężkim szoku, że ktoś dał mi komentarz i to jeszcze oblany lukrem. I tak było przez co najmniej miesiąc, albo nawet znacznie znacznie dłużej. Ehhh początki „zielonego” blogera bywają naprawdę trudne... tym bardziej jeśli jest się typem niewdzięcznego internatury...to już zupełnie dramat w trzech aktach... :P tak naprawdę daleko mi do blogerki z prawdziwego zdarzenia. Temu blogu tez trochę brakuje. Zapytacie, co jest nie tak? No to proszę np. Ankieta!

Ta ankieta, coraz bardziej mi tu przeszkadza, bo jest TOTALNIE, KOMPLETNIE, CAŁKOWICIE popsuta! Jest tu chyba tylko dlatego, ze już jest tu od pierwszego dnia. Nie wiem jakim cudem ankieta może się popsuć, ale widać w moim przypadku może. Tak naprawdę dla dobra osób, o których tu pisałam powinnam jak najszybciej zakończyć tego bloga. Bo co się nie zajmę którymś to wszystko im się sypie. Jak zaczynałam tego bloga to wszyscy trzymali się jeszcze jako tako. Po drodze KAT-TUN się wykruszyło, DBSK, to już nawet nie mówię, a jeszcze nie dość, że pan Kang poszedł do wojska na 2 lata, to jeszcze chyba zaginął w akcji, bo nikt go nigdzie nie widział – nawet nie zrobił sobie zwyczajowego grupowego zdjęcia. Tak, że koreańscy internauci zastanawiają się w ogóle czy on poszedł do tego wojska i co się z nim dzieje. (No dobra, przyznaje się!!!!!, KDW zdecydował się ostatecznie na kanapę i papierosy ;P )

Zadziwia mnie że w ogóle ludziom podoba się styl, którym się posługuję. Zakładałam, raczej zupełnie odwrotną sytuację. Oczami wyobraźni widziałam już: moją klęskę- toporne teksty, których nawet ja nie będę mogła zdzierżyć na dłuższą metę (pytanie jest czy nadal mogę :P) Ostatnio zauważyłam w jednym z moich wpisów coś takiego „Osobiście bardzo lubię żeńską wersję, tj. "Love Song" tylko zawsze angielskie wtrącenia bardzo mnie rażą na początku -wolę kiedy śpiewają wszystko w swoim języku” – i napisała to ta co ma blog o nazwie „Skośnoocy Flower Boys”..... Tak naprawdę, cały mój blog jest pełny takich czy innych kwiatków, w sumie to jakiś plus - przynajmniej świetnie komponuje się z wystrojem bloga. A co do nazwy, to nie mogłam się za bardzo zdecydować, jaki wariant wybrać – na początku mieli być sami „skośnoocy”. Późnej trafiłam na określenie Flower Boys, czyli chłopcy kwiaty, i to akurat wtedy robiłam już nagłówek z MinKi’m, i znalazłam piękną orchideę –to aż się po prostu prosiło, aby go ustawić. Z tym, że sam wyraz Flower Boys nie do końca pozytywnie mi się kojarzył, ale jak pomyślałam ile z tego pomysłu mogę „wycisnąć” to się jak widać zdecydowałam.

Myślę, że jak na blog o skośnookich Flower Boys’ach roczny przebieg to jest już aż nadto. Właściwie poruszyłam większość tematów, które chciałam, no może zostały mi jeszcze kilka, które gdzieś tam zawsze odkładałam na bok. Nie wiem czy sobie biorę urlop blogowy czy sobie nie biorę. To się okaże :P. Tak naprawdę od jakiegoś dłuższego czasu myślę o przystopowaniu bloga. Dlatego proszę, jeżeli ktoś to będzie komentował to niech nie życzy mi, żebym pisała jeszcze 10 lat i jeden dzień dłużej bo nie mówi się komuś kto cieszy się, że udało mu się przejść 365 km (a ten wynik i tak wydawał mu się nieosiągalny), że przed nim jeszcze co najmniej 3650 kilometrów :P, bo to nie jest przyjemna perspektywa, sami przyznacie. Dla mnie 365 kilometrów to bardzo satysfakcjonujący dystans.

I to było by na tyle refleksji. Pozdrawiam wszystkich ciepło w tą zimową porę :D

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

48 komentarzy:

  1. Ochhh to już rok^^? Jej ale minęło xD. Mam nadzieje ,że nie stracisz motywacji do pisania i będziesz jeszcze długo prowadziła tego bloga :P hehe.

