piątek

robię to dla ....?


W życiu niejednego przychodzi taka chwila, kiedy to dochodzi do wniosku, że dlaczegóżby się nie zacząć uczyć tak bardzo przydatnych języków, jakimi są bez wątpienia języki azjatyckie...
Do mnie też przyszła taka chwila. Trwała ona krótko, ale zjawiała się w odpowiednim czasie i miejscu - to jest jak przeglądałam Allegro..... Wynikiem czego był spontaniczny zakup książki o szumnym tytule "Koreański. Kurs podstawowy. Dla początkujących". Opis tej książki był jeszcze bardziej szumny. Mnie najbardziej uskrzydliło zdanie "Kurs podstawowy przeznaczony jest dla osób początkujących oraz wszystkich, którzy chcą szybko i samodzielnie nauczyć się podstaw języka koreańskiego." I do tego 2 PŁYTY!! Normalnie pomyślałam, że cuda się jednak zdarzają!

Tak uszczęśliwiona, ze moje modły zostały wysłuchane i wreszcie pojawiało się coś co sprawi że będę śmigać po koreańsku aż miło! Już sobie wyobraziłam jak z pomocą tego cudu oglądam sobie wszystkie filmiki na youtubie BEZ NAPISÓW spijając każde słowo z ust przynjamniej co poniektórych Koreańczyków.... Z taką idylliczną wizją lekką ręką wydałam całe 34 złote. Przecież to tak niewiele za tak wiele!

Cóż, później mina rzedła mi z każda chwilą... bardziej.. bardziej i bardziej....
Nie to, ze koreański wydaje się bardzo trudnym językiem, wręcz przeciwnie, czasem człowiek ma wrażenie, że albo to takie proste, że wydaje się takie trudne, albo takie trudne, że wydaje się takie proste. Haczyk z pewnością gdzieś jest. Mogłabym się długo i namiętnie pastwić nad tą książką, ale oszczędzę tego autorom i wydawnictwu, bo i tak należy im się pochwała że w ogóle wzięli się za taki kurs, a że wyszło tak samo jak w przypadku innych polskich książek do nauki koreańskiego, to już inna, smutniejsza historia. Ale jeśli to jest książka dla początkujących, którzy pierwszy raz mają kontakt z językiem to ja chyba jestem na to za mało rozgarnięta.... Gramatyka w tej książce to koszmar!!! Tego nawet zarysem nie można nazwać. Załamałam się, kiedy w trzecim ćwiczeniu w tej książce kazali mi "zaznaczać partykuły tak, aby utworzyć logiczną całość". Gdzie Pierwsze zdanie brzmi "Za apteką znajduje się szkoła”. Ludzie ja nawet nie wiem, który wyraz w tamtym zdaniu to apteka, a co dopiero partykuły! Książka ma jednak spory plus - może świetnie posłużyć jako rozmówki jakby ktoś się wybierał do Korei. A że tak się składa, że się tam akurat nie wybieram, to ta książka może jedynie posłużyć mi jako zapychacz półki i co najwyżej wszyscy będą mi przypominali moją koreańską klęską pytając za każdym razem:
"OOO, uczysz się koreańskiego z tej książki ???"
„NIE, NIE UCZĘ SIĘ, jestem na to za mało rozgarnięta ...”

Moim zdaniem ta książka na pewno nie jest dla początkujących, ale to tylko moje zdanie. Obiecuje jednak, że gdy tylko wyjdzie książka "Język Koreański. Kurs bardzo podstawowy dla mało i jeszcze mniej rozgarnietych", to będę pierwszą osobą, która kupi tą książkę... Ale w związku z tym, że przecież na książce świat się nie kończy, a ja już przecież zainwestowałam w nauke koreańskiego aż 34 zł, tak szybko się przecież nie zniechęcę. Postanowiłam więc, że będę wykorzystywać materiały z książki i z Internetu. Na dobry początek postanowiłam wykorzystać jakiegoś pana z rabatki... niestety tylko w celach edukacyjnych...

