niedziela

to jest kawaii!!!


Kawaii to nie tylko słodkie różowe serduszka u młodziutkich nastolatek– to ogromny biznes na którym zbija się miliardy, styl estetyczny, a także nieodłączny element KAŻDEGO młodego azjatyckiego celebryty w mniejszym lub większym stopniu. Bycie kawaii to już nawet nie standard to wymóg aby stać się lubianym przez rzecze rodaków. Azjaci, bez względu na płeć kochają wszystko co urocze i słodkie, nieważne czy to jest słodki psiaczek, kotek, brelczek, kolorowy obrazek, czy właśnie członek grupy k-popowej robiący słodką minkę do kamery ubrany w pastelowy garnitur w programie telewizyjnym, czy trzymający ogromnego pluszowego misia. Wszystko to można wrzucić do jednego wora z napisem „cute” i krzyknąć kawaii!!i.

Z premedytacją używam japońskiego wyrazu kawaii (Korea ma kilka różnych odpowiedników tego słowa), ponieważ trudno mi znaleźć polski odpowiednik. Najbardziej pasuje tu wieloznaczne angielskie słowo „cute”, mieszczące w sobie takie określenia jak: uroczy, śliczny, słodki, cudny, miły, wdzięczny - chociaż przyglądając się wszystkiemu co kawaii w wersji japońskiej i w dodatku żeńskiej, bardziej może pasowały by tu określenia takie jak: przeuroczy, prześliczniutki, milutki, słodziuteńki, fajniutki, sympatyczniusi, ładniuteńki – czyli wszystko w ekstremalnej formie. Do tego należałoby dodać jeszcze: niewinny, wrażliwy, słaby, szczery, naiwny. Tak naprawdę kawaii wielbi wszystko co dziecinne, infantylne, głupiutkie.

To zdjęcie mówi samo za siebie...

Z tym, że wyrazowi kawaii blisko ponoć do słowa Kawayui, tj.: politowania godny, nieśmiały, zawstydzony. To akurat jestem w wielu przypadkach w stanie bardzo dobrze zrozumieć, bo naprawdę momentami jedyne co mogę to tylko się nad nimi litować... np. na zdjęciach pozują (albo i może mają tak naturalnie?) czasem na takich bidulków - żeby tylko ich przytulić i wyciskać... to jest takie uczucie jak w przypadku kota ze Shreka... ktoś robi wielkie, „szczere” oczy i jedyne co chciałoby się powiedzieć to „ooooo jaki on bidulek taki, taka sierotka, co to sam sobie rady nie da, to trzeba się nim zaopiekować”. Można byłoby zatem wysnuć wniosek, że niektórzy azjatyccy młodzi celebryci ( a szczególnie Azjatki, szczególnie Japonki) idą po prostu na litość, jeśli nawet nie dosłownie to pośrednio..

Cóż za gustowny komplecik panie Kangu...
Aby lepiej zrozumieć dlaczego w ogóle rozwinęło się kawaii należy sięgnąć 40 lat wstecz.
Wszystko zaczęło się w latach 70 ubiegłego wieku w Japonii, kiedy to uczniowie szkół średnich i gimnazjów zaczęli ozdabiać odręczne pismo serduszkami, gwiazdkami, zwierzątkami a przy tym zaokrąglali znaki japońskiego pisma aby było bardziej stylowe (nazywano je „fałszywym dziecinnym pismem”). Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na dwie rzeczy, po pierwsze w wielu szkołach oficjalnie zabroniono tak pisać, co paradoksalnie przysporzyło mu jeszcze większe grono nastoletnich wielbicieli, a po drugie jak wynikało z badań największą popularnością wszystkiego co kawaii byli ludzie głownie miedzy 15-18 rokiem życia – czyli nastolatkowie w okresie buntu. Ale bunt przeciwko pisaniu w szkołach dziecinnym pismem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Bo prawdziwa przyczyna tego zjawiska miała źródło w buncie przeciwko dorosłości, a raczej przed zaplanowaną przez rodziców i społeczeństwo przyszłością – w przypadku chłopców przed pójściem do korporacji i poświecenia życia na rzecz firmy, a w przypadku dziewczyn poświeceniu swoich marzeń o karierze na rzecz założenia rodziny i wychowywaniu dzieci. Jak wynika z badań, wielu ówczesnych jak i współczesnych nastoletnich Japończyków widzi swoją przyszłość w ciemnych barwach, przy jednoczesnym idealizowaniu dzieciństwa. Tak więc kawaii był i jest sposobem na zatrzymanie młodości, dzieciństwa i jednoczesnym był wyrazem buntu co do oczekiwań ze strony rodziców i społeczeństwa. Tak jak na Zachodzie dawniej królowali wygoleni punkowcy i miłośnicy rocka ubrani na czarno, tak w Japonii młodzież chodziła ubrana w słodkie pastelowe kolory z mnóstwem kolorowych plastikowych akcesoriów.

