poniedziałek

koreańska fala



Nie wiem czy wszyscy dobrze kojarzą tego pana, ale jeśli nie to po tym wpisie pewnie się to zmieni.
Zmieni, bo ten pan jest TYM PIERWSZYM. Pierwszym Koreańczykiem od którego tak naprawdę wszystko się zaczęło – to, że teraz w Polsce coraz więcej osób słucha K-popu, ogląda koreańskie seriale i filmy to właściwie jego zasługa. A smutne jest to, że teraz w gąszczu innych idoli, głownie nastoletnich o tym panu jakby mało kto pamięta, a nie było to znowu tak dawno, bo zaledwie siedem lat temu.

Tak, bo prawdziwa koreańska fala rozpoczęła się (choć wcześniej na rynku tajwańskim i chińskim triumfy święcił np. H.O.T) wraz z pojawieniem się tego pana w japońskich telewizorach w 2004 roku za sprawą kultowego już serialu „Winter Sonata”, wspominanego już przy wszystkich możliwych omówieniach naukowych i encyklopedycznych tego fenomenu. Bo popularność produktów koreańskiej pop kultury to obecnie, a raczej od jakiś 2-3 lat już fenomen na skalę światową – w grę wchodzą filmy, seriale, muzyka, moda i jedzenie. Coraz więcej osób interesuje się nie tylko pop kulturą, ale Koreą w ogóle – zwiększyła się turystyka, i coraz więcej osób chce poznawać historię Korei oraz uczyć się języka koreańskiego.
Ale wróćmy jednak do Bae Yong Joon (znany w Japonii jako Yon-sama/Yonsama.), bo na jego przykładzie można się przekonać dlaczego produkty koreańskiej pop kultury stały się tak popularne w Japonii i dlaczego tak wiele kobiet - nie tylko azjatyckich wzdycha :P - do koreańskich celebrytów. Żeby się już tak niepotrzebnie nie rozpisywać, bo jednak jest o czym pisać, to powiem tylko, że Japonki oszalały na punkcie Bae Yong Joona. Gdy się czyta co się działo te siedem lat temu po wyemitowaniu tego serialu ma się naprawdę wrażenie jakieś zbiorowego zakochania... bez opamiętania się. Kobiety kupowały wszystko co miało tylko jakikolwiek związek z aktorem - gadżety, książki, naklejki, jedzenie, zeszyty, koszulki, WSZYSTKO. Powstał film animowany (film zobaczyło 5mln osób) oraz książka (sprzedano 3 mln) na podstawie serialu. Na lotnisku, kiedy Bae Yong Joon przyjechał do Japonii, kobiety tratowały się, przepychały i urazów nie było końca. Ochrona była bezsilna. Urządzały sobie także dziesiątkami istne pielgrzymki do Korei do miejsc w którym kręcono serial, gdzie nawet powstały posągi zakochanej pary z serialu.. Ale trzeba coś tu zaznaczyć: były to głównie kobiety między 35- 65 rokiem życia! Nie nastolatki jak można byłoby przypuszczać (w Japonii koreańskimi idolami są zainteresowane przede wszystkim dojrzałe kobiety, szczególnie aktorami). I to jest sedno zdziwienia jakie pojawiło się wraz tym zjawiskiem. Dlaczego dojrzałe japońskie kobiety, najczęściej dzieciate i mężate zakochały się bez pamięci w jakimś nieznanym koreańskim aktorze???


Kadr z serialu "Winter Sonata"

Dlaczego? Ano dlatego, że Bae dla Japonek był inny. Inny od tych mężczyzn, które te kobiety znały z codziennego „szarego życia” życia. Był spełnieniem ich skrywanych fantazji o mężczyznach. Bae Yong Joon z serialu „Winter Sonata” był wrażliwy, kulturalny, dobrze wychowany, ciepły i romantyczny dla kobiety którą kochał i przy tym miał delikatną urodę - można byłoby powiedzieć: prawdziwy gentelmen. Był mężczyzną o jakim Japonki mogły tylko pomarzyć, bo w domu czekał ich zimny mąż oraz obowiązki domowe. O tym jak japońskie kobiety czują się niezrozumiane i spragnione miłości, świadczy w Japonii rozkwit Host Clubów (zamieściłam tutaj kiedyś link do świetnego dokumentu o Host Clubach), gdzie Japonki płacą, przystojnym mężczyznom w typie gyauro, aby ci z nimi rozmawiali, a oni udają że naprawdę im na nich zależy, gdy tymczasem mają to - kolokwialnie pisząc - głęboko gdzieś, ale karmią je tylko złudzeniami, aby tylko przyszły do nich kolejny raz. (to był naprawę momentami szokujący dokument). „Host Cluby nie miałyby prawa bytu na Zachodzie, bowiem tam mężczyźni zabawiają kobiety za darmo i generalnie odnoszą się do nich w szarmancki/dżentelmeński/grzeczny sposób. Host Cluby mogą istnieć tylko w takim zdominowanym przez mężczyzn kraju jakim jest Japonia, gdzie mężczyźni w ogóle nie są wrażliwi na kobiece potrzeby.
Tak więc Japonki - spragnione mężczyzny takiego jak Bae Yong Joon - poszły jednak dalej, bo uwierzyły, że każdy Koreańczyk jest taki sam jak ich ukochany aktor. Biura matrymonialne przezywały oblężenie kobiet, które chciały znaleźć męża Koreańczyka.
„Koreańczycy są tacy słodcy i romantyczni, nie tacy jak Japończycy, którzy nigdy nie powiedzą „kocham cię” – mówiła jedna z wielu kobiet, która chciała sobie w tamtym czasie znaleźć męża Koreańczyka.

I nie wiadomo, kto w tym miejscu bardziej się dziwił temu co widział – japońscy mężczyźni czy koreańscy, którzy zawsze mieli „ciężkie życie” w Japonii, ze względu na dyskryminowanie ich przez Japończyków. W przeciągu roku ku ich osłupieniu stali się nie tylko symbolami seksu, ale i też bardzo pożądanymi kandydatami na chłopaka czy męża.

No i właśnie dochodzę do następnego sedna sprawy. Bo trzeba jeszcze mieć czegoś świadomość – wizerunek np. koreańskiego mężczyzny kreowany w mediach i wizerunek przeciętnego koreańskiego mężczyzny w żaden sposób do siebie nie przystaje. Japońskie kobiety były coraz bardziej zachwycone koreańskimi mężczyznami występującymi w dramach, gdy tymczasem zjawisko to łączyło się z coraz większą frustracją i irytacją ze strony koreańskich kobiet obserwujących ten trend, (które ponoć coraz częściej w jakimś tam stale powiększającym się procencie cenią sobie zagranicznych partnerów niż swoich rodaków, co też daje do myślenia), aż w końcu na stronie naver.com pojawił się artykuł „Dlaczego koreańskie kobiety tak bardzo nienawidzą koreańskich mężczyzn”:

„Wiele koreańskich kobiet napisało, że koreańscy mężczyźni: sami siebie obwołują ‘władcami świata’, generalnie są ‘nielojalni/niesprawiedliwi’, chcą wszystko kontrolować, są egoistyczni, agresywni oraz zaborczy i znani są z tego, że nagminnie oszukują swoich rodziców”.