Mój plan polegał na tym, żeby sobie wyhaczyć tego Koreańczyka, który ma najlepszą dykcję i jednocześnie mówi wolno, (najlepiej jedno słowo na dwie sekundy...), cobym mogła połączyć przyjemne z pożytecznym. I zaczęłam oglądać jakieś programy rozrywkowe z Koreańczykami. A, że akurat zatrzymałam się na pierwszej lekcji na różnych sposobach przedstawiania się, więc chodziło mi tylko o to żeby się przedstawili... i o dziwo w kategorii „kto najbardziej cedzi każde słowo” Kang Dong Won okazał się bezkonkurencyjny! Nigdy tego nie zaważyłam, ale w porównaniu do innych, których testowałam ten człowiek potrafi czasem mówić tak wolno, że juz wolniej chyba nie można..... Cóż za edukacyjny ideał!! Niestety z innymi było "CIUT" gorzej. Niektórzy odebrali mi zupełnie nadzieję, ze kiedykolwiek coś zrozumiem bo w niektórych przypadkach, to się zastanawiałam, w którym miejscu w ogóle oni powiedzieli swoje imię i nazwisko... Koreańskie imiona i naziwska mają ten minus, że się je długo pisze, ale krótko wymawia. W ogóle nie mogłam prawie wyłapać imię i nazwisko Jang Geun Suka'a.

[Ale najlepsze było jak obejrzałam jakiś pierwszy wywiad z Kamenashi Kazuyą - tam to się dopiero załamałam. Napisy brzmiały - "Cześć, jestem Kamenashi Kazuya. Dzisiaj bedę, coś tam coś tam" i w ogóle nie mogłam wyłapać jak mówił swoje imię i nazwisko, a przecież krótko to to nie jest... ale później mi ulżyło, bo przeczytałam gdzieś, ze Kame ma tendencję do mówienia jak torpeda...]

Kim Jae Wook wydał ostatnio płytę z zespołem i należą mu się gratulacje z jednego powodu - bo to w przeciwieństwie do większości wszystkich sztucznie utworzonych grup, gdzie wymienia się członków na nowych jak gdyby nigdy nic, jego zespół jest można byłoby powiedzieć "garażowy" i istniał bo chłopaki lubią sobie razem pograć. Jee Wooka też testowałam, ale z marnym skutkiem, ale nic to! po tym wideo jestem podbudowana. Po co mam się uczyć koreańskiego, jak Kim Jae Wook widać mówi już po polsku... :P przynajmniej w 0:50 sekundzie :P




Ale nic to, skoro próżno szukać pomocy u kwiatków udałam się do profesjonalistów. HA! Nawet znalazłam idealne materiały w sam raz dla mnie! W ciagu 8:52 minuty, uczą 2 wyrazów! WOW! To się nazywają szybkie postępy! Po tym filmiku człowieka rozpiera duma, że ogarnął CAŁĄ lekcję i zrozumiał wszystkie wyrazy, a przy okazji czuje się jeszcze głupszy! Ale nic to. Lekko zwątpiona popatrzyłam na komentarze do tego filmiku i mi z miejsca ulżyło! Nie jestem sama. Tak samo mało rozgarniętych było jakieś 819 ludzi, którzy też poświęcili 8:52 minuty aby nauczyć się poprawnie wymawiać 2 słówka. Co najlepsze każdy ma swój szczytny powód aby się nauczyć koreańskiego! Jaki? a taki:

"I'm doing this for Jung Yong Hwa !!!"
"Doing this for Super Junior!"
"wanna learn korean and japanese for bigbang.. fighting!!!!!"
"I am doing this for SHINee"
"I'm doing this for Bi Rain"
"Doing this for MBLAQ, B2ST, and BIGBANG and just Kpop.
And to Marry Lee Gi Kwang. Lol"
"i'm doing it for all cute korean boys including kim hyun joong ! =^_^="
"I'm learning Korean for JANG GEUN? SUK !!!!"
"IM DOING THIS FOR B2ST!! "