Nikt nie stroni od Hello Kitty....
Kawaii rozwijało się jako element kultury młodzieżowej, by później przejść na wszystkie możliwe aspekty życia japońskiego społeczeństwa. Z czasem coraz więcej młodych ludzi zaczęło interesować uroczymi akcesoriami, których rok z rokiem przybywało na rynku, ponieważ popyt był na nie ogromny. W latach 70 powstała miedzy innymi Hello Kitty sławna dziś na cały świat, a w latach 80 na listach przebojów królowała piosenkarka stylizująca się na dziecinną modłę, którą cała masa nastolatków zaczęła naśladować mówiąc dziecinnym głosikiem, co dzisiaj jest także częstą praktyką w japońskim show biznesie stosowaną przez kobiety w różnych programach telewizyjnych.


Istnienie kawaii powoduje, ze wizerunek azjatyckich chłopaków w show biznesie i nie tylko jest „zmiękczony”. Chłopak/mężczyzna zachowujący się kawaii to sympatyczny wrażliwiec, który lubi sobie bez obaw popłakać lub wzruszyć się na wizji (to jest kawaii!), pokazać swoje ciepłe strony, uśmiechać się szeroko, błysnąć wesołą anegdotką, zawstydzić się (to jest kawaii!), pokazać niezgrabie jakiś układ choreograficzny lub narysować jakiś niezdarny rysunek, opowiedzieć z rumieńcem o swojej idealnej dziewczynie i o tym, że w domu uwielbia piec ciasteczka czekoladowe w foremkach w kształcie misiów i kotków. Kawaii pozwala chłopakom w mediach -w większym stopniu niż na Zachodzie - być słabymi, nieśmiałymi, popełniać błędy (ale małe...), okazywać emocje i wygłupiać się w dziecinny sposób, bo to się po prostu podoba publiczności i jest mile przyjmowane i przede wszystkim wszem i wobec akceptowane (szczególnie w Japonii). W Europie i USA, takie zachowania w przypadku chłopaków i młodych mężczyzn świadczą głownie o niedojrzałości, infantylności i są kojarzone z czymś negatywnym, bo raczej jak jakiś chłopak dobije już do 16 to raczej wymaga się od niego aby zachowywał się w poważny sposób, ponieważ tak samo jest już traktowany.
Istnienie kultu wszystkiego co urocze i słodkie wpływa także na modę kreowaną w mediach – chłopaki często noszą bardzo kolorowe ubrania, lub w pastelowych odcieniach. Pozwala też chłopakom jak i zupełnie dojrzałym mężczyznom po 30 i 40 nosić tak „niebezpieczny” dla płci brzydkiej kolor jak różowy. Na Zachodzie istnieje przeświadczenie, że kolor ten zakładają tylko mocno zadeklarowani metroseksualiści oraz geje. W Azji po pierwsze może być to przejaw podążania za wszystkim co kawaii więc jest to kolor modny (bo kolor różowy to jest domena stylu kawaii), po drugie co często ponoć ma miejsce np. w Korei, ma być wyrazem buntu przeciwko konserwatyzmowi– bo trzeba wiedzieć że Korea jeszcze 10-15 lat temu była bardzo nieprzebłaganie konserwatywna jeśli chodzi o ubiór zarówno kobiety jak i mężczyzny. Dziś młodzi mężczyźni nosząc różowy chcą pokazać, że idą z duchem czasu i odcinają się od pokolenia swoich rodziców.