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej. to ja może napiszę, że bardzo gratuluję tego roku ^^
    bardzo lubię czytać to co naskrobiesz ^^ i dzięki Tobie bardzo się poszerzyło grono wielbionych przeze mnie panów ^.~
    dziękuje, że w ogóle wpadłaś na pomysł założenia tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. oh, zajęło mi 4 dni bez przerwy przy komputerze by ogarnąć całego bloga. Przeczytać każdy post i wyciągnąć z niego jakieś wnioski.
    Trafiłam tu przez przypadek a mimo wszystko blog pochłonął mnie całkowicie, podoba mi się twój sposób pisania, jest ciekawy, lekki i przyjemnie się czyta, pierwszy raz dowiedziałam się tu o wielu rzeczach. Gratulacje z okazji pierwszej rocznicy, mam nadzieje jednak że nie przerwiesz swojego blogowania, pewnie przeżyłabym załamanie nerwowe bo uzależniłam się od tego miejsca i wszystkim w szkole opowiadam co tu wyczytałam ^^ tak więc życzę ładnej pogody przy pokonywaniu tych 3650 kilometrów xd
    aha no i ładny nagłówek choć pingwiny i JaeWook i tak były the best ^^
    no i dobrze wiedzieć że nie jestem jedynym łatwym celem dla skośnookich panów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. brawa na roczek:D szczerze powiem, że jestem z ciebie dumna (nie wiem czemu, ale jestem :D no dobra, może dlatego, że właściwie jakieś tam pojęcie o prowadzeniu bloga mam i wiem, że to nie jest łatwe no i właściwie odwaliłaś kawał dobrej roboty pisząc te wszystkie notki:) na prawdę przyjemnie się je czytało - i ja wcale teraz nie lukruję :D ) całkowicie rozumiem kwestię znajomych i ich podejscia do Azjatów (bo na szczęście panów w męskich japonkach dość dobrze moi tolerują xd) , chociaż ja swoich już tak przyzwyczaiłam, że nawet prezenty mi robią z kategorii azjatyckie:D nie będę ci życzyć pisania bloga skoro sobie tego nie życzysz (masło maślane mi wyszło xd) a co do bycia celem dla skośnookich panów - dzisiaj takich dwóch rozdawało ulotki i z wielką przyjemnością od nich ją wzięłam - jakby chcieli to mogłabym tam nawet z nimi postać, ale na szczęście o tym nie wiedzieli wiec mnie nie poprosili xd a jeden tak słodko, z akcentem i nie pewnym polskim powiedział "dziękuję" może ja powinnam sobie tą ulotkę na ścianie powiesić?

    cóż, pozostaje mi pozdrowić i... czekać na następny wpis xd :*

    aaaa no i jeszcze, nie masz za co dziękować, lubię czytać tego bloga, a jak coś mi się podoba lubię komentować :) a że nie lubię pisać komentarzy na siłę - bo i po co? to nie wszystkie notki zostały skomentowane chociaż do niektórych dość ciekawe komentarze miałam w głowie xd dobra, miałam napisać, że na prawdę zrobiło mi się miło, że zostałam jakoś tam zauważona :D

    OdpowiedzUsuń
  5. też się poczułam mile połechtana, że ktoś zauważa te moje trzy grosze, które od czasu do czasu tu wciskam ;-)
    chyba wszystkie, jak tu czytamy ten blog, jedziemy na jednym wózku i jeśli jakiś skośnooki pan chciałby sobie znaleźć przysłowiowo piękną i uroczą żonę z Polski, to mógłby tu anonsy zamieszczać :P

    gratuluję roku wytrwałej pracy pisarskiej i wynajdywania ciekawych newsów! ale przyznaj się, gdyby pisanie tych notek nie sprawiało Ci przyjemności, nie byłabyś z nami tak długo. nie wydajesz się być typem człowieka, który miałby przejmować się jęczącym tłumkiem zawiedzionych fanów ;-)ale co ja tam wiem... :P

    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.allkpop.com/2010/11/pictures-of-kang-dong-won-at-army-training-revealed Pan Kang żyje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Juhu! Pan Kang żyje! Ale faktycznie wygląda na to, że się nie przemęcza w tych kamaszach :P

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę, to już rok. zleciało jak z bicza strzelił. Ja tutaj pojawiam się od ponad pół roku, ale chyba nigdy mi się tu nie znudzi.
    Co do poziomu postów to ja tam nie narzekam jak spadają poniżej pasa :PP A tak w ogóle to nie wszystkie przecież nie tak dawno był komentarz o oczach a one są dość wysoko :p
    P.S
    Czuję się wyróżniona po tym poście i dzięki ci za to.
    Rozumiem, że jesteś pod wrażeniem tego, iz tak długo udało ci się przetrwać z blogiem, ale ja nadal mam nadzieję, że będziesz pisać. i nie porównałabym tego do maratonu. może faktycznie tak wygląda to z twojego punku widzenia natomiast z mojego jest to całkowicie odwrotne uczucie. Im m\więcej dostaję 9znaczy im więcej ty piszesz) tym więcej chcę :P (wiem wiem przepadzita jestem, ale co ja za to mogę...)

