wtorek

inna liga


czyli czy aktor jest lepszy od idola...

Temat nowy nie jest poruszałam go nawet na facebooku jakiś czas temu, ale ostatnio wprost rozkwitł na anglojęzycznych stronach i szkoda byłoby tu szerzej o nim nie napisać. Wszystko zaczęło się pięknie wyklarowywać, przy tej sensacyjnej plotce o romansie między bardzo cenionym w Korei aktorem Won Binem – a Sooyoung, idolką z popularnej grupy Girls' Generation, która sama raczej nie jest w tym zespole pierwszoplanową gwiazdą.

O co chodzi? Oczywiście o to że idole/idolki zdaniem Koreańczyków nie dorastają do pięt aktorom/aktorkom. No i co może jeszcze ciekawsze, pozycja idola w Korei nie jest tak wysoka jak większość zagranicznych fanów mógłaby sądzić, szczególnie śledząc popularne strony anglojęzyczne, gdzie przyprawia im się niechcący a może i nawet w pełni świadome otoczkę super gwiazd.

O tym jak postrzegani są kpop-owi idole a aktorzy przez zagranicznych fanów (szczególnie kpopu) można się przekonać czytując komentarze na Allkpop. Chociażby te, w których młode idolki wyjawiają swoje „ideały" w programach telewizyjnych. Najczęściej są nimi aktorzy około lub po trzydziestce. Czytanie komentarzy pod takimi artykułami jest czasem dosyć zabawne, bo wiele osób nie wie o jakiego aktora chodzi, a zwykle są to naprawdę aktorzy z czołówki, ale najciekawsze są komentarze wskazujące na to, że A spotkało niebywałe szczęście, że dostąpił zaszczytu wytypowania go przez X, Y czy Z i zupełnie oczywiste jest, że każdy na jego miejscu powinien rzucić się do telefonu, umówić się z nią na spotkanie i paść do jej stóp, bo to przecież jest X, Y Z.


Tymczasem ostatni przykład „romansu” Won Bina pokazał zupełnie nowe spojrzenie na to zagadnienie, tj. aktorów w ogóle mogą nie interesować dziewczyny z kpopwych zespołów. Biedny Won Bin nie wie nawet z kim ma romans, bo po prostu nie zna składu Girls' Generation i nie wie biedak o kogo chodzi … a jego agencję nawet jakoś to specjalnie nie dziwi, wręcz wydaje się, że uznaje to za coś zupełnie naturalnego, a SNSD jest to jakby ktoś nie wiedział, a szczerze w to wątpię – najpopularniejszy i jeden z najbardziej wpływowych (według magazynu Forbes -2011, 2012 ) koreańskich zespołów kobiecych, nie mówiąc jeszcze, że wszędzie pełno reklam z ich udziałem.

Przykład Won Bina może nie jest za typowy, bo to chyba największy znany samotnik wśród aktorów koreańskich wiodący niemal pustelnicze życie (no tak w przenośni), z dala od blasku fleszy, więc może nie wiedzieć która to. Ale koreańskie komentarze na te doniesienia będą tu dobrym przykładem, a co można się z nich dowiedzieć? W skrócie to, że powiązanie go z Sooyoung go po prostu obraża i mu uwłacza i że stać go na kogoś znacznie lepszego: na piękną aktorkę. A przypominam, że dziewczyny z SNSD są wręcz narodowymi pupilkami Koreańczyków więc powinni być jakoś bardziej wyrozumiali wglądem nich, a tu się okazuje, że nie ma na to najmniejszej szansy. Powiedziałabym, że wręcz pokazano im dobitnie gdzie ich miejsce i żeby nawet nie ważyły się zbliżać do aktorów bo za wysokie progi na ich „idolskie” nogi...