Po trzecie w Korei bardzo popularne są „couple t-shirts”, czyli takie same koszuli dla zakochanych par, które często mają kolor różowy i w dodatku posiadają zazwyczaj jakieś kawaii nadruki – zakochane pieski, kotki, ptaszki, serduszka itp. Co ciekawe takie koszuli dla par też są wyrazem buntu przeciwko normą wyznawanym przez pokolenie rodziców, bowiem jeszcze kilkanaście lat temu to rodzice mieli decydujący wpływ na wybór przyszłego partnera dla swoje latorośli. Dzisiaj pary nosząc takie same koszulki pokazują rodzicom i krewnym, że to oni chcą decydować z kim spędzą resztę życia.

Młodziutki Yamapi. Doprawdy urocze. Dla przypomnienia dodam, że Yamapi to skrót od Yamashita + Pink.
Hmmm, ktoś może powie, że to cudowne, że zachowują dusze dziecka znacznie dłużej niż na Zachodzie, ale czy aby na pewno?

Im bardziej wchodzi się w temat, tym częściej ma się wrażenie nienaturalności tej ‘słodkości” jaka towarzyszy wielu celebrytom., a szczególnie ulzzangom.... Kawaii samo w sobie potrafi być sztuczne aż do bólu. Bycie kawaii to nic innego jak udawanie kogoś kim się nie jest – infantylnej, niewinnej osoby z duszą dziecka, pomimo, że metryka dawno wskazuje dorosłość. Jak już pisałam ostatnio azjatycki konsument pop kultury, to taki konsument, który żąda, aby celebryta był perfekcyjny – ładny, uśmiechnięty, szczęśliwy, który dobrze się prowadzi i osiąga same sukcesy... taki mały beztroski, wesoły i słodki chłopiec, co najwyżej rozkoszny łobuziak, którego największym przewinieniem było to, że pociągnął koleżankę za warkocz i jeszcze się przy tym zarumienił.

Poza tym kult piękna i młodości w Korei jest ogromny. Widzowie i fani po prostu nie pozwalają dorosnąć koreańskim celebrytom – a kto staje się stary jest zastępowany przez innych młodszych, którzy czekają już w kolejce na swoją kolej. I tak np. 25 letni JaeJoong jest już uważany za „starego” na koreańskim rynku muzycznym, bo obecnie większość członków grup jest młodsza od niego. I z roku na rok tworzy się grupy z coraz młodszych chłopaków i dziewczyn.

"Ależ ja jestem uroczy", czyli ulzzang pozujący na uroczego...

Więc wymaga się od osób po 20 aby zachowywali się i wyglądali jakby nadal mieli 16 lat – to jest robili słodkie minki do kamery, odpowiadali na żenujące pytania w programach telewizyjnych, opisywali swoje ideały i oczywiście nadal zachowywali się jakby z dziewczyną to może tylko za rękę kiedyś szli, oczywiście na tle zachodzącego słońca.... O żadnych związkach nie ma mowy, wszakże dzieci nie myślą o poważnych związkach, tylko o pluszowych misiach. Więc dla wielu osób po dwudziestce, prezentowanie się w kawaii sposób to po prostu próba, pozostania młodszym w oczach fanów na dłużej, aby nie pozostać w cieniu młodszych idoli. Wygląda na to, że koreański celebryta „dorasta” dopiero po przekroczeniu 30 i przejściu przez służbę wojskową. Wtedy to społeczeństwo wręcz zabrania mu bycia dziecinnym i infantylnym – od tego momentu jest dojrzałym mężczyzną i jego celem powinno być znalezienie sobie żony i postaranie się o własne dzieci. Do trzydziestki, mogą zachowywać się jak nastoletni chłopcy. Natomiast na Zachodzie wszelkie młode gwiazdki mając już 16 lat zachowują jakby niosły ze sobą bagaż doświadczenia ze wszystkich frontów jakiegoś trzydziestolatka.

Bardzo łatwo poznać, że kawaii to jest tylko jedna z masek po tym, że wiele celebrytów azjatyckich ma także dużo innych masek, albo po prostu istnieją wyraźne sprzeczności między tym jak uroczo się w jednej chwili zachowują, aby za chwilę, zachowywać się już sprzecznie z kawaii – to jest np. bardzo seksualnie. Jak już pisałam Koreańczycy mają raczej równe wizerunki medialne, natomiast z Japończykami jest już zupełnie odwrotnie. Weźmy takiego Yamapiego. Chłopak ma niezliczoną ilość uroczych zdjęć w typie jeszcze bardziej uroczego bidulka, a przecież ten sam chłopak ma także nagą sesję pod prysznicem z modelką pod tytułem „gra wstępna”, na której oboje świecą tym i tamtym, co już na pewno nie kwalifikuje się do bycia kawaii. Albo, gdy ktoś wykonuje bardzo erotyczne, albo bardzo seksualne i sugestywne układy choreograficzne, a innym razem pozuje na słodką i niewinną osobę. Nie mówiąc tu, jeszcze o różnych fanservice’owych przedsięwzięciach tego czy tamtego. Z tym, że dopóki np. fanservice’owe homoseksualne zachowania są w miarę nieśmiałe i nieporadne – to najczęściej też dostają metkę kawaii.