    OdpowiedzUsuń
  9. Blog świetny, co tu dużo gadać... GRATULUJE!!! :) I żeby Tobie tyle przyjemności sprawiało dalsze tutaj pisanie, co nam - czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja uwielbiam twojego bloga i basta! :) wpadlam na niego jakoś tak koło sierpnia i od tego czasu I've been watching you.
    Pozdrawiam gorąco i życzę 100 lat ;)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Przede wszystkim gratuluję prowadzenia tego bloga już okrągły rok :) wiem, że pisałaś, żeby nie życzyć Ci dalszego pisania notek, jednak i tak muszę przyznać, że po cichu mam nadzieję, że od czasu do czasu jednak kiedyś coś skrobniesz ^^ ponieważ zawsze przyjemnie czyta mi się Twoje notki i do tego można się doedukować w niektórych sprawach jak było w moim przypadku:P jak wiadomo azjatycki showbiznes to wdzięczny temat do opisywania;) tylko szkoda, że panowie z rabatki się wykruszają - Rain następny już czeka w kolejce X)

    OdpowiedzUsuń
  12. że tak pojadę po angielsku - I'm so in love with ur blog! XD strasznie lubię Twój sposób pisania i Twoje notki i wgl, och i ach<3 poza tym wiele się tu dowiedziałam i dobrze się bawiłam , więc dzięki iii fajny ten Twój nagłówek . Kame, yayyy ! <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też uważam, że rok to strasznie długo w czasie blogowym. Gratuluję, że udało ci się wytrzymac tyle. Sądzę, że ja nie dałabym rady, ale ja to ja..

    Bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam swój nick w podziękowaniach. Cieszę się, że moje komentarze sprawiają ci przyjemnośc. Szczerze mówiąc piszę je tylko dlatego, że twój blog jest dla mnie bardzo ciekawy.

    Pamiętam, że wszędzie szukałam miejsca, w którym ktoś pisałby o Azjatach po polsku. I jakoś tak trafiłam na twój blog. Bardzo mnie to raduje, że się tu znalazłam. Dzięki temu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy.

    Mam nadzieję, że nie porzucisz blogowania, bo wtedy nie będę miała się gdzie podziac T.T

    Co do tego, że komentarze są lukrowane.Hm. Moim zdaniem ludzie nie robią tego, że chcą się podlizac(przynajmniej w większości ; P). Po prostu mówią prawdę. Twoje notki na serio są bardzo interesujące i ciekawe. Zawierają dużo potrzebnych informacji na dany temat.

    W głowie mam kilka pomysłów na notki, które chciałabym abyś przeprowadziła, ale jakoś głupio mi o to prosic, więc nie powiem nic więcej na ten temat.

    Tak, tak wiem mój komentarz jest chaotyczny. Sama też się sobie dziwie, iż jest taki długi O.o

    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam za błędy ; D

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję roku pisania. Jak prawie wszyscy trafiłam na twój blog przypadkowo:)
    Jest on uzależniający, prawie codziennie sprawdzam czy coś nie napisałaś. Po ciężkim dniu pracy czytanie twoich tekstów wpływa na mnie odprężająco!! Twój sposób pisania jak na mój gust jest rewelacyjny.

    A wpis „pokazali co miel” „i to już lato” dla mnie wystrzałowy… Nie wiedziałam że tak długo można patrzeć na zdjęcia. Ogólnie lubię wszystkie twoje wpisy są naprawdę ciekawe i dużo z nich mogę się dowiedzieć.

    Będę trzymać kciuki żebyś nadal miała chęci do pisanie, a jeśli nie to życzę Ci jak najlepiej.

    Dziękuję CI że tyle włożyłaś pracy i czasu w pisaniu bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dołączam się do wszystkich gratulacji i życzę chęci do dalszego prowadzenia bloga, który jest cennym źródłem wiedzy. ^^ Nawet, gdy kiedyś opuścisz to miejsce, co mam nadzieję nie nastąpi szybko, to powinno ono zostać dla dla potomnych. ;)

    "ja mam problem takiego rodzaju, ze mi się rzadko który Azjata nie podoba." Mam to samo. xD Ach, co Ci Azjaci robią z kobietami. Tak, da się zauważyć, że powiększa się grono Polek gustujących w azjatyckim typie urody i miło wiedzieć, że ktoś nie patrzy dziwnie choćby na mężczyznę z podkreślonymi czarną kredką oczami. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy. Gdyby nie Ty, to prawdopodobnie nigdy nie zwróciłabym uwagi na Jae Wooka (czy dobrze odmieniłam?). Jest fascynujący...
    Poza tym, temat "ciałokształtów" azjatyckich kwiatków jest wszech miar interesujący i poruszaj go, proszę, jak najczęściej.
    Z ogromną przyjemnością przeczytałam wszystkie notki, niektóre po kilka razy. Pozdrawiam ciepło
    S.
    PS Karmię rybki za każdym razem, gdy Cię odwiedzam. S.
    PS2 Jak już pan Kang dostanie przepustkę to mam nadzieję, że wpadnie do Ciebie na kanapę i papierosa... S.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak się wszyscy rozpisali, że nie wiem co mam pierwsze komentować :P