Już przynajmniej wiadomo na co idą te wszystkie przepustki :P
To samo dzisiaj. Mamy nowy romans: Rain – uznawany za … mega gwiazdę i Kim Tae Hee – piękną aktorkę. Wydawałoby się, że wszystko gra. Ale niestety nie gra, bo tym razem to Kim Tae Hee zasługuje na kogoś lepszego (czytaj: Won Bina ), a Rain jest dla niej marną partią, bo to tylko jakiś tam piosenkarzyna i pojawiają się komentarze w styl: Kobieto ogarnij się, przecież to nie twój poziom! Chociaż w przypadku Raina dochodzą też inne sprawy – jego zbyt wyzywający wizerunek jak i spora liczba poprzednich partnerek (niepotwierdzonych) … co ma ponoć odbić się negatywnie na wizerunku Kim Tae Hee w przyszłości … bo jeśli jej się spodobał to znaczy, że to źle o niej świadczy..

Wszystko wskazuje na to że idole w Korei mają pozycję … jakby to powiedzieć … dość marną …  przynajmniej w porównaniu do aktorów. W sumie nawet nie ma się co za bardzo dziwić, bo kto – biorąc pod uwagę dowolny kraj - na poważnie bierze zespoły, które powstają z myślą o nastolatkach? Są one ważne dla ich fanów, które śledzą wszystkie wydarzenia, chodzą na koncerty, ale nie ma się co oszukiwać, że innych cokolwiek obchodzi to, że ktoś wydał nową płytę czy zdobył jakąś nagrodę i nikt się nimi specjalnie nie zachwyca w takim samym topniu jak za granicą, szczególnie, że w ciągu ostatnich 2 lat debiutował ponad 100 grup i co zabawne wiele Koreańczyków nie ma pojęcia, ze jakiś zespól istnieje... i czasem dowiadują się o tym przy okazji tego, że … okazało się że bilety na zagraniczny koncert się wyprzedały w zawrotnym tempie... Więc to jeszcze dobitniej pokazuje, że wiele grup znanych jest poza Korea, bardziej niż w niej samej.

Kolejna sprawa to kariery grup kpopwych. Oglądałam kiedyś wywiad bodajże z BEAST – chłopacy opowiadali o swoich koncertach, także tych zagranicznych i wtedy prowadzący program zadał pytanie „to w takim razie nie można was zobaczyć na prowincji”, na co chłopacy z satysfakcją odpowiedzieli, że nie, nie można. Ale skoro ich to nie dotyczy, to wielu innych tak, tych mniej znanych jak i zapewne tych niedługo po debiucie. Grupy, które grają po wiejskich festynach, szkolnych aulach, niestety nie polepszają wizerunku kpopwych gwiazd i gwiazdeczek, bo „wyjście do ludu” to się nigdy za dobrze nie kojarzy ...a koniec końców to ten sam typ muzyki.

Zostaje jeszcze wizerunek idoli: dziewczyny mają coraz bardziej skąpe stroje, wyzywające chorografie, chłopacy – prężą i wyginają się pokazując klaty, tudzież sugestywne gesty. Może i to podoba się młodej widowni, ale z klasą to ma niewiele wspólnego obiektywnie na to patrząc. Raczej z czymś tanim, pospolitym, kiczowatym, (szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ich stroje sceniczne). Koreańczycy wszelką goliznę i zbyt wyzywające zachowanie w show biznesie traktują jako wielkie no-no, więc pewnie dlatego na wstępie skreślają połowę zespołów. Poza tym zawód „idola”, bo tak o tym trzeba mówić, jest czymś odtwórczym. Oni przeważnie nie mają wpływu na to co śpiewają, do jakiej muzyki i jak tańczą – o tym decyduje agencja – oni są tylko wykonawcami. Aktorstwo to jednak zawód artystyczny, więc będąc aktorem jest się także artystą nawet jeśli tylko marnym, ale zawsze artystą, czego niestety nie za bardzo można powiedzieć o idolach, bo jeśli wziąć po uwagę, że niektórych niestety tak miksują niewiadomo właściwie czemu (Super Junior), że już im nawet naturalnego głosu nie słychać, to naprawdę jedyne co im pozostaje to dobrze prezentować się w teledyskach... a tu z kolei większość sprowadza się do sensualnych aczkolwiek radosnych wygibasów ... i rzeczywiście może to niezbyt imponować szerszej publice…

Z aktorami jest inaczej, każdy ma ich w domu codziennie, wystarczy tylko włączyć telewizor i tam widzi się w ich w "akcji" a nie tylko wygłupiających się w programach rozrywkowych. No właśnie – kto wypełnia przygłupawe koreańskie programy?.... no właśnie idole, aktorów to tam jest jak na lekarstwo ...więc to też pewnie wpływa na ich niezbyt korzystny odbiór. Ponadto, do kina chodzą wszyscy, niezależnie od wieku, więc krąg wielbicieli nie zawęża się do nastolatek. Są oni też bardziej niedostępni, bo właściwie można ich zobaczyć tylko za szklanym ekranem i może dlatego też bardziej intrygują. Aktorki nie muszą pokazywać się w kiczowatych ubraniach – obowiązuje ich jeden styl, który określiłabym świeża i wytworna elegancja.