Chociaż, w Japonii istnieje coś takiego jak erotic-cute – czyli np. słodkie dziewczyny pokazujące „przypadkowo” swoje różowe majteczki spod za krótkiej falbaniastej spódniczki. W wersji męskiej można byłoby do tego zaklasyfikować np. mokre sesje zdjęciowe, gdzie chłopak leży w mokrej, odsłaniającej klatkę piersiową białej koszuli i robi minę niewiniątka, co to jest „zupełnie zielony” – i dostajemy dwie sprzeczne informacje: że patrząc na ciało myślimy sobie, ze ktoś jest chodzącym seksem, a drugie że on jest jeszcze niewinny i czysty jak poranna rosa i biedulek pomimo swoich widocznych i niezaprzeczalnych atutów nie umie wykorzystać pierwszego punktu, aby nie być już tym drugim, na co chętnie pewnie większość fanek znalazłby szybkie rozwiązanie... i co tu dużo mówić : czyż to nie jest urocze?


Z drugiej jednak strony wydaje się , że oni wszyscy poprzez to, że zostali wychowani na kulcie wszystkiego co urocze i słodkie, naprawdę umieją i potrafią odnaleźć się w sytuacjach, które mają być kawaii i nie można tak od razu stwierdzić, że oni są fałszywi w tym co robią i że coś udają, a zachowują się tak, bo ludzie to lubią. Powiedziałabym nawet odwrotnie - mają naturalny dar aby robić się "na słodko". Można też bez wątpienia stwierdzić, że to społeczeństwo najpierw wpoiło im ten dar zachwytu nad uroczymi, często kiczowatymi rzeczami. Jak oni na przykład zachowują się w stosunku do małych dzieci i małych zwierzątek. Czasem wydaje się, że oni gotowi są zagłaskać jakiegoś kotka czy pieska, a jak zobaczą małe dziecko, to po prostu ich reakcje rozczulają człowieka, bo jednak na Zachodzie chłopacy są bardziej zachowawczy. Z tym, ze zapewne takie emocjonalne zachowania zapewne wynikają też z innych czynników - ale zachwyt nad małymi zwierzątkami, to także jeden z przejawów kultu uroczych rzeczy w Japonii.

Zdjęcie z kotem to już klasyka.... ;P
Osobiście natomiast nie za bardzo lubię kawaii w różnych sesjach fotograficznych, teledyskach, reklamach koreańskich celebrytów (tam najczęściej się pojawiają te motywy). Po prostu mnie jest to dla mnie przesłodzone. Wiadomo, jak ktoś jest już „słodki” z wyglądu to jak się jeszcze ubierze w gryzące się „słodkie kolory” i do tego doda np. lizaki, misie, koty, pieski i nie daj Boże, jeszcze różowe gryzące się tło i zrobi słodkie minki i pozy, to po prostu ja wymiękam. Pal licho, jeśli to jedna sesja, ale jeśli już widzę co czwarte zdjęcie jest takie a chłopaki mają już po dwudziestce i to nawet znacznie to już naprawdę nie mogę tego przeboleć i czuję sztuczność na kilometr.