Tak, że każdy ma swój powód aby się uczyć koreańskiego. To wszystko spowodowało, że sama zaczęłam się zastanawiać właściwie dlaczego mam uczyć się koreańskiego? Przecież czas na dojście do poziomu kiedy będę w stanie zrozumieć jakieś nieskomplikowane dialogi liczy się w długich miesiącach systematycznej nauki, a może nawet i latach. A ja nie mam właściwie powodu, aby się uczyć koreańskiego na poważnie. Jak nie ma powodu, to i motywacji brak. Stąd też osławiona książka przeleżała już nietknięta dłuuugi czas na szafie. Czeka na lepsze czasy.

Teraz czekam tylko aż przyjdzie taka chwila kiedy najdzie mnie ochota na japoński.. Mam nadzieję, że i chwila i ochota jednak wstrzyma się z wizytą u mnie przez jeszcze dłuuuuugi czas....

I tak już na koniec chiałabym z mojej stony polecić dwie bardzo przydatne strony:
Tu można pisać śmiało po koreańsku..
I od listopada zeszłego roku w google tłumacz pojawiała się przeze mnie długo wyczekiwania opcja, tj. można sobie posłuchać każdego koreańskiego słowa.

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

17 komentarzy:

  1. ta notka pomogła mi się zdecydować na japoński :)
    z tym językiem jestem już osłuchana i miałam wcześniej podejścia :)

    powodzenia!

    atomka

    ps.
    też widziałam reklamówkę tej książki i się zastanawiałam nad kupnem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah, na koreański jeszcze się nie odważyłam, ale kto wie co mi jeszcze strzeli do głowy. Póki co zamierzam się uczyć japońskiego, wydaje mi się, że tym językiem będzie mniej kłopotu... Poza tym z nim jestem o wiele bardziej osłuchana i jak tak się ogląda cały czas te japońskie dramy, filmy, programy i słucha się piosenek to już człowiek powoli wyłapuje pojedyncze słówka i jest do przodu ^^ Azjatyckie języki to wyzwanie, ale myślę, że warto! Hah, lepiej nie będę wymieć dla kogo się chcę tego uczyć, bo mi nie starczy czasu XDD

    Akemi

    OdpowiedzUsuń
  3. hehehee :) jeśli kiedyś naszłaby Cię jeszcze chęć do nauki koreańskiego to absolutnie polecam stronę www.talktomeinkorean.com/ - lekcje proste, przystępne i krótkie :) w formie pisanej i mówionej, są nawet ćwiczenia. Jasne, że przy takiej "chałupniczej" nauce poziom znajomości języka może być co najwyżej dostateczny, ale przy odrobinie samozaparcia można rzeczywiście zrozumieć dużo więcej niż "dzień dobry", "dziękuję", "przepraszam" etc. a i jaka satysfakcja jest jak się całe zdanie zrozumie :)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,to jest mój pierwszy komentarz,jakiś czas temu odkryłam tego bloga - fajnie
    i z pomysłem jest opisane to,co mnie właśnie interesuje^^ i w związku z tym często tu zaglądam.Ja też myślałam już nie raz,żeby spróbować pouczyć się koreańskiego,nawet jeśli moje próby miałyby zakończyć się fiaskiem to przecież nic do stracenia! A zawsze to zapamiętam choć parę słówek^^ w związku z tym, gdybyś Ty Orchideo jednak zdecydowała się na naukę(lub komentujący;),to proszę wtedy o jakieś info - jak idzie nauka,jakie materiały,itd..ja myślałam już nad kupnem słownika ale stwierdziłam,że najpierw przejrzę coś on-line.
    Pozdrawiam,bloga naprawdę świetnie się czyta;)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja próbuję uczyć się japońskiego. Zakupiłam książkę do nauki tego języka i muszę przyznać, że jest dobra ;] Właśnie teraz będę starała się o przyjęcie na japonistykę, jednakże moje szanse są bliskie zera...
    Chciałabym nauczyć się też koreańskiego, ale to chyba trudniejszy język... Patrząc na sam fonetyczny zapis słowa nie potrafię go przeczytać, a przy tym jeszcze nauczyć się krzaczków... O zgrozo :O