Najlepsza była jednak puenta niejakiej Kim Ok Hyun, dyrektorki agencji Star M, która tak wypowiedziała się o wizerunku przeciętnego koreańskiego mężczyzny:
„Jest to taki charakter, który nie występuje często w koreańskich filmach i telewizji, a obecnie azjatyckie kobiety myślą, że koreańscy mężczyźni są właśnie tacy jak w serialach. Ale żeby powiedzieć prawdę, nie spotkałam jeszcze w życiu takiego Koreańczyka, który by odpowiadał charakterowi przedstawionemu w dramie„.

W przypadku Japonek i Bae Yong Joon, czar i przeświadczenie o idealności koreańskich mężczyzn szybko pryskał, kiedy z czasem okazywało się, że normalnym Koreańczykom daleko jest do serialowego idola i kobiety pozostawały rozczarowane, że tak naprawdę Koreańczycy niewiele się różnią od japońskich mężczyzn (tak nawiasem pisząc w Korei w ostatnich latach też mnożą się Host Cluby, które na razie nie są zbyt legalne). Szczerze mówiąc często widzę na jakiś forach teksty w stylu: ‘Ja chcę do Korei/Japonii/Azji, tam wszystko jest takie cudowne, a chłopacy są tacy słodcy i w ogóle najwspanialsi na świcie”. Niestety czy stety na pewno nie jest to prawda a przynajmniej nie generalna :P, ale marzyć sobie każdy może w myśl zasady, że trawa jest bardziej zieleńsza na podwórku sąsiada i myślę, że tę zasadę wyznaje wiele miłośniczek i miłośników koreańskiej pop kultury :P.

Ale wracając już do Bae Yong Joon to sieci zostały już rzucone i coraz więcej kobiet chciało oglądać seriale koreańskie ulegając nadal czarowi Koreańczyków i coraz bardziej interesując się tamtejszym show biznesem w tym także muzyką. Powstawało coraz więcej stron internetowych o koreańskich aktorach i wokalistach. Stacje telewizyjne z innych azjatyckich państw, widząc ogromny boom na koreańskie seriale w Japonii, decydowało się na ich zakup. Wiele Amerykanów azjatyckiego pochodzenia, również przyczyniło się do popularyzacji koreańskiego show biznesu, zakładając anglojęzyczne tematyczne strony o swoich ulubieńcach lub przyczyniając się do rozwoju innych anglojęzycznych stron - w tym jednej z najpopularniejszych w internecie soompi.com
(najstarsza srtona o koreańskim show biznesie po angielsku, założona przez koreańską dwudzisestoparolatkę, mieszkającą w USA jeszcze w latach 90), a także tłumacząc koreańskie seriale na angielski, co z kolei powodowało, że właściwie każdy mógł je już obejrzeć.


Na Zachodzie mówi się, że kobiety to kameleony. To samo jednak można powiedzieć z pewnością o mężczyznach z koreańskiego show biznesu. Z jednej strony mogą być delikatni i eteryczni, by za chwilę prezentować się zupełnie odwrotnie. Kontrasty są nieraz ogromne i to powiedziałbym bardzo intryguje. Pierwsze zdjęcia pochodzą z sesji zdjęciowej promującej The Face Shop, reszta powstała jakieś 3 lata wcześniej.

Jeszcze może dla lepszego zobrazowania całej tej sprawy trzeba byłoby znowu przypomnieć, że stosunki na linii Korea- Japonia były i są napięte/niezbyt ciepłe, ze względu na trudną historię. Chociaż jak wiele badaczy zauważa, ze wraz z korean wave, polepszyła się sytuacja w tej kwestii, ale tylko głownie u kobiet, ale jak wiadomo w Japonii i Korei (w stosunku do japońskich produktów podkultury) kobiety nadal nie za wiele mają do powiedzenia. Jeszcze w latach 90 w Korei japońskie produkty były zabronione w sprzedaży, ze wglądu na anty japońskie regulacje prawne i jedynie można było je zdobyć nielegalnie. Dopiero od kilku lat następuje ożywiona wymiana kulturalna na tej linii i wizyty j-popwych wykonawców czy japońskich aktorów już nikogo nie dziwią w Korei. Z kolei w Japonii, jeszcze przed pojawieniem się serialu „Winter Sonata” w 2004 roku, wiele japońskich kobiet widziało Koreańczyków jako głupich, nieobytych, nieatrakcyjnych i „poniżej wszelkiego poziomu” - ze się tak kolokwialnie wyrażę -nieokrzesanych buraków. Stąd było to też dla nich tak wielkie zaskoczenie i zarazem ogromne odkrycie wraz z „Winter Sonatą”, że koreańscy mężczyźni w ogóle nie przystają do tego stereotypowego i zarazem negatywnego obrazka. Bae Yong Joon przetarł drogę dla innych Koreańczyków na rynek japoński, ale pomimo tego boomu na Bae Yong Joona, dla innych Koreańczyków był to rynek zupełnie nieznany i niestety nadal bardzo trudny.


Następnym kameleonem jest Won Bin - bardzo popularny w Japonii, Singapurze, Tajlandii
Z tej perspektywy można sobie wyobrazić jak niełatwo było np. grupie DBSK debiutować w Japonii rok po pojawieniu się „Winter Sonaty”, szczególnie, że nie znali japońskiego i byli bardzo młodzi, a szał na Koreańczyków dotyczył tylko dojrzałych kobiet, inni nadal mieli stereotypowe a co za tym idzie bardzo nieprzychylne wyobrażenie o swoich sąsiadach. Można sobie więc przekonać jak ciężką drogą było dla DBSK osiągnięcie sukcesu, który de facto spowodował, ze chłopacy przetarli z kolei drogę dla innych koreańskich grup i teraz mało kto pamięta, że kilka lat temu nie było tak różowo jak obecnie i nie było czymś zwyczajnym wydawać płyty na rynku japońskim czy mieć tam koncerty.


DBSK jeszcze w starym składzie.

Tak więc kobiety w Azji (i pewnie nie tylko :P) po prostu dają się złapać na uroczych, słodkich i romantycznych Koreańczyków i jest to w dużej mierze przyczyna sukcesu korean wave na całym świecie.... bo nie da się ukryć, że zarówno w Azji jak i na całym świecie to kobiety w pierwszej kolejności interesują się tym co niesie korean wave i niestety czy stety panowie muszę przyznać mają tony nieodpartego, medialnego uroku i trzeba nie wiem jak być znieczulonym, aby jemu nie ulec...:P



Big Bang
W Korei w porównaniu do show biznesu japońskiego z reguły znani celebryci mają „równe” wizerunki medialne, tj. każdy musi być grzeczny, poukładany, uprzejmy i uśmiechnięty – nieprawidłowe prowadzenie od razu stanowi ryzyko nagonki ze strony mediów, internautów, a co z tym się wiąże przekreśleniem dalszej kariery - więc dla Koreańczyków jest to wymóg, aby być „idealnym”, przynajmniej medialnie..... Świetnym przykładem jest tu Joo Ji Hoon, który został przyłapany za posiadanie narkotyków i jego kariera z miejsca stanęła. Obecnie jest w wojsku, a co będzie dalej, to zobaczymy (kiedy przyłapano jedną aktorkę na posiadaniu marihuany musiała zniknąć z show biznesu na 5 lat, ale piętno pozostało). Na Zachodzie już na takie sprawy nikt nie zwraca uwagi bo to w show biznesie norma – w Korei wszyscy są grzeczni. A może lepiej byłoby powiedzieć, że dobrze się kamuflują :P


Serial "You are handsome" był wielkim hitem w wielu krajach Azji Wschodniej oraz Południowo Wschodniej i przyczynił się do popularności Jang Geun Suk'a.

