sobota

nic za darmo!


Jak oskubać wiernego fana, czyli słów kilka o fan meetingach...

koreański aktor
Kiedyś żyłam w naiwnym przekonaniu, że fan meetingi są za darmo … hahaha dobre. Za darmo. No dobra, czasem są, ale rzadko....

Gdy usłyszałam słowo "Fan meeting" to wyobrażałam sobie, że skoro taki fan poświęca dużo czasu wielbiąc idola koreańskiego popu lub aktora z koreańskiej dramy… to naturalne  jest, ze idol czy aktor poświęcają mu godzinę ze swojego przeładowanego grafiku raz na rok czy nawet dwa aby pokazać mu, że jest dla niego ważny ... przynajmniej ja bym poświęciła gdybym była gwiazdą :D. Przecież to procentuje z nawiązką i w ogóle jakoś tak sympatycznie, szczególnie dla tych, którym się nie przelewa :P

Tymczasem prawda nie jest aż tak różowa, bo za bilety na fan meetingi płci się słono. I znowu jest nawet gorzej, bo po prostu z fanów się zdziera kasę aż miło. Oczywiście miło dla agencji czy znanych osób. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niestety zdziera się to z rozkochanych nastolatek, które ciągną pieniądze od rodziców, no i zostają jeszcze starsze panie w Japonii, które nie mają co robić popołudniami...

Ktoś może zapytać co jest nie tak w tym, że płaci się za fan meeting, przecież gwiazda poświęca swój jakże cenny czas, aby poopowiadać o swoich ulubionych kolorach, swoim psie z dzieciństwa czy trochę pofałszować śpiewając ze trzy piosenki lub grając coś na gitarze… co jak co niektórym fanom to powinni chyba płacić za to, że są w stanie wytrzymać :P hehehe Takie tam małe złośliwości :P… no po prostu niektórzy wbrew pozorom nie są wszechstronnie uzdolnieni, a i tak nic sobie z tego nie robią i może to i nawet dobrze, bo przynajmniej nie pozują na alfy i omegi, choć de facto zastanawiam się, czy to, że decydując się coś śpiewać lub grać wiedząc, że idzie im to dosyć marnie nie jest już przejawem bezkrytycznego „samouwielbienia”, ale to już inna sprawa...

No więc co jest nie tak w fan meetingach? Generalnie trudno mi określić w którym miejscu następuje zgrzyt, ale wiem że w którymś na pewno, przynajmniej w moim odczuciu. Może w tym, że fan meeting przedstawia się jako ukłon gwiazdy w stronę fanów, a tak naprawdę jest to ukłon za który się płaci niemało, więc gdyby się mu za niego nie zapłaciło, to by się nie ukłonił, a może i nawet odwrócił na pięcie, że jak to w ogóle ktoś śmie zawracać mu uwagę i zajmować cenny czas. Wiele mówi się złego o fanach azjatyckich, że natarczywi, wszystko chcieliby wiedzieć, nie dają normalnie żyć itp, ale mi czasem żal tych prawdziwych, bo poświęcają dużo a tak naprawdę nic z tego nie mają. Wysyłają prezenty, datki na cele charytatywne, reklamy w gazetach (jak np. ostatnio Jang Geun Sukowi), fundują ekipom filmowym jedzenie, no i kupują wszystko co on reklamuje, żeby kampania z jego udziałem okazała się sukcesem itp. A gwiazdy czasem mam ważenie traktują fanów jako zło konieczne, niby jak przychodzi co do wywiadów co podkreślają jak bardzo się cieszą że ich mają, ale jakoś szczerze mówiąc nie zauważyłam z ich strony jakichś szczególnych przejawów „miłości”. Pewnie, przecież nie muszą od razu odmachiwać do każdego kto czeka na nich godzinami na premierach, czy lotniskach i mają też swoje życie, ale wielokrotnie brakuje mi jakiegoś gestu w ich stronę. Gestu za którego nie trzeba byłoby płacić.

koreański pop, fan meeting

A z wiernego fana zdziera się aż miło, żerując na jego oddaniu i chęci spotkania z „ukochanym” i tak np. aby mieć w ogóle możliwość wylosowania wejściówek na fan meeting Lee Mi Ho w wąskim gronie (czytaj jedyne 180 osób) w Singapurze dwa lata temu, trzeba było najpierw zakupić kosmetyków za $200 z Etude House, albo Super Junior – wejść mogło tylko pierwsze 800 osób, które kupiło jakiś tam najnowszy telefon Samsunga. I to ma być ukłon w stronę fanów?