    OdpowiedzUsuń
  6. Koreański jest o tyle łatwy, że mają własny alfabet (a nie jak w japońskim mnóstwo krzaczków), ale za to wymowa jest dla nas trudniejsza. Ale jak poświęci się trochę czasu na naukę Hangyla, to potem już jest łatwiej :) Tylko te wszystkie formy grzecznościowe....
    Co do tej książki, masz racje - ciężko się z niej uczyć, gdy nie wie się nic, ale mi na przykład ona się podoba :) Mając już jakieś podstawy podstaw koreańskiego można z niej sporo wyciągnąć - mi na przykład przydaje się jako swego rodzaju słownik, z którego uczę się nowych słówek :)
    Co do "Let's speak Korean" - stara seria jest fajnie zrobiona, ale trzeba by mieć baaardzo dużo siły, aby codziennie przerabiać po jednej lekcji - mi zabrakło chęci ;)
    Jeśli ktoś chciałby poznać gramatykę koreańską, a zna angielski, to bez problemu można znaleźć w necie całe mnóstwo nawet dość dobrych stron :) (które tłumaczą wszystko znacznie lepiej, niż jest w tej książce;)

    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam tą samą książkę i równiez zauważyłam jej mankamenty. U mnie leży na komodzie od jakiś 4 miesięcy, bo czasu brak, bo coś tam. Ale mam nadzieję, że się zabiorę za naukę koreańksiego wreszczie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. mi koreański idzie wolno, pewnie szedłby szybciej gdybym była bardziej systematyczna xD
    też się szarpnęłam na książkę i jest napisana dość ładnie, tzn. zrozumiałam już kiedy się czyta r a kiedy l, ale chyba więcej się uczę ze strony www.livemocha.com na której można ćwiczyć wymowę, pisanie i słuchanie^^

    OdpowiedzUsuń
  9. koreański nie jest zły tylko trzeba dużo ćwiczyć i na początku wykazać się dużą spostrzegawczością przy słuchaniu/czytaniu. Ja kupiłam "Język koreański dla zaawansowanych" wydany przez H.Ogarek-Czoj i dwie inne osoby i mimo, że trochę "sztywno" napisane to gramatyka w miarę przystępnie wypisana, podobnie wszystkie spójniki, itp.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupiłam sobie z tej serii język japoński. Ale również niestety słabo to do mnie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  11. oj tak dla mnie wymowa koreańskiego to masakra, ale nie wiedzieć czemu nawet chwilami łapię jakiś dialog szkoda że tylko chwilami....:P co do motywacji która została tutaj wymieniona no to haha, jestem o dziwo ambitniejsza. I powiem ci, że tez usiłowałam uczyć się koreańskiego z jakimś miłym panem na filmiku i napalona zdecydowałam się na won bina i ujmę to tak facet nie ma talentu do przekazywania wiedzy i jest świetnym brzuchomówcą czasami nie poruszając ustami udzielał wywiadu, zrezygnowałam bo po 2 takich filmikach mało nie płakałam, a do tego znalazłam ulotkę szkoły języka koreańskiego i jak zobaczyłam cenę to rozpłakałam się na poważnie, ciężkie życie polaka:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie właśnie w porównianiu do japońskiego, do koreńskiego zachęciło to, że nie ma tam "krzaczków", a w zamian jest alfabet uznazwany za najłatwiejszy na świecie! Został on stworzony sztucznie z myślą o tym by był jak najbardziej intuicyjny. Można się go nauczyć dosłownie w godzinie, plus do tego parę zasad, bo czasem niektóre litery trochę inaczej się wymawia gdy są na końcu lub na początku. A po tygodniu ćwiczenia, śmiało można wszystko czytać. I to jest w koreańskim świetne, że po godzinie mogę przeczytać np. wszystkie imiona i naziska koreańskie tak jak powinny brzmieć, a nie siłować się z różnymi transkrypcjami z której czasem wychodzą istne cuda. Tak, że alfabet opanowany mam już od dość dawna, ale to akurat nie jest żadna sztuka... :P

