wtorek

tylko idola żal...


czyli o udziale koreańskich idoli w programach rozrywkowych.


Uwielbiam koreańskie programy rozrywkowe! Nie wiem jak oni to robią, ale zawsze śmieję się jak głupia i z pokoju dochodzą raz po raz salwy śmiechu. A co jak co nie przypominam sobie, kiedy równie głośno śmiałam się na polskich programach. No bo w sumie na czym tu miałabym się śmiać? Na Perfekcyjnej Pani domu? Albo co tam jest jeszcze … hmmm … generalne nic mi już nie przychodzi do głowy :P

W Korei program bez idola i początkujących aktorów to program stracony! Po co idzie taki idol/początkujący aktor do telewizji? Po sławę oczywiście i oczywiście po pieniądze ( no ale są to raczej niewielkie sumy), no o ile jest znany i lubiany. Jeśli to tylko początkująca gwiazdka, to chodzą nawet słuchy że i sama musi dopłacić do tego aby móc się zbłaźnić na wizji :D. Bo niestety czy stety, pomimo mojej nieskrywanej sympatii do koreańskich programów, muszę niestety stwierdzić, że tak z obiektywnego punktu widzenia, to widzę tam całkiem sporo najróżniejszych zgrzytów.

Po pierwsze i co mnie trochę smuci, bo czasem po prostu żal mi tych ludzi, tj. im idiotyczniejszy program tym większa pewność, że zapychać go będą początkujące gwiazdki. Już nawet wyobrażam sobie taką scenkę rodzajową, przychodzi menadżer do idola:
- Załatwiłem ci występ w programie rozrywkowym!
- Super! Co tam będę robił
- Hmmm .. no wiesz … lepsze programy były już zajęte … ale to będzie dla ciebie nowe wyzwanie
- Jakie?
- Wystrzelą cię z katapulty!

A potem widzi się takiego biedaka na ekranie, żal okropny człowieka bierze, a pomimo tej fuchy wcale jakoś o nim dużo więcej później nie słychać ...

Generalnie większość programów opiera się na opowiadaniu anegdot i współzawodnictwie. Przychodzą sobie tacy idole, dzielą ich na grupy lub też nie i ten kto wykona poprawnie zadanie wygrywa. Co? Brak upokorzenia, zawstydzenia, bólu – brak kary. Idole więc dają z siebie wszystko, nie po to bo czeka ich nagroda czy nawet pochwała i słowa uznania, bo z reguły nic ich nie czeka,  a przynajmniej nic wartościowego ani przydatnego, oni tylko nie chcą przegrać i obstawić ostatnie miejsca, a wierzcie mi już nieraz widziałam jak osoby wykonując swoje kary mówiły, „to boli” z prawdziwym grymasem bólu na twarzy. Albo był też taki odcinek 2 days 1 night, gdzie wystąpiły gościnne aktorki, no i koniec końców przegrana drużyna musiała zanurzyć się w kwietniowym górskim potoku, w tym kobieta po 70, jedna z nich doznała chyba szoku z zimna i to wcale śmieszne nie było raczej dramatyczno-tragiczne … Oczywiście wiele kar jest bardzo niewinnych, ale niestety większość nie należy do najprzyjemniejszych i często odnoszę wrażenie, że głównym ich celem jest po prostu maksymalne ośmieszenie przegranego uczestnika, ku wielkiej uciesze widzów....

Filmowanie 2 days and 1 night i cała ekipa.
Pisałam kiedyś o tym na fejsbooku, ale napiszę to jeszcze raz. Otóż przyjęło się sądzić, że dzięki takim programom idole stają się bliżsi zwykłym obywatelom, stają się tacy jacyś swojscy i zwyczajni, jak z sąsiedztwa a nie jacyś zarozumiali i nadęci sławą bufoni. Jest jednak i drugie dno. Idole tak czy inaczej to osoby medialne, rozpoznawalne. Wiele ludzi im zazdrości urody, sławy, „łatwego i pasjonującego” życia, samemu będąc sfrustrowanym. Puentą takiego toku myślenia jest to, że zwykłych Koreańczyków nie bawi oglądanie idoli jako zwyczajnych. Ich bawi oglądanie jak się ośmiesza celebrytów.