Tak już kończąc, to szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy rozgraniczać idoli od aktorów, bo zawsze wydawało mi się, że nie ma takiego podziału w koreańskim show biznesie, a nawet obserwując to co się dzieje na anglojęzycznych stronach często miałam wrażenie, ze aktorzy są niedoceniani i to idole górują nad nimi.... a tu zonk jest odwrotnie :P Poza tym, dla mnie wiele razy zaciera się granica miedzy tym, czy ktoś jest aktorem wokalistą czy idolem. Bo X śpiewa, gra, tańczy ... i już niewiadomo jak go sklasyfikować ...

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

20 komentarzy:

  1. Faktycznie zonk. Też patrząc na to jak dużo jest idoli w programów i reklam myślałam, że są bardziej popularni od aktorów.
    Można pokusić się o stwierdzenie, ze w Korei wszyscy mają swoje miejsce nie tylko na szczeblach społecznych, ale i w show biznesie.

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejny świetny artykuł - dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. aż do teraz myślałam, że jest odwrotnie (i też nie odróżniam który to idol, aktor czy co tam jeszcze). Nie wiem też czemu, ale mam wrażenie, że na podstawie pierwszej części wpisu można by napisać scenariusz do kolejnego odcinka mody na sukces.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem...czy stawianie aktorów ponad idoli jest takie słuszne...jak to Koreańczycy twierdzą.Bo wszystko to chyba zależy,od indywidualnych umiejętności .Niektórzy aktorzy umieją grać ,inni nie.Jedni idole umieją śpiewać inni tak sobie,tak samo jest z tańcem.Jedni tańczą tak drętwo,że się ma ochotę wyłączyć teledysk ,a inni znowuż tańczą całym swoim sercem i wkładają w to wiele swojego wysiłku.Dla mnie wrzucanie wszystkich ludzi do tego samego worka jest przynajmniej nierozsądne ,żeby nie powiedzieć głupie.Bo wśród idoli jest wiele postaci ,którym należy się szacunek i podziw.Ja nie widzę nic złego w należeniu do agencji.Bo jeśli ktoś ma talent to nie ważne ,czy jest pod jakimś "nadzorem" czy jest artystą niezależnym.Poza tym nie oszukując się k-pop został stworzony dla rozrywki ,a nie dla jakiejś wygórowanej sztuki.~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nic nie widzę złego w należeniu do agencji ponieważ tak naprawdę każdy należy do jakiejś, niezależnie czy jest aktorem czy idolem :P. Ogólnie bardzo mądrze piszesz :P i zgadzam się z większością twojego komentarza. Chociaż niby nie ma nic złego w byciu idolem ... ale zastanawiające jest dlaczego tak wiele kpopwych gwiazd chciałaby koniec końców zostać albo aktorami albo wokalistami solowymi, aby móc realizować się artystycznie.

      Usuń
    2. Ale biorąc dla przykładu taki BIGBANG ,tam jakby każdy jest niezależny.I nie wiem czy się mylę czy też nie ,ale GD sam chyba pisze teksty do swoich piosenek i tworzy/komponuje muzykę ,więc jakby nie patrzeć jest artystą.Chociaż BB jest ,w ogóle taki inny , z wyższej półki można by powiedzieć :P.( stwierdzenie "z wyższej półki" nie miało obrazić innych zespołów w jakikolwiek sposób ,porostu mam wrażenie ,że BIGBANG jest taki...ohh,nie mam słowa xD)

      Usuń
    3. G-Dragona można byłoby śmiało uznać już za artytę. Nie wiem czy pisze wszystkie piosenki, ale na pewno było ich sporo.