Korea inwestuje miliony w promocję swojej pop kultury poza granicami, aby budować sobie pozytywny wizerunek kraju w swoim regionie (a obecnie także na całym świcie). No i właśnie... czasem wydaje mi się, że Koreańczycy jako nacjonaliści do potegi entej, chcą pokazać całemu światu na fali korean wave, poprzez to jak wspaniały jest ich show biznes – niemalże idealny –no bo gwiazdy nie mają problemów z narkotykami, nie zdradzają na prawo i lewo, ciężko pracują, są piękni i uśmiechnięci, nie mają problemów a co za tym idzie jak wspaniali są Koreańczycy i sama Korea – taki właśnie następuje przekaz z tamtej strony i wiele osób, które mają kontakt tylko poprzez korean wave z koreańską kulturą takie właśnie mają przeświadczenie. Bo być może jest to właśnie podstawowa przyczyna dlaczego coraz więcej ludzi interesuje się azjatyckim show biznesem na Zachodzie. No bo ludzie mają dość mediów zdominowanych przez amerykański show biznes pełny fałszu, ociekającego seksem, plastikiem i obłudą, dlatego szukają czegoś co jest prawdziwe i szczere a taki właśnie wydaje się na pierwszy rzut oka show biznes azjatycki, być może jednak jest to bardzo chybiony pogląd, bo być może wbrew pozorom to azjatycki show biznes jest bardziej nieautentyczny, ze względu na to, ze bardziej ogranicza artystów. Bo w amerykańskim dąży się do pokazania prawdziwej twarzy celebryta bo w modzie jest być sobą a i brukowce nie śpią, natomiast w Korei ma się wrażenie, że ma się do czynienia z większą grą pozorów i masek, bo tam każdy się pilnuje, bo gdyby się nie pilnował to po prostu by tam nie pracował. Czasem to uczucie potęgują coraz częściej pojawiające się sprawy sądowe przeciwko swoim własnym agencją, które nagłaśniają to, że praca w show biznesie koreańskim opiera się dużej mierze na stanu się marionetką swojej własnej agencji - marionetką która niewiele ma do powiedzenia, wszakże marionetki nie mówią, tylko robią co im się każe, ku uciesze innym.


Fanmeeting Raina.

Ze skali korean wave nie cieszą się jednak wszyscy. Ba! Sami zainteresowani czasem też się z tego nie cieszą. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze na azjatyckich rynkach jest przesyt koreańskiej pop kultury. To powoduje coraz większą niechęć widzów i opinii publicznej np. w Chinach (korean wave ma tam być ograniczone i coraz częściej pojawiają się głosy, że interesowanie się koreańską pop-kulturą jest niepatriotyczne), Tajwanie, Japonii. Lokalni artyści nie mogą się przebić. Do popularności seriali koreańskich w całej Azji przyczyniły się także ich ceny, które jeszcze 10 lat temu były jakieś przez połowę tańsze od np. japońskich, dlatego chętnie je kupowano, a gdy stały się popularne, produkowano mniej rodzimych seriali, gdyż bardziej opłacało się kupić koreańską – która była świeża, nowoczesna i chętnie oglądana itp. Z kolei krajowych producentów nie cieszy to iż coraz więcej osób na fali popularności korean wave chce kupować tylko koreańskie produkty, a nie lokalne.


SHINee
Po drugie nie wróży się „długiej kariery” korean wave na świecie, ponieważ sądzi się, że hallyu bazuje stale na tych samych elementach np. tej samej formule w dramach, co powoduje, że widz szybko się nudzi. Poza tym, dla wielu ludzi, jeszcze dwa lata temu muzyka czy dramy koreańskie były czymś co sprawiało, że było się oryginalnym, co szczególnie dotyczy nastolatków, którzy chcą się wyróżnić z tłumu. Na fali popularności korean wave coraz więcej osób się tym interesuje, przez co koreańska pop kultura traci na wartości w oczach starszych fanów a nowi są wrażliwi na szybko zmieniającą się modę. Taka sytuacja ma np. miejsce na Filipinach. Czytałem na jednym forum żale, nad żalami jakiś fanów, którzy ubolewali bardzo nad tym, ze k-pop staje się zbyt popularny na Filipinach i że oni woleliby aby został niszowy.

"Boys before Flowers" następny serial, który bez wątpienia przyczynił się do spopularyzowania koreańskiej popkultury w różnych częściach Azji.

Pisze o tym, bo podobną sytuację można było zaobserwować czasem na polskich forach, szczególnie pod koniec zeszłego roku, po tym jak w TVNie dali małą wzmiankę o Girls’ Generation. Ludzie zastanawiali się, czy k-pop zaleje Polskę i czy "o zgrozo" będzie można o tym przeczytać w tak kultowej gazecie - na której dorastało już niejedno pokolenie - jaką jest niewątpliwie "Bravo". Cóż, moim zdaniem mało to prawdopodobne, aczkolwiek, pewnie ci co najbardziej jątrzą i ubolewają, że „tak nie może być, bo chcą być oryginalny/a” najbardziej przyczyniają się do popularyzacji k-popu u swoich znajomych, właśnie chcąc poczuć się oryginalnymi. Bo to działa zawsze w drugą stronę – to ktoś musi uważać, że ktoś drugi ma oryginalne zainteresowania i mu to w jakiś sposób imponuje, co łechce znowu ego drugiego, bowiem dla kogoś kto się czymś interesuje na co dzień jest to do znudzenia normalne i nie robi to także wrażenia na osobach które się interesują tym samym tematem w takim samym stopniu. Jeszcze bardziej internauci ubolewają nad tym, że k-popem mogłyby się zainteresować osoby, które na to nie zasługują - to jest młodziutkie nastolatki, które będą zamieszczać słitaśne obrazki i wizerunek k-popu ucierpi, bo ponoć nikt nie chce dzielić swoich zainteresowań z takimi "małolatami" itp. Jak dochodzi do takich dyskusji to zawsze obrywa się niejakiemu Biberowi, który ponoć jest odpowiedzialny za wszystkie nieszczęścia i niesprawiedliwości jakie mogą spotkać fanów k-popu. Moim zdaniem nikt nie ma prawa pisać, że ktoś nie załuguje, aby się czymś interesować. Każdy przecież miał 10-13 lat i też był wielce rozkochany w jakimś zazwyczaj nastoletnim aktorze, piosenkarzu. Jeśli akurat padnie w przypadku takiej młodej osoby na jakiegoś Azjatę, to wszystkim Polakom wyjdzie to na dobre, bo młode pokolenie nie będzie pojmowało Azjtów tak jak starsze pokolenia i będzie miało już inne bardziej pozytywne nastawienie do chociażby związków międzyrasowych. I jest jeszcze jeden powód dla którego, wiele osób nie chce, aby k-pop stał się popularny (w tym znaczeniu że dużo osób będzie widziało co to jest, bo media będą serwowały wyrywkowe informacje, ale np. nie będą fanami) - nie zawsze jest to napisane wprost, ale da się to wyczytać między słowami - fani nie chcą być wyśmiewani przez innych, a zdaniem wielu to bardzo prawdopodobna sytuacja w Polsce - szczególnie gdy ktoś zobaczy fansevice, kredkę na oczach, modę koreańskich idoli. Wielu też chce oszczędzić swoim ulubieńcom krytyki i metki "geja". Trochę to wszystko smutne....