Podejrzewam, że wiele osób w Polsce także chętnie obejrzałoby sobie program, gdzie znani z pierwszych stron gazet dostają plastikowym młotkiem po głowie lub skaczą po plastikowych wypustkach i to nie dlatego jak niektórzy przekonują: poczuć do nich sympatię, ale właśnie poczuć przewagę nad nimi, poprawić sobie humor ich kosztem. Oni stają się „zwyczajni” bo tracą otoczkę gwiazd. Zostają zdegradowani do „zwykłego obywatela” ( bycie gwiazdą jest przecież awansem społecznym ). Nie traktuje się ich więc jako prawdziwe gwiazdy. Raczej jako osoby do zabawiania – klowny ( osoby nie cieszące się poważaniem ) i dzięki takim programom wiele osób może mieć także poczucie, że w stosunku do nich może sobie pozwolić na zbyt wiele, no bo jak pozwala się aby na wizji rzucano im niespodziewanie w twarz solą, oblewało wodą czy bito plastikowym młotkiem. Stąd może tez wynikać niższa pozycja idoli w Korei. Nie każdy Koreańczyk słucha kpopu/zna zespoły, ale większość od czasu do czasu włącza telewizor a tam kolejny program w którym idole biorą udział w jakiejś przygłupawej grze, albo opowiadają śmieszne anegdoty, które niestety mają to do siebie, że często dotyczą samego idola, więc tym oto sposobem sam idol staje się śmieszny, a jak śmieszny to od razu głupi. Aktorzy, którzy mają jakąkolwiek pozycję nie chodzą do tego typu programów jako goście … wiele z nich tłumaczy się, że nie pasuje do formuły, że nie są wystarczająco śmieszni ... ale chyba to tylko taka zasłona dymna przed oczywistością, że po prostu tam chodzi się jak się jest "tylko" gwiazdką ...

Poza tym rzuciło mi się też co innego w oczy - nieprzestrzeganie zasad – czytaj: oszukiwanie lub niesprawiedliwie traktowanie uczestników nie jest brane pod uwagę, tj. nie jest powodem do zmiany decyzji o wygranej. Najlepiej widać to na wspomnianym odcinku 2 days 1 night. Drużyna która wygrała „nie wejście do potoku” oszukiwała i dlatego przyjechała na wyznaczone miejsce pierwsza. Nikt jednak tego nie wziął pod uwagę. Nikomu też z całej bodajże 6 osobowej drużyny nie przyszło do głowy, że to może być nie fair w stosunku do swoich kolegów i że jest to zabawa rodem z podstawówki, ale biorą w nich jednak dorośli ludzie. Powiem nawet dobitniej: wszyscy byli niezmiernie zadowoleni, że zdołali przechytrzyć innych i że okazali się tacy mądrzy. Kuło to bardzo. Koniec końców druga drużna przegrała bo nie oszukiwała. Zastanawiam się, czy może takie zachowanie nie wynika w jakiś sposób z mentalności Koreańczyków, która ma może przełożenie na jakieś zachowanie w szkole czy pracy, tj. nie ważne jakimi środkami, ważne aby osiągnąć sukces i wtedy nikt nie będzie się czepiał co to właściwie były za środki.


Nie wiem, może mi też ktoś wytłumaczy po co właściwie w Korei urządza się dla idoli zawody sportowe w formie programów rozrywkowych? Konkurencje niczym z Olimpiady... biegi, skoki … a są to idole … wycieńczeni już samym napiętym grafikiem, dietą, wątłej postury a muszą dawać z siebie wszystko jakby naprawdę mieli medal olimpijski wygrać. Czasem to wydaje mi się trochę mało humanitarne, bo niestety niektórzy naprawdę są wykończeni niektórymi dyscyplinami a i tak muszą brać udział w kolejnych, no bo wiadomo, potem pojawią się głosy, że zachowali się bardzo nieprofesjonalnie, nie dając z siebie 100% …


Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

10 komentarzy:

  1. hej, bardzo fajny wpis ;) mam nadzieję, że wytrwasz w dalszym pisaniu ;D
    mogłabyś podać jakieś tytuły tych programów i gdzie je obejrzeć ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytułów tu jest cała masa, generalnie zależy co lubisz, a może precyzyjniej: kogo lubisz :P. Najlepiej byłoby, gdybyś po prostu weszła na strony takie jak ithetimes.wordpress.com (tu masz napisane przy odcinkach, kto jest gościem ). Ja niestety większość oglądam na KBS World, a inne z doskoku na youtbe i wyżej wymienionych, albo jak chodzi mi o jakiś konkretny odcinek czegoś to najczęściej szukam co pierwsze mi wyskoczy w Google, bo mi tak jakoś najłatwiej :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koreańskie programy rozrywkowe ,są w mairę normalne...nawet pod względem kar.Natomiast ,to co się wyprawia w japońskich programach tego typu...zostawiam bez komentarza (kiepskie wspomnienia).Z koreańskich programów rozrywkowych lubię najbardziej Strong Heart (być może dlatego ,że jednym z prowadzących jest Lee Dongwook...heheheszki. żarcik :P.)Tak na poważnie fajny program ,fajni goście ,można się pośmiać ,czasem wzruszyć nawet.A gośćmi są od czasu do czasu także znani i cenieni aktorzy ,nie koniecznie młodzi.;P