    Do dziewczyn wspomnianych we wpisie: Może za często się tutaj nie wypowiadałam, szczególnie w pierwszy pół roku istnienia tego bloga, ale to nie zmienia faktu, że wiem dobrze co się na nim dzieje i wiem kto i od kiedy tu siedzi - przynajmniej to dotyczy, tych co się ujawnili i widzę jak ktoś wraca. Więc to nie jest jakieś moje widzi misie, że tam znalazły się te a nie inne osoby, ale to są po prostu czyste FAKTY i każdy kto przeczyta blog na pewno to zauważy :P

    Anonimowemu drugiemu od góry dziękuję za informację o KDW, rzeczywiście nie widziałam tego jeszcze. Pan Kang ma się widać całkiem nieźle, pogoda też dopisuje i w dodatku go uzbroili ohoho... Pan Kang i ostra amunicja, cóż za kombinacja. ULALALA! Niestety nawet jakby miał kolejny raz zapunktować na blogowej topliście, to niestety już dawno się dla niego skończyła skala... Szkoda tylko, że taka sytuacja w Korei była nieciekawa ostatnio.

    Do goss: nie wieszaj, idź po następną

    walerianka, przyznaję, się bez bicia, nieraz ubawiłam się nieźle przy pisaniu niektórych wpisów, wnioskuję więc, ze sprawiało mi to przyjemność :P

    Do Patikujek: posty na poziomie pasa były w lecie, wtedy był wpis o oczach, nogach, tudzież o innych częściach ciała i dlatego średnia z tych wszystkich części wypadła według mnie gdzieś w okolicy pasa :P Chociaż to jest jakieś rozwiązanie, dla równowagi zaraz za tematem „rozporkowo – klatowo- pośladkowym”, dawać dla równowagi wpis o włosach, nosach itp. i voila! już poziom bloga podskoczy.

    Co do Rain’a, to ja nie wiem czy jemu to się tak znowu śpieszy do wojska, bo z tego co widziałam planuje przyjechać do Drezna w maju na jakiś koncert, tak że rzut beretem od Polski.

    O tak wpis „to już lato” rzeczywiście jak na pierwszy dzień lipca jest bardzo gorący... dlatego panowie się chłodzą jak mogą...

    Kirke, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale ja PRZECIEŻ osobiście dziwnie patrzę na co dzień na pomalowanych chłopaków... :P

    Co do Jae Wook’a to ja nie wiem jaka jest poprawna odmiana, czy lepiej pisać Jae Wooka, czy Jae Wook’a. Może ktoś pomoże.

    No i to prawda, że wszystkie jedziemy na tym samym wozie, z czego akurat po dłuższym zastanowieniu nie wiem czy mam się cieszyć ... no bo konkurencja coraz większa, a tych Azjatów jakby na to nie patrzyć jednak nie za wiele w naszym pięknym kraju... :P, na szczęście w Azji Azjatów raczej nie brakuje...

    Jak widzę, niewiele osób wzięło sobie do serca moją subtelną aluzję co do życzeń :P. Ja rozumiem, że większość lukru i życzeń wynika z tego, że ludziom rzeczywiście podoba się to co tutaj się dzieje, i piszą to bo chcą dobrze dla tego bloga (i przy okazji jak da się zauważyć także dla siebie, bo coś tam skorzystali, rozbawiło ich coś, dowiedzieli się czegoś) i jest to też w jakiś sposób ukłon w stronę autorki. Z tym, że zakładając tego bloga, nie planowałam rozwijać go do niewiadomo jakich rozmiarów, promować go (i siebie przy okazji :P), zabiegać o popularność i robić inne rzeczy, które każdy porządny bloger zwykle robi jeśli bloguje. On miał być tylko na chwilę. Tak doraźnie. I nawet jeśli to doraźnie przeciągnęło się na kilka miesięcy to nadal było i jest doraźnie. Nie mam żadnej wizji tego bloga, ponieważ wiele z tego co chciałam już osiągnęłam, do wielu rzeczy nie chce dążyć. To nie ma nic wspólnego z motywacją, brakiem tematów, weną itp. Pisząc ostatni akapit chciałam, subtelnie zakomunikować, że to tak z mojej strony wygląda i wolałabym aby jednak zawsze skupiać się na tym co jest, a nie wybiegać do przodu. I życzenia i dopingowanie mnie jest zupełnie niestety zbyteczne, bo jednak jak by na to nie spojrzeć nijak się ma do mojej motywacji, prawdziwą motywację czerpie z innych różnych źródeł –może najbardziej z faktu kreowania czegoś, chociaż źródeł jest wiele. Gdyby było inaczej ten blog nie przetrwałby nawet miesiąca. Cóż mam więcej powiedzieć, typy „niewdzięcznych” internautów i blogowe gbury tak ponoć mają :P