Czemu ostatnio większość fan meetingów jest poza granicami? W Japonii, Tajwanie, Filipinach... Nie wiem, ale z tego co wyczytałam to może i byliby chętni jacyś rodacy, ale w Korei za bilety na fan meeting płaci się średnio od 9do 20 dolarów. Nikt więcej nie da. A jak ktoś chce więcej to od razu, że za drogo! Ceny za bilety zagraniczne zatrzymywały się czasem przed 300 dolarami, ale zwykle za najtańsze (ale i tu jest spory rozrzut, bo to zależy od popularności gwiazdy) trzeba dać średnio 60-150 dolarów, choć zdarzają sie też spotkania na które wejdzie się już od 30 dolarów, ale za takie pieniadze raczej niewiele sie zobaczy. Rachunek jest prosty – na fan meetingu zagranicznym można zarobić 3 razy tyle co krajowym, a fan meeting w Korei kalkuluje sie, chyba tylko wtedy gdy  jest naprawdę ogromny. I to nie tak, ze przecież ktoś musi pokryć koszty wynajęcia sali, obsługi, stąd te koszty... podejrzewam, że wystarczyłoby jakieś symboliczne kwoty rzędu 10$, no bo jak przychodzi 3000-5000 osób..

Poza tym piszcie co chcecie, ale cała ta otoczka związana z fan meetingiem jest dosyć sztuczna. No bo przyjeżdża taka gwiazda i dalej rozdawać uśmiechy... no bo za to zapłacili fani, no i uściski, no bo też to było wliczone w cenię (albo trzeba dopłacić), pytania od fanów – koszmarnie przewidywalne. No i gry i zabawy! Czyli jak zostaniesz wybrany, to odegrasz scenkę z gwiazdą, że … do ciebie dzwoni przez telefon....o_O i to dotyczy tylko osób, które wykupiły droższe bilety, czytaj lepsze miejsca. Nawet autografy … aby je dostać, trzeba zazwyczaj zakupić vipowski bilet i przyjść na spotkanie towarzyszące.  A to przecież zwykły autograf, za najniższą cenę biletu oscylującą w granicach $70-150, to tam każdy na wejściu powinien go dostać jako miłą pamiątkę... Czasem mnie to razi, bo wiele razy widziałam, że gwiazdy jak już wspominałam, nawet na kogoś nie spojrzą na lotnisku, nie zatrzymają się ( przy okazji oficjalnych okazji, żeby nie było) czy gdzieś tam, a nagle stają się tacy jacyś „przytulaśni” i otwarci, taka jakby siła pieniądza tu tylko działa i nawet głupiego autografu nie dostaniesz jak nie masz pieniędzy...

Czasem w newsach podaje się ile tysięcy biletów sprzedano jako wielki powód do dumy, ale mnie to smuci :P, bo ci wszyscy fani potraktowani zostali jak taśma do produkowania pieniędzy. Połowa z przybyłych, zobaczy swojego idola chyba przez lornetkę...  a to co było na scenie na youtube.... Fan meeting powinien mieć góra 1000-2500 osób. Wtedy to ma jeszcze jakiś sens. Im mniej tym lepiej i wtedy sama to bym się na taki fan meeting przeszła, oczywiście w celach niezmiernie badawczych :P. Najlepszy był fan meeting JYJ z tego roku w Seulu. Przyjechało jakieś 22.000 osób i każdy mógł uściskać się … z trójwymiarowymi postaciami chłopaków ... atrakcja normalnie jak się patrzy ….szczerze mówiąc nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.. .


Są i fan meetingi darmowe, ale organizowane tylko dla członków fanklubu najczęściej przez aktorów, z tym że tutaj z tego co się dowiedziałam płaci się zwykle za oficjalne członkostwo raz na rok, ale nie są to duże kwoty – jakieś 30-150 zł w zależności od grupy, wtedy koszty takiego przedsięwzięcia rzeczywiście pokrywane są albo przez agencje, albo przez same gwiazdy. Nie wszystkie też członkostwa w klubach są płatne. Widocznie można sobie wybierać, czy chce się mieć jeszcze dodatkowe korzyści czy też nie, ale to nie przeszkadza brać udziału w fan meetingu za darmo. Są też fan meetingi organizowane przez duże firmy, jako forma promocji i wtedy wejściówki są darmowe, ale tylko dlatego, że zapłacono gwieździe za udział wcześniej.


Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

14 komentarzy:

  1. Skrupulatnie i z każdym postem niszczysz mój i pewnie nie tylko świat ;P
    Nie spodziewałam się, że to tak może wyglądać. Jestem w niemałym szoku -.- I nie jest mi dobrze z tą informacją. Ale mimo wszystko doceniam post, bo to szczere i obiektywne (mam nadzieję) spojrzenie na tą sprawę, jak i wiele innych dotyczących showbizu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm a ja nie spodziewałam się takiej reakcji i szczerze mówiąc nie wiem co cię wprawiło aż w taki niemały szok :P Chętnie bym posłuchała jakiś konkretów :P

      Staram się pisać obiektywnie jak tylko mogę, co nie zawsze jest łatwe, ale na pewno nigdy nie traktuje wpisów "personalnie', tj. jeśli o kimś piszę nie całkiem dobrze, to wcale nie znaczy, że coś do kogoś mam, albo kogoś nie lubię i że za dwa posty nie napiszę o nim w pozytywnym kontekście Generalnie jak kogoś nie lubię to o nim nie piszę i go nie wspominam nawet, ale w sumie nie mam upatrzonych żadnych „czarnych owiec”.

      Usuń
  2. Jak już bym się ruszyła z Polski na fan meeting JYJ do dalekiej Azji to rządałabym i oczywistym by dla mnie było, że JaeJoong powita mnie z różą w zębach i chlebem i solą w dłoniach. No a już o takich oczywistych oczywistościach jak przytulas i buziak nie wspominając.
    A tu taki zonk:D
    Zniszczyłaś mi psychikę!:(
    ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepaszam , ale próbowałam czasem obejrzeć film z takiego spotkania i najczęściej odczuwałam zażenowanie. Nawet duże pieniądze nie są w stanie wynagrodzić takich idiotycznych konkursów, przytulania itp.
    Wybaczcie.....(może jest jakiś fan meeting na poziomie nie wiem)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tak człowiek czyta, to się zastanawia, kto tutaj ma złe podejście do sprawy? Gwiazdy, czy taki zwykły fan jak ja, co nie żąda dużo, ale jak już się przyjdzie na spotkanie, to nie po to, żeby wydać swoje oszczędności z pół roku odkładania, ani uścisku manekina, tylko czegoś więcej.
    Teraz jak się tak zastanowię, to nie dziwię się, że niektórzy antyfani są bardzo krytyczni w stosunku do danej gwiazdy, czy ogólnie gwiazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to podejście z dwóch stron jest nie do końca takie jak trzeba. Z jednej gwiazdy chcą zarabiać, a na kim można lepiej niż nie na własnych fanach? Z drugiej strony fani chcą dostać idola/aktora a nie jego muzykę czy nowy film/serial. Tak naprawdę wiele z gwiazd Hallyu mogłaby przez długi czas nic już nie tworzyć, tylko organizować fan meetingi z uściskami … i pewnie nieźle by na tym wychodzili...

      Usuń
  5. Popieram słowa "justus" Ostatnio aż boję się czytać kolejne posty... Mój wyidealizowany świat polega w gruzach... ohhh...
    Ale z drugiej strony to było do przywidzenia. W końcu dlaczego azjatyccy celebryci mieliby być lepsi od tych europejskich czy amerykańskich. W końcu to fani utrzymują tak właściwie swoje gwiazdki. Bez fanów nie byłoby idoli, bo agencje nic by nie zarabiały... Niestety w zyciu nie ma tak pięknie jak byśmy chcieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm ... to jeszcze bardziej się zastanawiam, co takiego napisałam wcześniej, bo wydawało mi się, że za bardzo odkrywcze tamte wpisy nie były :P

      Jak już jesteśmy przy gruzach, to ja też mogę coś o nich napisać, ale jak pewnie wiesz winni są temu panowie z niezbyt naturalnymi kaloryferami ;P