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję za kolejny post - czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam koreańskie programy! Nie wyobrażam sobie tygodnia bez oglądnięcia Running Mana, Infinite Challenge, 1N2D czy Gag Concert. Nie wyobrażam sobie też tych programów bez kar dla przegranych, jest to właśnie coś dzięki czemu kprogramy są wyjątkowe. Nie mam nic przeciwko nawet jeśli idol ucierpi dostając ttakji czy musząc rozbić sobie tą brązową skorupkę na głowie (po tylu latach ciągle nie wiem co to jest...). W końcu w definicję tego co ma robić idol jest ośmieszanie się w programach, prawda? Takie rzeczy istnieją od początków koreańskiej ery idoli dlatego wszyscy wiedzieli w co się pakują.
    Pomysł wprowadzenia takich programów do polskiego telewizji jest bardzo ale to bardzo interesujący. Tyle że nie widzę u nas nikogo kto byłby w stanie być jak Yoo Jae Suk i prowadzić to wszystko. Samo patrzenia na prowadzących Mam talent czy X Factor odpycha mnie od oglądania takich "cusiów". Była u nas kiedyś ta polska edycja Wipeout i sam program naprawdę miał potencjał (ucieszyło mnie że mamy coś co przypomina koreańskie Let's go Dream Team) ale prowadzący...
    Co do olimpiad idoli to oczywiście zostało to stworzone dla fanek, ale mam wrażenie, że idole sami czerpią przyjemność z takiej rywalizacji. Oczywiście tu przy biegach się ktoś potknie przy biegu, tu ktoś ośmieszy się i w skoku w dal skoczy jeden metr ale czym to jest przy możliwości przesiedzenia całego dnia na zielonej trawce i możliwości porozmawiania z kolegą czy koleżanką z innego zespołu.

    Jak zawsze dziękuję za post~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego ośmieszania, to może ponieważ niektórzy mi się podobają to wolałabym widzieć ich jak błyszczą w blasku fleszy a nie robią z siebie głupków :P Oto moje wytłumaczenie hehehe

      Wipeout? Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę.. wygooglowałam i już wiem, że coś kiedyś takiego wiedziałam w przerwie na reklamy TVNu. Polskie programy rozrywkowe są tak oklepane, że trudno nawet o tym pisać, a to bazowanie na emocjach i amatorach dążących do spełnienia swoich marzeń, tudzież podkreślanie pochodzenia z małych miasteczek (jakby to była jakaś ujma) lub marnej sytuacji finansowej doprowadza mnie do szewskiej pasji :D

      Usuń
  7. Dla mnie koreańskie programy rozrywkowe to jest jakaś miazga. Jak pierwszy raz obejrzałam, to byłam w niezłym szoku. W ogóle nie wiedziałam co się dzieje i co więcej mocno mi się nie spodobało to co widziałam. Jedyne uczucie, które mi towarzyszyło to było zażenowanie. Nigdy więcej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Koreańczycy chwytają dzień . Ja osobiście gdybym był wielką gwiazdą , to dał bym się zbłaźnić w takim programie ku uciesze społeczności. Kiedyś oglądem X-Menów i widziałem jak wielcy aktorzy oraz wielkie gwiazdy K-Popu robili z siebie osłów - odebrałem to jako dobrą zabawę , a nie jako sposób na dowartościowanie szarej masy. Polski show biznes powinien się uczyć od Korei luzackiego podejścia do sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Spicy Marmalade6 lipca 2013 22:52

    Albo ten dosyć niedawny program, gdzie Onew został mocno obmacany przez jakiegoś transwestytę... No porażka. Osobiście nie lubię tego typu programów. To znaczy fajnie jest, dopóki trzymają poziom. A jak już członkowie jednego zespołu zaczynają sami siebie nawzajem bić po głowie młotkiem, to wcale to nie jest zabawne (dla mnie).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.