      Usuń
    4. Jeśli pozwolicie to wtrącę tu swoje trzy grosze... Co do pytania, dlaczego wiele idoli chcę zostać aktorami bądź solistami, odpowiedź jest bardzo prosta, era idoli znowu przeżywa kryzys. Nawet do muzyki rozrywkowej zaczynają wkraczać soliści czy zespoły, które nawet nie są idolami. Mówię tu o np, Lee Hi, która po wydaniu "1,2,3,4" zawładnęła wszystkimi rankingami czy Busker Busker, który w Korei odniósł niewiarygodny sukces. Żaden z nich nie jest uważany za idola. Dlatego gwiazdy k-popu starają się uciec z tej tonącej łajby i chwytać się jakiejkolwiek roboty jako aktor czy solista.

      Co do G-Dragona, owszem pisał mnóstwo swoich piosenek ale dotąd zawsze w produkcji ich pomagał mu Teddy (główny producent u YG). Jego ostatni album był za to produkowany prawię w całości przez niego.
      Osobiście nie przepadam za GD. Jest trochę za bardzo idolizowany i za dużo się o nim mówi w mediach. Poza tym on sam robi wokół sobie taką otoczkę "artysty" z tymi dziwnymi ubraniami czy ciągłym zmienianiem fryzur. I obecnie nie jest on jedynym idolem, który pisze czy produkuje swoje własne piosenki (lepiej było by zapytać, który tego teraz nie robi). Każdy z nich w końcu przed debiutem uczy się muzyki i kompozycji, dlatego nie jest to niczym dziwnym. Natomiast na wyróżnienie w tej kategorii wg mnie zasługuje Zico z Block B. W całości samodzielnie wyprodukował i napisał cały ich ostatni album "Blockbuster", który rzeczywiście był blockbusterem. Mało tego, Zico jeszcze przed zostaniem trainee był undergroundowym raperem tworzącym swoje mixtape'y (podobnie zresztą jak jego kolega z zespołu Park Kyung). Może jestem nieobiektywna, ale polecam samemu przekonać się o jego umiejętnościach.

      Rany, przepraszam, starałam się żeby mój komentarz był jak najkrótszy...

      Usuń
    5. A ja mam generalnie problem powiedzieć kim jest tak naprawdę "idol", a kto nim nie jest. Program Idol, który leciał kiedyś na Polsacie sprawił, że dla mnie to nie jest tylko osoba z boysbandu czy girlsbandu. Soliści też nim mogą być. Ja chyba bardziej to odbieram kto został wcześniej "wytrenowany", i ile ma do powiedzenia jeśli chodzi o swój własny wizerunek/repertuar i dla kogo tworzy. Jeśli odbiorcami muzyki, teledysków są osoby do 20, to traktuje ich jako idoli, więc tym oto sposobem Lee Hi, też się tam zalicza, choć generalnie wydaje mi się, że ten podział w koreańskim show biznesie słabo się sprawdza … albo go gorsze czasem w ogóle się nie sprawdza :P

      Usuń
  5. oo proszę, a ja myślałam, że Rain jest ponad wszystkich. Myślałam, że to boskie ciało co tańczy, śpiewa i gra w filmach i dramach jest najlepszym koreańskim towarem. A tu takie newsy, że dla koreańskiej aktorki według obywateli to za mało.
    Ja go mogę wziąć i wszyscy będą zadowoleni:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze mówiąc też myślałam, że jest lepiej odbierany, szczególnie że odniósł też sukces zagraniczny, a Kim Tae Hee to generalnie najbardziej jest chyba znana z tego, że jest uznawana za jedną z najpiękniejszych kobiet w Korei ... a po ostatnich akcjach z wojskiem, pozycja Raina naprawdę poszła w dół ..

      Usuń
    2. a co tam Rain w wojsku nawywijał, że mu pozycja poszła na łeb, na szyję?