A dlaczego sami zainteresowani niekoniecznie cieszą się z zainteresowania ich muzyką czy filmami w innych częściach świata? Odpowiedz na to pytanie jest prosta. Bo nic z tego nie mają..... Piractwo kwitnie i mało kto kupi oryginalną płytę czy dvd z muzyką czy filmem z drugiego końca świata, bo łatwiej jest ściągnąć z Internetu. To że stają się rozpoznawali i coraz więcej osób o nich wie za granicą, to chyba tylko przysparza im więcej pracy, bo daje złudzenie, że mogą w jakimś kraju sprzedać sporo płyt, ale oczywiście nie jest to prawda, bo tylko mnożą się strony z których można sobie wszystko ściągnąć więc jaki jest sens wydawania tam płyty i promowanie tam siebie. Żaden. Jest to popularność na niby, która nic w sobie nie niesie, co najwyżej łechce ego. Nie to że w Korei czy Japonii nie ma piractwa bo owszem i jest, ale wiele grup buduje sobie „na miejscu” i „w prawdziwym kontakcie” i poprzez swoje fan kluby lojalność fanów względem siebie, którzy mając na uwadze dobro swojego ulubieńca kupią płytę, bilet do kina, DVD bo wiedzą, że to o dla nich być albo nie być na rynku muzycznym czy filmowym.


A to jeszcze świeżutka publikacja sprzed dwóch miesięcy, którą chętnie bym dostała w swoje ręce. Jak widać, lub może i nie (bo go strasznie przerobili) na okładce jest Rain, ale widać w książce można sobie poczytać także o Yonsamie, czyli wspomnianym na początku Bae Yong Joonie. Książka ma być używana jako podręcznik akademicki.

Poza tym w różnych częściach Azji mnożą się podróbki koreańskich zespołów np. w Chinach, Filipinach, które zaspokajają popyt na koreański styl muzyczny, modę itp. na rynkach lokalnych. Wiele producentów i reżyserów jeździ do Korei, aby dowiedzieć się jak kręcić seriale na koreańską modłę, co też przyczynia się do zmniejszania sprzedaży koreańskich produktów.

Hallyu stars to osoby, które oczywiście są najbardziej znane poza granicami Korei, tj, Rain, Boa, DBSK w starym składzie, JYJ z wyróżnieniem JaeJoonga, Girls’ Genaeration, Wonder Girls, Big Bang, od niedawana KARA. Z aktorów: Lee Byung Hun, Jang Dong-gun, Won Bin, Lee Jun Ki, Hyun Bin, Jang Geun Suk, Lee Min Ho, Kim Hyun Joong. Przebojowe produkcje na skalę światową to: "Full House", "A Jewel in the Palace", "Winter Sonata", "Autumn in My Heart", "Coffee Prince", "Boys before Flowers", "You are handsome", "Iris".

W Polsce wyświetlany był w telwizji Tele5 serialowy hit "„Łowcy niewolników”. W kinach od kilku lat grają jakieś koreańskie filmy i chyba najbardziej znanym reżyserem dla szerszego grona (przynajmniej jest znany wśród moich znajomych) jest Kim Kiduk. Dużo lepiej jest za to u naszych sąsiadów tj. Niemiec, tam np. można było zobaczyć w kinach dwa z trzech ostatnich filmów z Kang Dong Won'em. Z tego mogę wywnioskować, że koreańskie filmy goszczą raczej często na tamtajszych dużych ekranach. Z własnego punktu widzenia mogę jeszcze dodać, że gdy zakładałam tego bloga, istaniało kilka blogów (z których nie wiem dlaczego większość chyba została skasowana), które w jakimś tam stopniu wspominały o jakichś aktorach czy wokalistach. Obecnie jakby tych stron jest trochę więcej - tj. pojawiło się dużo stron o konkretnych zespołach muzycznych. Z tym, że sporo blogów założonych w zeszłym roku jest nadal aktualizowanych. Większość autorów kończy swoją działalność po 2-3 miesiącach. Jest jednak 5-7 stron, które się rozwijają lub istnieją dłużej niż rok. W Polskim internecie najbardziej podoba mi się strona http://how-gee.blog.onet.pl/Koreanskim-byc,2,ID419334805,n, ponieważ po pierwsze autorka pisze całkowicie "od siebie", a po drugie jak sama zauważa pisze dla własnej satysfakcji, co od razu przejawia się na plus w jej tekstach. Polecam ten blog z czystym sercem! :P


Kolejny koreański serialowy hit z doborową obsadą - Iris.

Cóż poza tym... myślę, że podobny mechanizm jak w przypadku japońskich kobiet i Yonsamy, działa także w innych częściach świata. Moja koleżanka zwykła mawiać „Azjaci są brzydcy i niscy”. Cóż... nie każdemu może podobać się typ azjatyckiej urody, ale twierdzenie, że WSZYSCY Azjaci są brzydcy i niscy świadczy tylko o sporej niewiedzy (np. kwieciści mają ten problem, że jak na zachodnie standardy mogą być aż za ładni....) i zważywszy, że moja koleżanka raczej negatywnie jest nastawiona na azjatyckie kino, chociaż de facto za wiele to ona z tego co wiem nie widziała ( o ile w ogóle coś widziała...). Tak więc, gdy jednak ktoś, kto ma podobną opinię o Azjatach jak moja koleżanka, przypadkiem oglądnie jakiś koreański fim/serial, to może przeżyć szok, ze koreańscy mężczyźni nie przystają do stereotypowego postrzegania Azjatów – chodzą modnie ubrani, są wysocy, ich orientalna uroda jest niebanalna i intrygująca, a przy tym prezentują się skromnie i grzecznie czyli jednym słowem mogą być swoistym odkryciem. Wiele z takich osób zmieni sobie postrzeganie Koreańczyków z negatywnego na – jak to miało w przypadku japońskich kobiet - wręcz „przeidealizowany”, co też chyba nie jest za dobre, bo jest to przekłamanie – ale że wiele osób, często bardzo młodych nie będzie zdawało sobie z tego sprawę - to już inna historia, ale chyba właśnie z perspektywy Korei o to właśnie chodzi, no bo przecież nie każdy będzie miał możliwość sprawdzenia jak to ma się wszystko do rzeczywistości „w praktyce”, tak jak to mogły zrobić np. Japonki, bo miały Koreańczyków na wyciągnięcie ręki...