    OdpowiedzUsuń
  19. To już rok? o jej Ja ci tam dziękuje za tego bloga, głównie dlatego ze dostarczył mi wrażeń estetycznych i uporządkował oraz wzbogacił wiedzę na temat który kocham:P panów w azjatyckim show biznesie nie brakuje więc na brak tematów nie powinnaś narzekać. Cieszą mnie takie blogi, tematyczne chomiki i fora ponieważ mam poczucie przynależności jeszcze jakieś 2 lata temu nie miałam nikomu opowiedzieć sowich emocji po obejrzeniu jakieś super dramy i w ogóle wstydziłam się przyznać że ten Azjata to takie ciacho że zaraz się rzucę na niego. Teraz kiedy widzę ile osób myśli podobnie jak ja mój świat stał się piękniejszy:) Dzięki za wszystko i mam nadzieję, że jednak będziesz prowadziła tu wpisy:)
    PS Nori tu jest cały czas tylko musiała zmienić swój pseudonim na Lee, taki mały kłopocik:P
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Rain w Dreźnie ?? *_* ojej to nic mi o tym nie wiadomo. Myślałam, że zaraz po noworocznym koncercie od razu pójdzie do wojska...
    < idzie obczajać co i jak > ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rok? Już rok? łoooo. To ja podziwiam! (Si, udaję, że nie widzę lekkiej ironii o lukrze). Sama kiedyś próbowałam pisac bloga, i na próbowaniu się skończyło. Więc z jednej strony rozumiem co tam ci chodzi po głowie, ale z drugiej strony jako wierny czytelnik muszę mimo wszystko dopingować. Łaknę każdej nowej notki. Uwielbiam czytać, co tam nowego rzuciłaś na swój warsztat i jak podchodzisz do niektórych tematów. Czasem mamy zupełne inne spojrzenie na jakieś tematy, ale zazwyczaj... jest to taka w... 95 % zgodność z moim zdaniem. Szczególnie w notkach oscylujących na poziomie.... no, spodniowego.Hmmm, co do skośnookich facetów.... och spotkać takiego Japończyka .... marzenie ;-P.

    OdpowiedzUsuń
  22. No tak, na co dzień pomalowanych chłopaków można dziwnie patrzeć, bo scena to jednak co innego niż ulica, ale na sceniczny make-up chyba nie patrzysz dziwnie? Są jednak takie osoby, które ogólnie patrzą dziwnie na to, że jakiś chłopak ma pomalowane oczy, niezależnie od miejsca w jakim się znajduje, nawet na okładce gazety. Już sam fakt, że mężczyzna ma podkreślone oczy wywołuje szok, sprawia, że należy przykleić mu metkę geja lub dziwaka. Ogólnie nie patrzę dziwnie na chłopaków z pomalowanymi oczami, na co dzień, czy nie co dzień, bo przyzwyczaiłam się do tego, że mężczyźni na dzisiejszym świecie jednak się malują, co nie znaczy, że wolę ich pomalowanych. Stawiam na naturalność. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lee/Nori oraz Ajaj, tak wiem, mi też trudno w to nadal uwierzyć, ale naprawde to już rok minął. Czas szybko leci :P

    Kirke, no tak, na sceniczny makijaż patrzę zupełnie inaczej, ale na pewno pamiętasz jakiego rodzaju mam problem kiedy przychodzi do pomalowanych osób na co dzień - polskie myślenie mi się włącza...stety albo niestety, zależy jak na to spojrzeć :P, dlatego niestety nie moge powiedzieć, że jestem całkowicie za pomalowanymi chłopakami, bo nie było by to jednak zgodne z prawdą :P

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. a propos odmiany nazwisk obcych.

    http://www.sciaga.pl/tekst/59445-60-odmiana_nazwisk_angielskich

    sugeruję nie zawracać sobie głowy tym problemem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Szczerze powiem, że w ostatnim czasie trochę rozproszył mnie nowy portal społecznościowy dla miłośników k-popu, co za tym idzie zupełnie zignorowałam całą resztę stron i blogów, z których od czasu do czasu (jak zapewne zauważyłaś, za pozdrowienia dziękuję) czerpię informacje na nurtujące mnie tematy.
    Tym samym ostatnim razem zajrzałam tu gdy pojawił się post "Wszyscy tacy sami?". Z racji tego, że przeważnie wybieram sobie wpisy, które mnie interesują, moich komentarzy wiele tu nie ma więc dziwię się, że jednak mnie zapamiętałaś :)
    Kiedy przeczytałam ile postów napisałaś, zrobiłam wielkie oczy...Czy naprawdę te wszystkie pomysły mieszczą się w Twojej głowie? Moja już dawno by eksplodowała gdybym miała tyle myśli. Uważam, że dzielenie się nimi z nami było naprawdę trafnym wyborem.
    Osobiście Twój blog umila mi czas i nie raz doprowadza do śmiechu. Twoje podejście do prowadzenia bloga zasługuje na uznanie. Niejednokrotnie spotkałam się na blogach z oświadczeniem, że kolejny wpis pojawi się gdy będzie pod nim wymagana ilość komentarzy.
    Podoba mi się, że stawiasz na jakość nie na ilość, i że komentarze są mile widziane ale nie mają wpływu na rozwój bloga.
    Bo kiedy autor czerpie radość z pisania, to nam również sprawia przyjemność czytanie.
    W tym miejscu ja Ciebie pozdrowię :P
    Wesołego Mikołaja XD