    A podałam te dwa linki na samym końcu, bo straszną miałam radochę jako sobie już wymyśliłam po kilku próbach jak zapisać moje imię i nazwisko, aby było ono jak najbardziej zbliżone do oryginalnego brzmienia. Potem wrzuciłam to w google translatora i pani mi pięknie przeczytała po koreańsku moje imię i naziwisko.

    OdpowiedzUsuń
  13. takie książki w ogóle nie powinny istnieć bo zniechęcają bardziej niż pomagają, a do tego jeszcze człowiek traci wiarę w siebie. Ja mam marzenie mówić po chińsku, ale te wygłosy zabijają biorąc pod uwagę, że w książce nie da się do końca ukazać jak powinno się to mówić. Więc książka do chińskiego leży, niektóre hieroglify pamiętam i umiem wyłapać z tekstu, a tak to japoński jest bardziej łaskawy :D dla strun głosowych polaka ;) powodzenia wszystkim w nauce!

    OdpowiedzUsuń
  14. No dobra, tak długo czekałam, aż znów zaczniesz pisać, i co? Jak zaczęłaś to nie mam kiedy czytać i komentować :P. Niesprawiedliwe. Ciekawe jest to, co napisałaś ^^. Nie powiem, parę razy parskałam śmiechem nad twoim tekstem. Lubię, kiedy masz dobry humor i piszesz takie notki. Co do samego tematu... ja nawet nie próbuję. Owszem, przydało by mi się poznać chociaż podstawy japońskiego, ale znam siebie... Z ledwością mój angielski sięga poziomu podstawowego, więc dopóki nie przysiad nad tym językiem, nie biorę się za nic innego ;P Jednak będę trzymała kciuki za twoją naukę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Hejka ;) Twój blog jest świetny ;)
    Nie mogłam znaleźć do ciebie e-maila więc postanowiłam w komentarzu napisać.
    Mam do ciebie pewną sprawę i bardzo byłabym wdzięczna za kontakt.
    Mój numer gg: 33934138
    Z góry dzięki ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam. Nie mogłaś znaleźć mojego maila na tym blogu z prostej przyczyny... bo go tu po prostu nigdy nie zamieściłam. Wszystkie sprawy związane z tematyką bloga załatwiam tutaj, więc jeśli twoja sprawa nie jest związana z tematem to niestety nie mogę ci pomóc. Poza tym nie mam w zwyczaju odpowiadać na pozostawione na tym blogu prywatne e-maile ani numery gg, tym bardziej jeśli one dotyczą spraw, którymi z bliżej nieokreślonych powodów nie można się zająć na blogu. Więc pozostawianie tu e-maili i innych form kontaktu jest zupełnie bezcelowe. I raczej przestrzegałabym przed pisaniem swoich maili w komentarzach w takiej formie, w jakiej są on tu pozostawiane, bo to powoduje tylko, że wasze skrzynki będą zapychane przez spam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tą książkę widziałam u kuzynki i od razu zrezygnowałam z jej kupna
    co do samej nauki koreańskiego, to ja mam motywację taką, że po prostu kocham ten język i mogłabym go słuchać godzinami i tu akurat Kwiatki nie mają nic do rzeczy ale przyznaję, że sama się za tej język nie wezmę -> pójdę na kulturoznawstwo dalekiego wschodu i tam mnie nauczą xD

    a co do osłuchania z językiem to najlepiej jest słuchać jakiejś piosenki (na początek jakąś wolniutką balladę) mając przed nosem jej tekst -> w ten sposób można osłuchać się z każdym językiem, a sposób działa, bo ja się takim sposobem osłuchałam nie tylko z koreańskim

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.