Chyba najbardziej obecnie znany koreański zespół męski Super Junior, czyli pierwsza naczelna zasada koreańskiego przemysłu muzycznego liczy się ilość a niekoniecznie chyba zawsze jakość .. gdyby było inaczej, to grupy miałyby maksymalnie 3-5 członków. Tworzenie tak dużych zespołów, niezbyt dobrze świadczy od samego początku o ich "artystycznym" zacięciu, o którym raczej nie ma mowy, ponieważ we wspólnym teledysku pośpiewać to oni sobie nie pośpiewają.... Aczkolwiek można tam znaleźć niezłe kwiatki :P
Źródeł było dużo. Cytaty pochodzą z artykułów poniżej.
http://kpop-jpop.com/index.php/2010/07/the-korean-wave-part-2/
http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/08/30/AR2006083002985.html
http://www.koreatimes.co.kr/www/news/nation/2011/01/117_80476.html
http://www.koreatimes.co.kr/www/news/art/2008/04/203_13778.html
http://search.japantimes.co.jp/cgi-bin/fb20051009dr.html
http://edition.cnn.com/2010/WORLD/asiapcf/12/31/korea.entertainment/index.html?iref=NS1
http://web-japan.org/trends/arts/art041014.html


Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

25 komentarzy:

  1. Jak miło znów zobaczyć nowy wpis! Witaj z powrotem!
    Artykuł jak zawsze super ciekawy i znów dzięki Tobie odkryłam coś nowego. Mam nadzieję, do zobaczenia niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu powrót ! ;)
    fajnie po długim czasie znowu widzieć, jak zwykle ciekawy, wpis ^^
    taak, korean wave się rozprzestrzenił na sporą skalę, ale z tego się cieszę, bo dotarł i do mnie ;)
    stereotyp azjatów jako zimnych i osłych trochę przeraża, ale wiadomo - to tylko stereotyp ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) miło, że znów coś nowego napisałaś :) W sumie ja z Korei ubóstwiam Dong Won Kang'a i staram się oglądać wszelkie produkcje z nim w roli głównej. Jeśli chodzi o Boys before flowers wersję koreańską, pamiętam, że byłam wręcz zbulwersowana jak odkrywał, że Koreańczycy i Japończycy stworzyli swoje wersje tego filmu po pierwszej filmowej tajwańskiej Metor Garden, ale ja też doznałam ogłupienia koreańską wersją (uwiebmian Min-hoo, Kim Bum'a i Hyun Joong), a dlaczego? Uwielbiam Vica, to fakt, ale wersja koreańska była bardziej śmieszna i epizody nie były przeciągane na kilka odcinków i może to właśnie ten powód :) Dramy Azjatyckie są barwne, ja nie ukrywam, że są mi potrzebne do życia karmią moje serce, ale trzeba to robić z umiarem, bo zrobią sieczkę z mózgu. A facet jak facet w każdym kraju podobny (z charakteru), a wygląd to już inna bajka...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeej ;*
    dzięki za wpis kochana :)
    Blog odwiedzam praktycznie od powstania.

    Chociaż wiem żeKoreawdramach pokazuje nie koniecznie realne zachowanie ludzi to wtym momencie straciłam wszystkie nadzieje ;)))

    Mam nadzieje że kiedyś będę miała okazje odwiedzić i Kore(e?) i Japonie.

    z tymi znajomymi to jest czysta prawda. Koleżanki mówią że azjaci są brzydcy i że pracują w kopalni za miskę ryżu... No nie ogólniajmy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. wooooow jaki super nowy artykuł i to w moje urodziny, dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem ciekawa jacy oni są tak naprawdę. No bo wiadomo, to że oni się "ukrywają" z wieloma rzeczami, to (jak dla mnie) logiczne. Muszą dbać o swój wizerunek w tak stereotypowym kraju jakim jest Korea. Ale ciekawi mnie to ile prawdziwości jest w ich wizerunku na scenie. Często przecież widzimy w wywiadach czy różnych programach na żywo jak oni się zachowują i wtedy raczej odbieramy ich zachowania jako naturalne a nie te udawane. Poza tym, jeśli chodzi o muzyków, to nie raz możemy uświadczyć łez na koncertach. O czym to świadczy? O wrażliwości czy o ich doskonałej grze aktorskiej? Ja jednak chcę wierzyć, że nie są tacy straszni jakimi ich Koreanki malują;)

    Poza tym, jeśli chodzi o popularność hallyu u nas w Polsce, to myślę że raczej niewiele z tego będzie. Oczywiście jestem z tych fanów co to wolą żeby halyuu zostało niszowym zainteresowaniem. Tak samo było z anime. Kiedyś tylko nieliczni wiedzieli, że to nie są "chińskie bajeczki". Teraz anime jest baaardzo popularne, ale aż tak stosunek ogółu nie zmienił się, żeby mówić tutaj o jakimś "boomie" i zamieszczaniu miliarda artykułów na temat różnych serii. Myślę, że podobnie byłoby z kpopem. Już teraz można zobaczyć pojedyncze artykuły o jrocku w Bravo (o zgrozo!), ale na tym się kończy. Mentalność ludzka aż tak szybko się nie zmieni. Nawet w tych młodszych pokoleniach.

    Śmieszy mnie też czasem niewiedza ludzi na temat Azji. Jak wspomniałaś o swojej koleżance, przypomniała mi się z kolei moja koleżanka, która gdy usłyszała, że słucham koreańskiej i japońskiej muzyki miała w głowie obrazek małego skośnego człowieczka w kimonie śpiewającego tradycyjne pieśni:D No cóż... zdziwiła się gdy pokazałam jej chociażby "Mirotic". Jej stosunek zmienił się diametralnie, a jej teksty w stylu "O Boże, oni są tacy...IDEALNI" już mnie nie dziwią:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Urumi masz racje, chociaż się zastanawiam jacy oni są na prawdę, ale tak sobie wtedy myślę, czy ktoś z twarzą tak przystojną, słodka i anioła może być zły? Moi znajomi patrzą na mnie i stukają się w głowę cyt: "to już nie ma polskich albo z zachodu zespołów, po co Ci żółtki" Chociaż z drugiej strony są też tacy, który słuchają w skupieniu i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam:) Artykuł jak dla mnie wręcz fascynujący:) Moim zdaniem to wszystko zależy od czego się zaczęło ja zafascynowałam się kultura Chin i Japonii jak byłam jeszcze małym dzieciakiem, od samego początku odpowiadał mi typ urody azjatyckiej i to takiego zwykłego pana z ulicy a nie wspaniałego celebryty, dopiero potem zaczęłam oglądać filmy i słuchać muzyki. Przecież wiadomo, że film to film nie realne życie, taka bajka dla dorosłych. Ja kocham te kraje i kochać będę. Nie uważam, że kiedykolwiek fala dotrze do nas ponieważ do dziś dnia ludzie mówią o Jacke Chanie "małpa", chciałabym jedynie, żeby może wzrosła świadomość narodu, że te "żółtki" to też ludzie a nie jacyś odmieńcy. A co do japońskich kobiet, to ujmę to tak, nie dziwię się, że uległy urokowi i miały dosyć japońskich mężczyzn, bo tak naprawdę facet to dzikie zwierzę czy to Japończyk czy polak jak już takiego masz to masz dosyć i wolisz powzdychać do zdjęcia:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie dzisiaj myślałam sobie "Kurczę, skąd wziął się ten nagły "bum" na wszystko co jest związane z Koreą?" Stwierdziłam, że wejdę sobie na Twojego bloga, nawet gdybym znowu miała zobaczyć napis "grudzień 2010", a tu taka niespodzianka! Nie dość, że nowy wpis, to jeszcze na temat, który dzisiaj mnie nurtował:)Wielkie ukłony w Twoją stronę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No cóż, ja osobiście uważam na w różnych programach, koncertch itp. oni tak naprawdę pokazują zawsze tylko te bardziej pozytywne wizerunki, no bo swoich złych stron to oni raczej nie pokazują, chyba że mnie coś ominęło :P. To nie znaczy, że oni tacy nie są lub udają (chociaż kto tam wie :) )- po prostu niepokazują tych stron, które nie są mile widziane przez opinię publiczną, ale to nie znaczy, że ich nie mają. Ale i tak chyba najorzej jest i tak w przypadku kobiet, które już muszą być chodzącymi doskonałościami.