    OdpowiedzUsuń
  26. Życzę wszystkiego naj naj naj z okazji rocznicy! Z tej również okazji postanowiłam zerwać z etykietką "Niewdzięcznego Internauty" i napisać w końcu jakiś komentarz. Jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga i przeczytałam już niemal wszystko co na nim napisałaś ;) I teraz uwaga poleje się lukier! Baaaardzo lubię twój styl pisania (nie wiem czego się czepiasz >.<) jest lekki, przyjemny, szybko się czyta i twoje poczucie humoru też jest świetne;) Co do jakości postów, to moim zdaniem poziom jest idealny, a że czasem zejdzie poniżej pasa to już inna sprawa...(ale czasem tak po prostu TRZEBA) Dzięki Tobie wyrwałam sobie kilka nowych kwiatków z rabatki i mam nadzieję, że znajdę jeszcze parę niezłych okazów:D (poza tym zauważyłam, że chyba mamy podobny gust, więc tym bardziej czytanie twoich wpisów sprawia mi przyjemność)Cóż mogę więcej powiedzieć? Mogę Ci już chyba tylko pogratulować tego roku, trochę egoistycznie życzyć ci następnego i obiecać, że będę pisać komenty, bo nie raz już miałam na to ochotę:D Jak dla mnie to Ty tu nawet forum możesz założyć:D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. śnieg zaczął padać, to chłopaki pouciekali!
    co za fuszera... trochę przeciwności losu i już dezercja z posterunku. a niby te skośnookie kwiatki takie pracowite ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ej no a gdzie pan z kwiatka imprezka była za dobra? czy został twoim prezentem rocznicowym:P?

    OdpowiedzUsuń
  29. Powiem Ci tak - jakikolwiek temat by się wzięło, a potrafi się o nim fascynująco opowiadać, to prowadzenie bloga ma sens. Minął rok (ja trafiłam tu dopiero dziś), minie następny - jeśli tylko starczy Ci chęci i zapału. I tego życzę, owych chęci i zapału. Powodzenia!:)

    PS. Z przyjemnością poszperam sobie w archiwum;)

    OdpowiedzUsuń
  30. super blog, śliczne kociaki, będę tu częściej wpadać. pozdrawiam i wytrwałości życzę. Maryś

    OdpowiedzUsuń
  31. uła NAPRAWDĘ ŚWIETNY BLOG
    OGROMNE ARIGATOU ZA TWOJĄ PRACĘ - jak do tej pory mało znalazłam dobrych blogów o FB a tu dziś olśnienie ;)
    i tak oto zyskałaś kolejną wierną czytelniczkę ;)
    pzdr ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. No, no, no widze że pan z kwiatka na Sywestra gdzieś poszedł, ale mam nadzieję, że jutro wróci niezależnie od wielkości kaca!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. zycze wszystkiego dobrego w nowym roku autorce i czytelnikom tego bloga, a przede wszystkim dużo ciekawostek o flowerboysach:P
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  34. Szczęśliwego Nowego Roku ! A gdzie pan z kwiatka? ;-D. Nakarmiłam rybki ;-P. I piszę, ponieważ muszę ci gorąco podziękować. Jakiś czas temu, w którejś ze swoich genialnych notatek (tak, tak lukier się leje ;-P ) napisałaś o idealnej cerze Azjatów. I o magicznym mazidle, dzięki któremu zawdzięczają ową cerę. No i późnej byłaś zadręczana o to mazidełko ;-p. Chodziło oczywiście o krem BB. Ja, jak to ciekawskie stworzenie odłożyłam sobie trochę grosza, bo tanie to to nie jest i się połasiłam. I pierwszy raz od 10 lat mam piękną buzię. Więc jestem Ci bardzo wdzięczna za tą notatkę, bo ja już traciłam nadzieję, aby cokolwiek mi pomogło, a tu proszę... Twoje notatki dały mi nie tylko frajdę w czytaniu ale i miały odbicie w moim normalnym, codziennym życiu. Arigatou.

    OdpowiedzUsuń
  35. Osz...