Chociaż jeszcze bardziej czasem nie mogę zdzierżyć uroczego zachowania dziewczyn z różnych girlsbandów, szczególnie z sesji zdjęciowych i teledysków. Może zanim wytłumaczę dlaczego, to coś jeszcze napiszę. Otóż, jakiś rok temu na KBS World oglądałam bardzo ciekawy odcinek programu „Chit-chat of Beautiful Ladies”, gdzie w wypowiadały się kobiety różnych narodowości, mieszkające obecnie w Korei na temat koreańskich mężczyzn. Jedna dwudziesto paroletnia Niemka, która miała koreańskiego chłopaka (czy tam bodajże narzeczonego) powiedziała że często musi zachowywać się „cute” przy swoim chłopaku, bo on to bardzo lubi, a raczej większość Koreanek tak robi w stosunku do swojego chłopaka, więc on w jakiś sposób też tego od niej wymaga, co z jej europejskiego punktu widzenia jest po prostu robieniem z siebie „słodkiej idiotki” w pełnym słowa znaczeniu, coś w stylu „taka jestem biedna, głupiutka i słabo rozgarnięta, a ty jesteś taki mądry, silny i wszystko wiesz lepiej” i do tego musi się cały czas przymilać, robić wielkie oczy i mówić cieniutkim głosikiem. Oczywiście w pewnym sensie jest to gra i obie strony wiedzą, że ona po prostu „gra” uroczą i nie ma tego od tak z natury. Zawsze przypomina mi się ta Niemka, kiedy widzę te dziewczyny z zespołów przebrane w cukierkowe ubrania, krótkie spódniczki i robiące głupiutkie minki do obiektywu, a już w szczególności jak przyjdzie mi oglądać ulzzangi w wersji kobiecej, po jakiś 10 zdjęciach mam kompletnie dość! Często kończy się na tym że właśnie myślę sobie „... jak ktoś może robić z siebie takie słodkie, bezmózgie i ograniczone kretynki i jeszcze uważać, ze to takie słodkie”.

A to już naturalna reakcja Japończyków na małego psiaka w pastelowym wdzianku.... coś cudownego.

No i właśnie. Jednocześnie z pojawianiem się wszystkiego co kawaii, pojawiło się także wielu przeciwników tego trendu. Zdaniem wielu, to po prostu powoduje infantylizacje społeczeństwa, i właśnie miedzy innymi poprzez np. prezentowanie w mediach kobiet i mężczyzn pozujących na głupiutkich, dziecinnych, nieporadnych - ci z kolei są naśladowani przez całe rzesze swoich wielbicieli, głównie ludzi młodych. Tak więc jak można wywnioskować z przykładu tej Niemki – potem każdy przeciętny Koreańczyk chce aby każda dziewczyna też jak najczęściej prezentowała ustawiczny brak mózgu, bo to takie urocze...

Moim zdaniem w pewnym sensie, jak się nad tym głębiej zastanowić, jest to dołujące, że kreuje się w azjatyckich mediach wizerunek kobiety jako bezbronnej, infantylnej i głupiutkiej dziewczynki.

Niestety, czy stety, zależy jak na to spojrzeć... kawaii jest zaraźliwe i rozprzestrzenia się na wszystkie strony świata i ja także czasem czuję, że przez to zainteresowanie azjatycką pop kulturą zdarza mi się poeksperymentować z tym czy tamtym w polskich warunkach i niestety przyznaję się z ciężkim sercem, że zdarzyło mi się raz pozować z kawaii minkę do zdjęcia (przynajmniej próbowałam na poważnie z całych sił aby takie było...), które robiła mi koleżanka tam przy jakiejś okazji, nie będąca w ogóle w temacie, i co jak co ale dawno nie wdziałam, żeby ktoś tak się śmiał do rozpuku, po zobaczeniu jak to wyszło... ona oczywiście nie widziała, że to miało być kawaii... może po prostu nie było, a może tylko dla niej nie było kawaii? a może zostałabym królową youtube, a może po prostu była to naturalna reakcja Polki w sytuacji w której ktoś na siłę i nie wiadomo właściwie po co próbuje zrobić z siebie „ uroczo-słodką idiotkę”.... kto wie ... tak więc kawaii minkom mówię stanowcze NIE! A już na pewno nie na Zachodzie, bo może Azjaci z tym momentami przesadzają, ale niewątpliwie lata praktyki zrobiły swoje i oni potrafią na zawołanie być kawaii w sposób naturalny i rzeczywiście słodki, bo jakby nie patrzyć jest to cześć ich pop kultury. W przypadku nie-Azjatów, jest to SZTUCZNE aż do granic możliwości i ja osobiście nie mogę tego zdzierżyć w żadnym nie azjatyckim wykonaniu, bo urocze to to na pewno wtedy nie jest, tylko raczej żenująco –żałosne.