    Ostatnio, nawet była sytuacja, kiedy aktora Jun Tae Soo wykluczono natychmiast z serialu bo wdał się w szarpaninę, najpierw z taksówkarzem, a później policjantami, a potem cała ekipa serialu przepraszała, że jej strasznie przykro i nie ma z nim nic wspólnego i nie chce aby zła opinia o nim była utożsamiana z serialem - czyli wszystko aby tylko się od niego odciąć i powiedzieć "ja tego pana wcale nie znam". Można byłoby zadać pytanie, co właściwie kogo obchodzi, jakaś pijacki wybryk, w końcu zrobił to w czasie wolnym od pracy, ale jak widać aby pracować w show biznesie koreańskim osoba publiczna musi być naprawdę "kryształowa".W Polsce, aktorzy serialowi, którzy spowodowali wypadek po pijanemu, nadal jakgdyby nigdy nic grają tam gdzie grali i chyba wszyscy wyznają zasadę "nieważne jak mówią, byli mówili". W USA ma się nawet wrażenie, że im gorzej mówią, tym lepiej....

    Można sobie też dla przykładu spróbować wymienić kilku koreańskich skandalistów z show biznesu.

    No właśnie, czy tacy w ogóle tam istnieją? Jeśli istnieją to są od razu odsuwani na tor boczny z napisem "ten pan nie ma co tutaj szukać".

    Dla porównania można sobie spróbować wymienić polskich skandalistów/skandalistek. Ja z łatwością mogę wymienić chyba z 10 osób.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja pozwolę znowu sobie na wypowiedź:P Moim zdaniem to dobrze, że muszą być lub udawać tak kryształowo czystych żeby móc pracować w show biznesie. Zwykli śmiertelnicy czerpią przykład właśnie z takich ludzi z tego jak się ubierają i ogólnie co tam robią ( mam tu oczywiście na myśli głównie nastolatków ). Skandaliści, którzy opowiadają jak to fajnie było wczoraj się schlać, naćpać i iść na prostytutki i chlubią się tym, że są beztalenciami, ale spotkali kogo trzeba i teraz rządzą raczej dobrego przykładu nie dają. A tutaj panowie opowiadają jak to musieli dużo ćwiczyć i ciężko pracować na swój sukces i że nadal starają się stawać coraz lepszym i lepszym, to już jest postawa godna naśladowania i nawet jeśli jest fałszywa to mimo to mami mnóstwo młodych osób, że żeby coś osiągnąć trzeba na to zapracować, a nie może będę mieć farta i znajdę sobie bogatego kochanka. Także ja jestem jak najbardziej za taką postawą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dajcie spokoj, jak dla mnie wszyscy Ci, ktorzy maja cos wspolnego z showbiznesem koreanskim maja poprostu przechlapane. Przeciez oni sa pod ciagla obserwacja. I szczerze powiedziawszy kiedys uwazalam, ze najbardziej sztucznym i falszywym showbiznesem jest showbiznes w USA, ale jak troche lepiej poznalam ten ktory jest w Korei, to niestety USA pod ty wzgledem zostalo daleko z tylu za Korea. Naprawde lubie ich muzyke itd itp, ale przeciez oni wszyscy tam musza byc nawet wiecej niz idealni. Zawsze musza byc usmiechnieci, w dobrym humorze, dobrze ubrani, dobrze wyslawiajacy sie o innych, zawsze sie musza dobrze czuc, dobrze zachowywac sie odpowiednio w towarzystwie, ich kultura osobista musi byc na najwyzszym poziomie...mozna bylo by tak wymieniac i wymieniac. Kurde, naprawde tego u nich nie lubie. Jak tylko zrobia jakis jeden nie wlasciwy ruch, gest czy cokolwiek innego to jest skandal ze ho ho! A dajcie spokoj. Juz kiedys sobie obiecalam, ze bede omijac z daleka wszelkie artykuly zatytulowane "Scandal", bo jak ja czytam, ze ktos kogos szturchnal i widac, na filmnie, ze rzeczywiscie bylo to przez przypadek a koreanskie szalone fanki juz wypisuja, ze to jest znecanie sie fizyczne na jednym z czlonkow to ... to we mnie sie krew gotuje i kipi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od dłuższego czasu chciałam coś napisać ale nie byłam pewna czy jest szansa na odczytanie moich bredni bo oznajmiłaś, że robisz pauze. Na szczęście nie zapomniałaś o nas i napisałaś coś z czego bardzo się cieszę. Z tego co zauważyła nie lubisz osładzania więc o artykule napisze to, że bardzo mnie zainteresował.
    Na twój blog natknęłam się już dosyć dawno ale musze przyznać się ale olałam go i nawet nie przeczytałam nawet jednej notki dopiero pod koniec stycznia jak nadziałam się na niego jeszcze raz postanowiłam przeczytać notki i powiem że nie żałuje czasu który przekazałam na nadrobienie zaległości bo było warto nie dość że pisałaś na interesujący mnie temat to jeszcze w ciekawy sposób.
    K-Popem zainteresowałam się we wrześniu 2009 roku i chyba do końca żucia zapamiętam ten moment, jak wczoraj pamiętam jak weszłam na jakiegoś chomika aby ściągnąć (tylko na 24h;d) jakiegoś ebooka a właścicielka jego miała playliste więc nim zdążyłam wyłączyć odtwarzacz w moich głośnikach rozległo się odgłos BigBangów i 2ne1 ‘Lollipop’. Z początku pamiętam, że piosenka jak i język wydawał mi się śmieszny nie wspominając o ich strojach które tak bardzo się różniły od naszego stylu. Z ciekawości jednak gdy już obejrzałam wpisałam w youtube ich nazwy aby się dowiedzieć kto jest od którego zespołu. Od razu natknęłam się na ‘Haru Haru’ i ‘Lie’ i wiedziałam, że ta fala mnie dopadła;D Z początku dość sceptycznie podchodziłam do innych męskich zespołów (nie wspominając o żeńskich od tych to się krzyżem broniłam) i trzymałam się big bangów ale gdy już nadrobiłam całą ich dyskografię a oni nie wypuszczali nic nowego powoli zaczęłam się przekonywać do reszty, w sumie po bangach takimi moimi drzwiami były beast (a tymi to się zainteresowałam dopiero jak zobaczyłam ich występ z ‘Lie’ na jakimś czerwonym dywanie). Jednak przyznam się że na bieżąco ich poznawałam, tylko jak mieli debiuty lub comebacki, np. dopiero teraz na początku stycznia zaczęłam poznawać TVXQ i JYJ, pomimo tego że wcześniej pojawiały mi się oni jednak nie zwracałam na nich uwagi a teraz jest mi trochę smutno że raczej ich już nie zobaczę w komplecie a łezka kręci mi się w oku podczas oglądania ich na starych koncertach. To właśnie gdy szukałam informacji o szynkach natknęłam się po raz drugi na skośnookich, dzięki któremu poznałam wiele nowych poglądów i opinii.
    W między czasie poznawania muzyki która przyczyniła się do mojego zainteresowania obejrzałam parę dram i zaczęłam się zagłębiać w poszukiwaniu informacji o całej Korei. Powoli doczytywałam się o obyczajach panujących tam. Dużo informacji zawdzięczam blogowi który prowadzi polka studiująca w Korei (podrozezusmiechem.blox.pl) uwielbiam w jaki sposób pokazuje Koreę.
    O jaa ale się rozpisałam i to nie na temat. Ashh… Od samego początku zauważyłam że Korea to inny świat i na pewno panują tam inne prawa które po prostu trzeba zaakceptować choć mi się wydaje że pomimo tych reguł coraz więcej młodych ludzi zaczyna się buntować co niestety nie jest akceptowane przez ich rodziców ale to chyba jest nie uniknione.
    A właśnie przypomniało mi się, napomknęłaś że wiesz jak się liczy wiek koreański czy mogłabyś napisać jak to się robi bo nie jestem pewna czy dobrze wiem a nie mogę nigdzie znaleźć dokładniejszych informacji.