      Usuń
  6. Nie mam pojęcia, jak to jest z fanmeetingami aktorów ale jestem obeznana ze spotkaniami z zespołami idolów. Otóż najczęściej obowiązuje system losowego dostawania miejsc (biletów) na fanmeeting, a na jeden zarejestrowany album jest jeden numer, na który można dostać miejsce. Dlatego fanki (zwłaszcza te z zagranicy) kupują po kilknaście a nawet kilkadziesiąt albumów, żeby mieć większe szanse. Zdarza się nawet, że fanki (głównie te z Japonii czy Chin) kupują po 50-60 albumów (takich samych albumów, żeby nie było) a i tak nie dostają się na fanmeeting. Inaczej sprawa się ma przy mniej popularnych, zwykle nowych zespołach, na ich fanmeetingi można dostać się bez problemu z jednym albumem. I chyba nie muszę pisać, że na fanmeeting idoli trzeba obowiązkowo mieć album, to jedyne miejsce gdzie idole mogą się podpisywać (czasem organizatorzy pozwolą na np, rysunkach czy czymś ale rzadko).

    Ale czego się nie robi żeby przywitać się, porozmawiać czy nawet przytulić się do swojego idola...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to teraz ty mnie wprawiłaś w osłupienie ... 50-60 albumów? Potem chyba to muszą z powrotem sprzedawać, no bo co z tym robić :P A ile to kosztuje :P

      Najgorsze jest chyba też w tym wszystkim to, że fanki czują się wręcz zobligowane do uczęszczania na takie fanmeetingi, aby pokazać "siłę" swojego ukochanego idola innym i no pokazać także, że się jest "prawdziwą" fanką. Podejrzewam też, że wiele fanek za sprawę honoru uznaje zdobycie droższych biletów i pokazanie w ten sposób, że "kochają" bardziej i zasługują na miano "lepszych" fanek ... no i pewnie na takie wychodzą, bo to one mają okazje wyściskać się ze swoim ulubieńcem ... nic więc dziwnego, że następnym razem dziewczyny, które miały gorsze bilety będą chciały mieć lepsze aby dostąpić tego zaszczytu i będą chciały wydać więcej, no i to taka samonakręcania się machina, bo organizatorzy widząc, że najdroższe bilety rozchodzą się szybko, następnym razem podniosą cenę, bo i tak wiedzą, że będą na nie chętni.

      Usuń
  7. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że taka prawda kryje się za fan meetingami.. Wprawdzie na żadnym nie byłam, ale i tak czuję się jakoś oszukana. Dziś odkryłam twojego bloga i chcę ci podziękować, za uświadomienie mnie w wielu sprawach dotyczących koreańskiego show biznesu i nie tylko (chociaż niektórych rzeczy wolałabym nie wiedzieć i pozostać w błogiej nieświadomości ^^). Piszesz bardzo ciekawie i na pewno będę często zaglądać!

    ~Naija1

    OdpowiedzUsuń
  8. Dżizuuuuuus , kolejna brutalna prawda, tak jak cały ten k-popowy interes obkupiony morderczą pracą. A ja myślałam że może kiedyś by to było dla mnie możliwe sie zobaczyc z moim koreańskim ksieciem z bajki, no i wyszło szydło z worka. T____T

    Za taki interes, jaki rżną na fanach, chętnie bym sie obróciła dupą i nie fatygowała sie już niektórym pomagać.
    Jest mnóstwo dziewczyn ślepych z miłości do idola które zrobiłoby jeszcze więcej. To stanowczo źle świadczy o wytwórniach i o samych gwiazdkach, które bądź co bądź są atrakcyjne tylko przez jakiś czas.

    Ale i tak świeeetny artykuł :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A propos spotykania z idolami i zdjęcia Lee Seung Gi, gdybym mieszkała w Warszawie i wiedziała, że będzie na Euro 2012, to bym przed stadionem na niego polowała xD

    /Dara

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja się bardzo cieszę, że niszczysz tą iluzję na temat idoli i ich świata! Dzięki twoim postom zrozumiałam swoje niekoniecznie dojrzałe zachowanie. Życzę tego również innym fankom kpop'u, aby w końcu się obudziły i zrozumiały, że idealni ludzie nie istnieją, a w okół nas jest wielu innych, prawdziwych ludzi! Chcę też podkreślić, że nawet jeśli ktoś związałby się z gwiazdą to jego życie nie będzie łatwe. To tylko dla twardzieli! Może kiedyś napiszesz o tym artykuł? Dziękuje ci bardzo za tego bloga i posty :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.