      Usuń
    3. Polecam niedawny wpis "koreańskie wojsko" - generalnie nabrał za dużo podejrzanych przepustek i teraz jak się okazało, podejrzewa się go, że wykorzystywał przynajmniej część na randki z Kim Tae Hee - bo nawet na jednym ze zdjąć, które im zrobiono jest w mundurze. Poza tym, przed wstąpieniem do wojska zapierał się, że będzie czynnym żołnierzem, a jak się teraz okazuje, jego służba w wojsku przypomina zdaniem wielu Koreańczyków coś na kształt farsy i nawet pojawiły się głosy, że powinien jeszcze raz odrobić dwa lata, a dzisiaj już widziałam, że przepraszał za swoje podejście do wojska o_O

      Usuń
    4. Swoją drogą niesamowite jest jak wielki wpływ mają zwykli ludzie na idoli. Lud uważa, że wojskowa służba Raina to żenada- Rain przeprasza i kaja się przed tłumem. Niewiarygodne i takie...azjatyckie (to chyba najodpowiedniejsze słowo).

      Usuń
    5. No tak racja, choć w przypadku Raina to może rzeczywiście facet się za bardzo nie popisał, ale to fakt - już za mniejsze rzeczy przepraszano ...

      Usuń
  6. Niestety, bardzo dużo zagranicznych fanów za bardzo polega na takich portalach jak allkpop czy soompi, które już dawno straciły na wiarygodności.

    Wiedziałam, że aktorzy są znacznie bardziej lubiani przez Koreańczyków. Dlatego od razu jak usłyszałam o tym niby skandalu z Sooyoung i Won Binem pomyślałam, że koreańscy internauci po prostu parskną śmiechem. W końcu pot Won Bina to nie pot a święta woda je, prawda? Pamiętam też, że jakoś tak niedawno na jakimś forum czy blogu, czy czymś jeszcze innym była dyskusja o tym, jak k-internauci komentują posty ze zdjęciami gdzie obok aktorów/rek stoję idole. Okazało się, że znaczna większość komentarzy odnosiła się do tego, jak to owe aktorki ślicznie wyglądają i jak żałośnie prezentują się przy nich idole.
    Ale to chyba nie tylko Korea kocha bardziej aktorów, nawet u nas w Polsce zdaje się, że większość ludzi pała sympatią do aktorów (zwłaszcza tych starszych znanych ze starych filmów bardziej niż tych naturszczyków, którzy wypełniają seriale) niż popowych piosenkarzy.

    Fragment postu mówiący o goliźnie przypomniał mi o tym, że ostatnio jakaś nowa, nieznana nikomu grupa wystąpiła prawie, że nago w świątyni. Dawno jak przy tym się nie uśmiałam :'D

    Dziękuję za ciekawy post i cieszę się, że znowu zaczynasz pisać częściej~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, czy w ogóle kiedykolwiek Allkpop czy Soompi były wiarygodne, ale niestety, jak się czegoś nie ma to się lubi co się ma, bo niestety nadal jest bardzo mało stron, które piszą coś o kulisach show biznesu koreańskiego - nie tylko dobrze, ale także nie przedstawiając go w tak różowy jak dwie powyższe strony, a przede wszystkim jednostronny "wygładzony" sposób, albo w ogóle piszą cokolwiek niezwiazanego z aktualnymi wydarzeniami...

      Szczerze żałuję, że nie znam koreańskiego - wyławianie zabawnych komentarzy tudzież innych ciekawostek na temat znanych osób, byłoby na pewno świetną zabawą :P

      Z tą świątynią to mnie zaciekawiłaś, bo nic o niczym takim nie czytałam.

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia czy pisali o tym występie na jakichś większych portalach, ale czytałam o tym na netizenbuzz. Tutaj link: http://netizenbuzz.blogspot.com/2012/12/lay-t-performs-at-buddhist-temple-with.html

      Usuń
  7. \\\\genialny post wiele sie z niego dowiedziała m:0
    hmm ale to jest głupie- Ten na Ciebie zasługuję, a ten nie eh:/

    Dlatego ja żadną z gwiazdą nie będę mogła się umawiać ha ha (żarcik ) ;D

    ale pomarzyć zawsze można....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ czemu nie :D wbrew pozorom - i co dość dziwne - wygląda na to, że Koreańczycy nie mają żadnych obiekcji do związków bardzo znany- zupełnie nieznana, tak więc wszystko przed Tobą :D

      Usuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.