    xoxox
    Kami

    OdpowiedzUsuń
  14. Lee dobrze pisze. Showbiznes ma bardzo duży wpływ na młodzież i tu akurat jest na plus, że nasi idole nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek wybryki. Chociaż jak już Orchidea wcześniej wspomniała o przypadku Jun Tae Soo, to moim zdaniem było trochę przesadzone... Lekka szarpanina a tu już rezygnacja z roli, usuwanie jego wywiadu z audycji radiowych... masakra... To co się dzieje z ludźmi z gorszymi przewinieniami (ostatnio czytałam coś o paleniu marihuany)? Już chyba tylko kasa w Tesco im zostaje:D

    Ale nie oszukujmy się, że te "idealizowanie" swojego wizerunku jest bardzo dobrym chwytem marketingowym. Jaka dziewczyna nie chce takiego idealnego, czułego, grzecznego, inteligentnego, zabawnego i Bóg wie jeszcze jakiego faceta:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku muszę wyrazić swój zachwyt nad faktem iż znów coś opublikowałaś i to jakie cuś :D
    Następnie muszę przyznać że zgadam się z treścią artykułu. w końcu sama gdy pierwszy raz zobaczyłam dramę (moja pierwsza była akurat japońska, ale nie w tym rzecz)sama niewiele wiedziałam o kulturze azjatyckiej, i szczerze powiedziawszy gdyby nie to, że zainteresowałam się ogólnie kulturą a nie tylko wyglądem postaci czy fabulą dramy, także mogłabym nabrać błędnego przekonania o wizerunku krajów azjatyckich. Ale tak samo jest z każdym krajem. Pamiętam jak te 10 lat temu panowała ogólna fascynacja brazylijskimi telenowelami. wszystkie kobiety były zakochane w głównych bohaterach (a tak właściwie to w postaciach przez nich granych) i wszystkim wydawało się, że dokładnie tak wygląda sytuacja w latynoskich krajach. Pamiętam te wieczory przed telewizorem i puszczoną "Esmeraldą", połowa nastolatek jak i również starszych kobiet chodziła zakochana po uszy w Hose Armandzie (nie wiem czy dobrze napisałam) z tego co pamiętam to w końcu nawet aktorzy odgrywający główne role trafili do polski.. No ale wracając do azjatyckiej popkultury. Z nią jest właśnie tak samo. Tak było jest i będzie. Kiedy coś nam się spodoba dodatkowo to idealizujemy i nie chcemy spojrzeć prawdzie w oczy, iż to co widzimy na ekranach naszych telewizorów niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z prawdziwym życiem. Jednak człowiek to istota marząca o ideałach, tak też zawsze ma nadzieję, że może jednak... :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ciesze sie bardzo ze znow zaczelas pisac :) notka jest świetna !! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oh jak dobrze że znowu piszesz, było mi bardzo nudno bez notek i nie miałam czym się zająć.
    Bardzo ładny baner :).
    Koreańska fala jest niezwykle zaraźliwa i trudno jej się pozbyć. Sama pamiętam jak zobaczyłam mój pierwszy mv od SS501 - A song calling for you (remix). Myślałam , BOŻE CO TO MA BYĆ. Obrzydliwi Koreańczycy, dziwny język i do tego ten rodzaj muzyki (słuchałam rocka, punka it)a teraz nie mogę żyć bez Kpopu! No i oczywiście też bym chciała do Korei. A co do facetów to trzeba sobie zdać sprawę z tego że wszędzie na świecie są i ci mili i kochani jak i chamy i prostaki. Bez wyjątku.

    OdpowiedzUsuń
  18. O tak, skandale w stylu koreańskim to jest to co tygrysy lubią najbardziej, czyli wiele hałasu o nic. Ktoś się na kogoś krzywo spojrzał i już!

    Jeśli już nawet ich w Tesco nie zatrudnią, to ja z pewnością im coś wymyślę :P

    Z wiekiem koreańskim jest zawsze spory problem. Po pierwsze dodaje się 1 rok w dniu urodzenia (różnie się to tłumaczy - pisałam kiedyś o tym). Największy problem jest z dodawaniem sobie "drugiego roku”, bo niektórzy biorą 1 stycznia, a drudzy pierwszy dzień w kalendarzu księżycowym (ruchomy, wypada na przełomie stycznia i lutego), ponoć zależy kto co świętuje.... W każdym razie, po przekroczeniu 1 dnia kalendarza załóżmy teraz gregoriańskiego, Koreańczyk ma już o jeden rok więcej. Przykładowo: gdy urodził się załóżmy 3 stycznia 2000 roku, to 1 stycznia 2001 roku ma 2 lata (czyli o jeden rok więcej niż powinien mieć chronologicznie),

    Natomiast jeśli urodził się 2 grudnia 2000 roku, to 1 stycznia 2001 roku ma już 2 lata, chociaż tak naprawdę ma dopiero miesiąc. I będzie miał całe życie dodawany ten "drugi rok" różnicy w stosunku do innych Koreańczyków (którzy dodają sobie tylko rok przy urodzeniu, bo się urodzili tuż po nowym roku) przez następne 11 miesięcy aż do momentu swoich urodzin tj. 2 grudnia, kiedy to zrówna się jego wiek z tymi co mają dodawany tylko rok, tj. od 2 grudnia do 1 stycznia będzie miał tylko jeden rok dodany, z tym że znowu po przekroczeniu 2002, będzie miał w koreańskim systemie 3 lata, a w chronologicznym miałby rok i jeden miesiąc. Z tym, że w przypadku dzieci do 2-3 roku życia używa się miesięcy.