    Tej, mam nadzieję, że jeszcze te parę tematów, które Ci uciekły kiedyś nam rozwiniesz ; - )

    OdpowiedzUsuń
  36. ja kocham Twoj blog. Często na niego wpadam . Nie ukrywam , że codziennie ^^ Czekam z utęsknieniem na dalsze notatki.... Gratuluje i pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  37. A dzięki odkładaniu grosza przez AjAj i ja mam piękną buzię :PP

    Wracaj do nas orchideo bo mi tak nudno bez ciebie. Tak już byłam przyzwyczajona do dziennego zaglądania i czytania, a ostatnio pustki....

    OdpowiedzUsuń
  38. Gratuluje rocznicy^^ Musze powiedzieć, że robisz kawał dobrej roboty. Mimo tego, że w niektórych wpisach koncentrowałaś się na jakiś częściach ciała, to co pisałaś wcale nie było nudne. Podoba mi się twój sposób pisania :)
    Zaglądam tu już od dawna, ale jakoś nie wiem sama dlaczego, nie ujawniałam się. Teraz jest bardzo dobra okazja, aby to zrobić.
    Życzę dużo wena i czekam na kolejne notki :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam. Trafił na tego bloga jakiś tydzień temu. Właśnie skończyłam czytać i podziwiać ;) I czekam na więcej!
    Dziękuję za tego bloga, można się sporo dowiedzieć o naszych 'kwiatkach' i przy okazji trochę pośmiać ;)
    Pozdrawiam, Ana ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. pozdrawiam, gratuluję bloga i czekam na kolejne wpisy!! :D

    OdpowiedzUsuń
  41. hej
    trafiłam tu przypadkiem, po obejrzeniu personal taste i szukaniu informacji o Le Min Ho
    nie wiesz jak się ucieszyłam, że ktoś ma takiego fioła jak ja :)
    trzymaj się i pisz

    OdpowiedzUsuń
  42. codziennie czytałam tego bloga a teraz juz przez pewien czas nie ma ani jednej nowej notki :( tęsknie bardzo za twoimi nowymi wiadomościami, o nowinkach ....:( nie koncz tak wspanialego bloga, jest wart podziwu. Rozwija wiele zainteresowac ludzi ktorzy naprawde interesuja sie SKOŚNOOKIMI

    OdpowiedzUsuń
  43. Hmm, chyba zacznę pisać mniej aluzji i zacznę pisać wprost, to wtedy wszystko będzie bardziej jasne, najlepiej na czerwono z boku. Jak już pisałam, blog założyłam DLA WŁASNEJ rozrywki. Nie jestem typem społecznika, ani osoby szukającej poklasku w internecie i chcącej mieć popularnego bloga, którego czytają tysiące, aby później pochwalić się nim znajomym i zamieścić sobie na nim swoje ‘fotki’ i wziąć przy okazji udział w konkursie na Bloga Roku. Nie sprawdzam statystyk.

    Cóż chyba nie jestem typowym blogerem... może dlatego nie podoba mi się, gdy sygnalizuję to już chyba drugi raz, ale naprawdę nie podobają mi się teksty, które wielokrotnie pojawiały się na blogu w stylu sprowadzającym się do „pisz, bo mi to pasuje”, albo „jak będziesz pisać, to będę komentować każdy wpis”, „pisz, bo ja tu wchodzę codziennie”, „pisz, bo co ja będę czytać??”, „pisz, bo mi się nudzi”, „czemu nie piszesz o nim albo o tym???, eee napisz coś”, „ejjjjjj, dlaczego nie piszesz???”, „nie wolno ci zakończyć tego bloga, bo mi się świat zawali”, „nie możesz ot tak przestać pisać”, „pisz, bo obiecałam linka mojej znajomej, a przecież nie dam jej linka do bloga, który jest zawieszony”. Nie wiem czy te teksty działają, na innych blogerów energetyzujaco, ale wiem jedno – na pewno nie na mnie, bo mnie skutecznie demotywują! Bo co to ma być? Ten blog, to niestety czy stety nie jest koncert życzeń, co kto by chciał. I chciałabym jeszcze tylko powiedzieć, abyśmy szanowali swoje decyzje jakieby one nie były.

    Ja też chętnie bym sobie coś poczytała na polskich stronach o tym czy tamtym, gdyby ktoś coś pisał o azjatyckim show biznesie, tj. nie kopiował z wikipedii, tłumaczył kropka w kropkę informacje z najpopularniejszych stron w Internecie, a tymczasem bardzo mało osób pisze coś „od siebie” w sumie nie wiem dlaczego, bo tematów jest naprawdę co niemiara, więc ja też mogłabym tutaj pisać „eno, czemu nic nie piszecie”, „no piszcie WRESZCIE!, bo mi się samej pisać nie chce, a chętnie przeczytałabym o tym czy tamtym”.