Na tej stronie można znaleźć wykaz uroczych azjatyckich minek i póz. W zakładce „Pose” można znaleźć opisy poszczególnych uroczych minek. Najgorsze jest to z nadmuchiwaniem ust, wystawianiem języka, robieniem dziubka i zawsze trzeba mieć rękę przy twarzy. Natomiast o dziwo bardzo podobają mi się jakieś drobiazgi, dekoracje, elementy ubrania czy nawet biżuteria w słodko –uroczym stylu japońskim czy koreańskim.

Wikipedia.com,
http://www.kinsellaresearch.com/new/Cuties%20in%20Japan.pdf
http://thegrandnarrative.com/

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

16 komentarzy:

  1. Hmm dla mnie jest irytujące zachowanie większości girls bandów, nie znoszę jak radośnie piszczą bo dostały cukierka i w ogóle nie podchodzi mi styl słodkiej dziewicy w różowych majteczkach z boys bandami mam identycznie. Co do aktorów to wszyscy moi ulubieńcy przekroczyli lub niedługo przekroczą 30:) Mimo wszystko gustuje w tych bardziej męskich:P Ale wiesz na co zwróciłam uwagę w twoim artykule, że uznajesz wiek 20 lat za dorosłość pod każdym kątem, ja tak nie uważam każdy dojrzewa w innym tempie i może faktycznie któraś z tych dziewczyn lub któryś z chłopaków mimo wieku dwudziestu paru lat jest dzieciakiem, różnie bywa. Sama jestem mocno dziecinna jak na swój wiek, a nastu już nie mam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. uuufff zawsze narzekałaś ze za słodko na tym blogu to teraz to wysypałaś cukierniczkę;D Powiem szczerzę że dla mnie to całe kawaii to dobre jest dla sześciolatek, ale tylko i wyłącznie dla dziewczynek bo niestety chłopcy to już inna bajka oni winni się z daleka od tego trzymać bo może i to jest cute ale naprawdę to chyba dla dziewczynek zajęcie.

    Co do całego kawaii to powiem że dokładnie tydzień temu obejrzałam z sis i mamą dokument o tym nakręcony przez Martynę Wojciechowską ('Kobieta na krańcu świata' Sezon 2, odcinek 8, siódmy jest o Gejszach) i powiem że strasznie fajnie odzwierciedliła tę rzeczywistość. Jak dla mnie chore najbardziej okazało się to co napisałaś że Koreańczycy sami oczekują tego od swoich dziewczyn bo u nas raczej oczekuję się aby była odpowiedzialna i seksowna a nie głupiutka jak laleczka z porcelany.

    xoxox
    Kami

    OdpowiedzUsuń
  3. ałłaaa zabolało *musi zmienic swoje zdjęcie na fb >.<*
    Przyznam szczerze, że nie patrzyłam na to całe 'kyopta' w ten sposób.
    Masz rację co do magicznej liczby 30 i obowiązków/zmian się z nią wiążących.
    A jeśli chodzi o słodkie koreańskie celebrytki, to potrafią on też być sexy, a niektóre z nich jednak są inteligentne(i pokazują to)...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę to straszne, że wszystko co napisałaś jest prawdziwe. Kiedy oglądałam Martynę Wojciechowską w Japonii 'uczącą' się o japońskich słit księżniczkach, po prostu nie mogłam w to uwierzyć, jak dorosła kobieta może się tak zachowywać. Takie rzeczy powinny przecież same z siebie wychodzić. Jak odpowiednie zachowanie do wieku. Zawsze mnie zastanawia jak dorosła kobieta może np. śpiewać takie piosenki jak Girls' Generation śpiewają. Oh! i Gee to prawdziwy przykład tego jak są postrzegane i jak same siebie postrzegają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog *.*
    Owszem, trafiłam tu przypadkiem, ale niezmiernie się z tego cieszę. Podoba mi się, jak piszesz i w wielu przypadkach masz podobne opinie do moich.
    Od teraz będę wchodzić tu regularnie, bo naprawdę warto.
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. No a skąd wzięły się te wszystkie "słiiiiit focie" robione ( o zgrozo, aby tylko) przed lustrem, które stały się znakiem rozpoznawczym wszystkich mało rozgarniętych panienek? Oczywiście, że od kultu kawaii. Osobiście nic do niego nie mam, jeśli tylko ograniczam jego ilość. Ba, z ręką na sercu przyznam, że czasami potrzeba mi trochę słodkości - sama nigdy bym się na to nie odważyła, dlatego obejrzenie uroczych celebrytów japońskich czy koreańskich z misiami,kotkami na tle oczojebnego różu, mówiących milusim głosikiem, jest mi nawet wskazane.
    Jednak pytanie - ile można? Ja po krótkim okresie spędzonym przy czymś takim, czuję się tak ogłupiona, że Jola Rutowicz przy mnie wysiada. Żyć w świecie, gdzie chłopak chce abyś grała kompletną ofiarę losu, bo to jest takie "och i ach",jest nie na moje siły. Założę się jednak, że to kwestia wpływu kultury zachodniej, chociaż... kto wie, może nawet jako Koreanka czy Japonka nie dałabym się ogłupić:)
    Artykuł jak zwykle bardzo ciekawy, gratuluję i życzę weny na kolejne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Artykuł jak zawsze super ciekawy i zainspirowałaś mnie nawet do dalszych, samodzielnych badań nad tematem.
    A przy okazji mam pytanie, jak oglądasz KBS World? Z tego co widziałam, to access jest płatny :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie najbardziej słodcy z całego wpisu są: pan Kang i JunKi :D