    Urodziny w Korei są z reguły celebrowaniem samego faktu urodzin, a nie wieku, chociaż wiek chronologiczny też jest brany pod uwagę w sprawach administracyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sesja mi mija i nie miałam co czytać, ale nic teraz nadrobiłam ^^
    Szczerze, to myślałam, że wiem więcej o Hallyu, ale chyba się myliłam. Koreańczycy jednak chwalą się tą "koreańską falą", ale tak z umiarkowaniem.. Miałam okazję paru poznać, oni są różni tak jak i my. Fakt, że niektóre zachowania, które my uważamy za normalne u facetów jak podanie ręki przy wychodzeniu z autobusu/wchodzeniu na stopień, przepuszczenie w drzwiach, tam w Azji mam wrażenie, że jest rzadkie i postrzegane jako zachodnie. Kultura jest inna, to i zachowania są inne.
    Co do idoli, to muszą się bardzoooo pilnować. Czytanie ich "skandali" już dawno mi się znudziło, bo to przeważnie są sprawy typu : on się do starszego odezwał nieoficjalnie, śmiał się za głośno, itp. Coś strasznego :/ Czasem im współczuję, że nie mogą normalnie wyjść się napić, zabalować.. No ale przecież sami chcieli, nikt ich nie zmuszał. Po za tym z tą ich ciężką pracą to musi być prawda, bo jak czasem sobie sprawdzam np. ile w ostatnim tygodniu gdzieś widziałam Seungri'ego to wychodzi mi, że nie spał od tygodnia! Także ich płacz na koncertach wydaje mi się prawdziwy (ale już te uśmiechy na każdym wywiadzie to bywają różne...).
    Zdominowanie Chin i Japonii przez Japonię jest dla mnie naprawdę niesamowitym zjawiskiem, ale sama się nie to złapałam... bo jak kiedyś lubiłam różne zespoły to tak teraz tylko Korea, Korea, Korea. To uzależnia. Chociaż ostatnio i sporo chińskiej muzyki słucham, więc może to o przesycie to też jakaś prawda?
    atropa

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję bardzo za wytłumaczenie wieku przyznam się, że właśnie tak myślałam że to się robi tylko nie byłam do końca pewna więc fajnie że potwierdziłaś:) W sumie u nas też często mówi się że ma się np już rocznikowo 20 lat gdzie do urodzin jest jeszcze pół roku więc w sumie nie wiele się to różni za wyjątkiem tego że tam noworodki rodzą się z rokiem co wg mnie jest bez sensu bo ma się w sumie dopiero 9 msc a niektórzy nawet mniej jeżeli się wcześniej urodzili, ale co się dziwić skoro teraz w Tajlandii mają rok 2554 to jest niezły odpał;D

    xoxox
    Kami

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow, nowy wpis :D A już się bałam, ze przestałaś pisać, a tu zaglądam raczej z przyzwyczajenia niż z nadzieją i... jest! Dziękuję i zabieram się za czytanie, brakowało mi tego :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oni nie tylko posiadaja androgyniczne rysy twarzy, ale cechy charakteru. Niestety, te zniewiesciale mieczaki, azjatycka trzecia plec z czasem zapewne doprowadzi do zaniku chromosomu Y i mezczyzn w ogole. Choc byc moze jest odwrotnie, i to slabnacy chromosom Y jest odpowiedzialny za wynaturzenia tych ... no wlasnie, mezczyznami ich nie nazwe, bo nimi nie sa, w zastepstwie posluze sie okresleniem wybryki natury.
    A sklonnosci niektorych kobiet do adoracji tych dziwactw swiadcza tylko o ich niedojrzalosci umyslowej. 100 lat temu 13 letnie dziewczynki byly bardziej umyslowo rozwiniete, dojrzale niz dziesiejsze 30 letnie kobiety. Madrosc zeszla do podziemia. Co za czasy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ahhh ... doskonale Cię rozumiem Anonimowy trzeci od góry! Naprawdę. Szczególnie w tych dwóch ostatnich zdaniach. Inteligencja to rzeczywiście rzadko spotykany dar ostatnimi czasy, nie mówiąc już o wysokiej kulturze osobistej, umiejętności wyrażania własnych opinii na dany temat, popartych rozległą wiedzą na tym polu. Jednak jakie to szczęście że są wśród nas tacy co mają wszystkie te przymioty.


    Nie wiem jak wygląda sprawa z chromosomami co u poniektórych, ale ewidentnie da się zauważyć, ze niektórzy mają niedobory w innych jeszcze bardziej znaczących częściach ciała. Często obserwuję, że chcą zabłysnąć, ale z braku posiadania elementarnych informacji ich mózgi nie są w stanie skonstruować ze strzępków informacji, które posiadają konstruktywnej wypowiedzi, dlatego wychodzi im tylko bełkot frustratów. Zwykle wydaje im się takim, że błysnęli wiedzą, a tak naprawdę udowadniają w każdym słowie, że nie mają pojęcia o czym piszą.

    Takie wynurzenia jak mnie coś najdzie to zostawiam sobie, aby ludzie mogli zobaczyć, że naprawdę niektórzy zeszli już do podziemia - i wszystko wskazuje na to, że cały czas tam siedzą - i cieszyć się, że oni nigdzie schodzić nie musieli. No bo w podziemiu ciemno to i nic nie widać i nawet jak się wyjdzie to i tak trzeba nosić klapki na oczach, bo się nadal nic nie widzi. No chyba tylko czubek swojego nosa. Co za czasy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Po pierwsze kocham Azjatów. Niestety żadna z moich koleżanek nie rozumie mojej miłości do nich;(
    Oczywiście jak każda fanka mam w telefonie ich zdjęcia. No i na tapecie pewnego razu miałam jakiegoś Koreańczyka. I teraz to, co mnie najbardziej wkurza. "O matko! Znowu masz jakiegoś chinola na tapecie"
    Za każdym razem jak coś takiego słyszę to odpowiadam, że jak nie odróżniasz Koreańczyka od Japończyka i Chińczyka to się w ogóle nie odzywaj albo mów AZJATA! No pewnie! Najprościej jest wszystkich skośnookich wrzucić razem do jednego worka z napisem "chinol"... ;/

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo ciekawy artykuł. dzięki. tylko myślałam, że to pisze kobieta i w pewnym momencie zobaczyłam formę męską[jeden raz-czytałem na jednym forum żale]. to mnie zdziwiło :P ale widocznie błąd w pracy.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.