    Ja nigdy nie nakłaniałam na tym blogu do pisania komentarzy, odwiedzania itp. nic nikomu nigdy nie obiecywałam więc dlaczego ktoś wymaga coś ode mnie? Nie podoba mi się taka postawa w jakimś sensie roszczeniowa i warunkowa. Jak już pisałam nie mam w zwyczaju komentować tego co czytam na innych stronach, nawet jakby autorzy zachęcali, a wręcz wymagali tego, dlatego na moim blogu panuje zasada, że jeśli ktoś chce coś powiedzieć to fajne, bo zawsze na anglojęzycznych stronach najbardziej jednak lubię czytać czyjeś komentarze do newsów, bo lubię znać opinię innych na temat różnych rzeczy, niekoniecznie suche fakty, ale że sama nie komentuję, to mam przeświadczenie, że nie mam prawa w żadnym wypadku wymagać i prosić się o nie na moim blogu, ale wiem, że wielu ludzi lubi komentować i dzielić się opiniami, więc czemu nie dać im tej możliwości. Jednak tym bardziej nie rozumiem osób które same nie posiadając blogów, „wymagają” aby ktoś coś robił, czego one same nie robią. W ogóle nie rozumiem tej postawy!!!

    Jeśli coś piszę, to wcale nie znaczy, że mnie zmotywowały komentarze w stylu np. „pisz, bo będę komentowała każdy twój wpis” i „twój blog jest świetny, pisz jak najdłużej i najwięcej”. Ja wiem, że wiele osób uważa takie komentarze za ukłon w stronę autorki i wiele osób po prostu chciało dobrze, ale z mojego punktu widzenia jest to ukłon, ale raczej we własną stronę.

    I to byłoby na tyle. Pozdrawiam wszystkich :P

    OdpowiedzUsuń
  44. I żeby jednak jakoś optymistycznie zakończyć, to muszę Ci przyznać Ajaj, że po tym komentarzu to pewnie 99% osób wygooglowało sobie Cream BB, sprawdziło stan konta i złożyło czym prędzej zamówienie!

    OdpowiedzUsuń
  45. Orchideo!
    Cieszę się ,że miałem okazje czytać i komentować twoje notatki. Uważam ,że twój blog jest jednym z najkolorowszych kwiatków w szarej blogowej społeczności. Były wprawdzie momenty w których jako czytelnik nie podzielałem twojego zdania,ale o większości notatek myślałem "Cholera! Ona ma racje!".
    W pewien sposób podziwiam Cię, bo jesteś jedną z nie wielu którzy dają coś od siebie.Większość osób nawet jak coś wie to i tak raczej z siebie tego nie wydusi. Tak jakby się nad tym zastanowić to chyba mógłbym nazwać siebie egoistą i chyba inni czytający tego bloga też powinni się nad tym zastanowić. Bo każdy z nas podziwiał twoją pracę,ale mało komu przeszło przez myśl, żeby pomóc Ci w redagowaniu go. Chyba też powinienem przeprosić, mimo że nie napisałem żadnego z tych głupkowatych komentarzy to jednak przeszło mi przez myśl "Czemu jeszcze nic nie napisała?". I chyba nie mam nic na swoją obronę. Prowadziłem już do tej pory kilka blogów i myślę ,że twoi czytelnicy też znajdą kilka na swoim sumieniu. Tak to już jest ,że po pewnym czasie ma się wrażenie ,że już wszystko co miało być napisane to zostało.
    Mam nadzieje ,że kiedyś odzyskasz chęć na kontynuowanie tego bloga. Nie przekreślaj go od razu, odpocznij a może koncepcja przyjdzie sama? Myślę ,że spokojnie znalazłoby się kilka osób które z chęcią jakoś pomogłyby w jego prowadzeniu. Jestem wiernym czytelnikiem i nie zapomnę o Tobie Orchideo :].

    OdpowiedzUsuń
  46. Szczerze mówiąc mi także nigdy nie przyszedł mi do głowy pomysł, żeby ktoś pomagał mi w prowadzeniu tego bloga, z bardzo prostej przyczyny – blog jest MÓJ i taki już pozostanie. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdy ktoś miałby go współredagować, no bo właściwie po co i dlaczego? Jeśli ktoś chce coś pisać, niech założy własnego bloga. Najlepiej przecież od samego początku pracować na własny rachunek.

    OdpowiedzUsuń
  47. Chociaż wiem, że minęły już 3 lata od czasu gdy opublikowałaś ten post, to i tak chce ci teraz z całego serca podziękować. Dzięki tobie dowiedziałam się sporo o popkulturze wschodniej, ale i także o różnych zwyczajach Azjatów o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia. Dzięki tobie pokochałam JaeJoonga Kim'a, a wraz z nim DBSK, a później JYJ. :)
    Naprawdę masz wspaniały dar. Piszesz zawsze o ciekawych rzeczach i z humorem, co jest po prostu wspaniałe. Twoje niektóre teksty powalają na kolana :)
    Także jeszcze raz Ci dziękuję i oczywiście mam nadzieję, że będziesz dalej pisać :)
    Nie wiem teraz, czy gratulować za rok pisania tego bloga czy już za 3 xD
    Także, po prostu gratuluje wytrwałości w pisaniu ^^

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.