    Spotkałam się już niejeden raz z tym, że Polki, które interesują się Azją (z naciskiem na Japonię) na siłę i potęgę próbowały być urocze i słodkie. Taki "sztuczny" widok naprawdę boli.
    Co do azjatyckich celebrytów, nigdy nie przepadałam za tymi wszystkimi wyniunanymi gwiazdeczkami...Aczkolwiek znam osoby, które się nimi zachwycają.
    Azjatycki mainstream stał się porażką jako-taką, wszędzie pełno słodkich chłopców i dziewczynek. Rozumiem kiedy są nastolatkami i tego się od nich wymaga. Przesadą jest to, że każe się facetowi dwudziestokilkuletniemu być słodziusim, bo tego chce społeczeństwo i to "jest fajne" =.=
    Poza tym dziwie się, dlaczego na rynek wypuszczane są zespoły z bardzo młodziutkimi członkami. Niedawno w Korei powstał zespół, w którego skład wchodziły dziewczynki z podstawówki!
    Trochę współczuję tej Niemce, że nie może przy swoim chłopaku/narzeczonym zachowywać się normalnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak tak piszecie o tych dziewczynach z girls bandów koreańskich to mi się przypomniało coś takiego: w Korei grupą Girls' Generation interesują się głównie mężczyźni. Z kolei w Japonii, ich fankami są zazwyczaj nastoletnie dziewczyny. I bardzo ciekawie to się tłumaczy. Otóż dziewczyny z Girls' Generation mają wizerunek kobiet uroczych, słodkich, ale także seksownych i w jakimś stopniu pewnych siebie i wyzywających. Takie połączenie widać bardzo podoba się koreańskim chłopakom. Natomiast w Japonii, chłopacy nie są zainteresowani tym zespołem bo te dziewczyny wydają się dla Japończyków zbyt pewne siebie i zbyt seksowne, oni wolą fantazjować o słodkich, dziecinnych, niewinnych (ponoć Japonka zawsze powinna zachowywać się w stosunku do mężczyzny niewinnie nawet gdyby była bardzo doświadczona, po prostu taką ma grać rolę), potulnych i przede wszystkim pasywnych dziewczątkach, a nie kobietach, które mogłyby mieć jednak własne zdanie - jednym słowem koreańskie dziewczyny ich przytłaczają i sprawiają, że wydaje im się, że nie mogli by się w ich towarzystwie odnaleźć.

    I przypomniało mi się jeszcze z tego programu o którym wspominałam w tym wpisie, że parę dziewczyn z Europy o ile dobrze pamiętam, mówiło, że wielokrotnie w Korei czuły się, że są mało kobiece jak na standardy koreańskie - to jest miały własne zdanie, były pewne siebie, wiedziały i robiły co chciały, wychodziły pierwsze z inicjatywą co z kolei odstraszało koreańskich mężczyzn, bo oni ponoć są przyzwyczajeni do innego rodzaju zachowań kobiet itp.

    Więc jak widać standardów jest dużo. Europejki dla Koreańczyków są za mało kobiece, a Koreanki dla Japończyków, a z kolei ponoć każdy facet w Azji marzy o żonie Japonce, bo istnieje stereotyp, że są do granic możliwości uległe i potulne.

    A co do tej Niemki to widać było, że raczej robiła to z przyjemnością bo go kochała i nie było powiedziane, że ona zachowuje się tak non stop, ale z drugiej strony z tego co pamiętam, to wynikało z wypowiedzi, że ona raczej zachowuje się tak bardzo często, że jej weszło to w nawyk. Ale wtedy chyba większość dziewczyn w studio przyznało, że mieszkając w Korei zaobserwowało, że dziewczyny w typie „cute” mają największe wzięcie, a one przyjeżdżając do Korei za bardzo „cute” na tamtejsze standardy nie były. Z tym, że część dziewczyn przyznało, że z czasem przejęły jakieś takie urocze i słodkie zachowania.

    Co do KBS World to oglądam w telewizorze na Cyfrze+

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę jak trafiło! Akurat kilka dni temu rozmawiałam na ten temat z kimś, włąsnie mówiąc, że momentami jest to wszystko przesadzone.
    Poza tym azjaci już sami w sobie wyglądają dużo młodziej niż wskazuje ich wiek, a jak dołożą do tego jeszcze rożne słodkości to już w ogóle 3-latki przypominają. Szczerze powiedziawszy raz na jakiś czas lubię jak któryś z moich ulubieńców zrobi coś kawaii (ale tak z umiarem) ale co za dużo to niezdrowo! Jak zobaczyłam Min-Ho na zdjęciu do tej notki to miałam ochte do łazienki wybiec... boshhh...to było zbyt wiele jak dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm...
    Ciężko mi jest się z Tobą zgodzić w niektórych kwestiach. Masz rację co do wizerunku kreowanego przez media i jest to oczywiście przesadzone. Jednakże chyba większość z nas ceni to sobie właśnie to w azjatyckiej popkulturze. I jest to najprawdopodobniej lepsze niż oglądanie wyuzdanych teledysków prezentowanych przez zachodnią część. No ale - zależy kto co lubi. ^.^
    Kolejna sprawa - w tej części społeczeństwa z którą ja mam kontakt, kolor różowy noszony przez mężczyzn już nie jest typowo gejowsko-metroseksualny. Jest on ostatnio coraz częściej przejawem swoistej odwagi, bo podobno trzeba być bardzo pewnym siebie i swojej męskości, ażeby ten kolor przywdziać.
    Następnie, moim zdaniem słodkie minki robione przez europejki nie zawsze są żałosne. Owszem - nie pasują one do każdego stylu, ubioru i makijażu. Jeśli jednak ktoś przyodzieje się w pastele, odpowiednio uczesze i pomaluje wygląda to wtedy na prawdę dobrze.
    No, to by chyba było na tyle z mojej strony. ^.~
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na moje to trochę demonizujesz to kawaii...;P. Poza tym tekst jest poprostu świetny, masz talent!! To o ciągnięciu za warkocz wymiata. Lubię wchodzić na tego bloga, przyjemny temat, przyjemnie opisany. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ta naga sesja pod prysznicem, można prosić linka? ;]
    Też mnie bawi gdy chłopaki z SuJu raz są słodcy i ygladają jak porcelanowe laleczki a raz w nich jest więcej sexu. Mimo wszystko najbardziej lubiłam ich garniturowy image.

    OdpowiedzUsuń
  14. seks?
    a co to wogule jest?

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahah ... nie mogę jak było zdjęcie Reity moja reakcja mnie rozwaliła a dokładniej zobaczyłam jego zdjęcie i "REEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEITA" hahahaahahhahahah

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi osobiście podoba się kawaii:) Choć wiadomo że co za dużo to nie zdrowo, niekiedy to aż przesada. Moim zdaniem skoro ten styl już istnieje, to niech robią to osoby które mają do tego predyspozycje czyli tacy np. flower boys(^^) Bo gdyby zaczęli robić tak europejskie\amerykańskie chłopy po 180cm wzwyż to już by kawaii nie było:/
    Dla mnie jest dobrze tak jak jest:)
    KAWAII!!

    Poza tym sama bym chciała być kawaii, ale po pierwsze nie mam odwagi^^, a po drugie, przeszkadzają mi moje nie-azjatyckie rysy:/
    Szkoda...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.