środa

one „didn't mean it”


czyli tu chodzi nie o to.


Nie będę ukrywać, że do tego wpisu zmotywował mnie „artykuł” na tejże szacownej stronie. O co się rozchodzi. Strona ta zamieściła gify, że się tak wyrażę seksownych wygibasów koreańskich idolek/solistek, okraszając to aż dwoma zdaniami: „Są w większości piosenkarkami, a ich sława opiera się głównie na ich urodzie i biegłości w sztuce uwodzenia. Chcielibyście, by polskie "gwiazdy" też się tak wczuwały?”. Zawiedziona ilością tekstu, tj wysiłku jaki autor włożył w swoje dzieło, już miałam opuścić stronę, gdy zobaczyłam, że zamieszczono do tego „artykułu” całkiem sporo komentarzy. Komentarzy od których podniosło mi się ciśnienie. Nie wiem jak oni to robią ale zawsze wszelkie kpopowe doniesienia ze szczekającej strony, zawsze robią ze mnie gotujący się czajnik. I nie chodzi o te wypociny szumnie nazywanymi przez niektórych ”artykułami”, ale o komentarze do nich właśnie.

Autor tej wzmianki o kpopie napisał dosłownie dwa zdania ( podkreślam dwa zdania ) i naprawdę nie minął się daleko z prawdą – po prostu możne nie do końca odpowiednio to sformułował, a tu co niektórzy już elektoraty by tam napisali w obronie kpopu, bo oczywiście one „ didn't mean it”, a gify to przecież żaden dowód na cokolwiek.

Nie wiem skąd to oburzenie i rozemocjonowanie polskich fanów kpopu, ta agresja, że nie znasz się to się nie odzywaj. Że ktoś coś napisał na niekorzyść X lub kpopu to od razu obraza majestatu. Myślałam, ze takie rzeczy to tylko za granicą, gdzie te wszystkie fanki są w stanie przysłowiowo rzucić się z pazurami, na każdą niepochlebianą opinię o swoim biasie ( ostatnio czytałam takie o EXO, że wymiękłam ), bo nie mają żadnego dystansu do "tematu".  A tu proszę jaka nowość. Można wytykać błędy, krytykować, ale z jakąś klasą, a nie tak po chamsku i na zasadzie „ja wiem lepiej, ty nie, więc siedź cicho”, "nikt ci głosu nie udzielił". 

Znaleźli się też tacy ( w liczbie siedmiu ), co poczuli się tak urażeni, że domagają się oficjalnych przeprosin i sprostowania, tylko ja się pytam czego? Bo naprawdę nie mogę tego pojąc. Proszę ludzie pomóżcie to zrozumieć, bo naprawdę nie ogarniam tematu! Na dokładkę wszyscy robią za oburzonych ekspertów, którzy wszystko wiedzą i wychodzi na to, ze nikt nie ma według nich prawa wypowiadać się o najcudowniejszym kpopie, niedokształcając się uprzednio na necie, nie przesłuchując setek teledysków na youtube i pewnie całą masę innych rzeczy, a i tak tu im nie dogodzisz bo powiedzą, że nie jesteś fanem, bo masz za krótki staż „zaledwie od PSY”. W kpopwym świadku lepiej nie przyznawać się do niewiedzy, bo istnieje ryzyko, że zostaniesz zwyzywany od niedouczonych polskich parobków ( nie pytajcie mnie co ma jedno do drugiego, ja też bym chciała wiedzieć ), albo jeszcze gorzej. Nie wiem skąd to się wzięło, że każdy fan próbuje oświecić wszystkich naokoło, szczególnie tych których to naprawdę nic nie obchodzi, czyli czytelników tego portalu, którzy tam weszli aby sobie nieco popatrzeć na to i owo, co to jest kpop i jak mało o nim wie. Czy ktoś w ogóle podejrzewa, ze autor tego tekstu ma jakiekolwiek pojęcie kim są dziewczyny na zdjęciach, albo chociażby z jakich zespołów? Oczywiście ( z prawdopodobieństwem do 90% ), ze nie, dlatego całe te dwa zdania nie dotyczą dziewczyn przedstawionych na zdjęciach, a pewnie ogólnie, więc oburzenie się, ze przecież ta na zdjęciu to jeszcze umie śpiewać jest po prostu pozbawione sensu.

Jak tak dalej pójdzie to wnet trzeba będzie pytać kogoś o zgodę lub pozwolenie na zamieszczanie paru gifów na internetowym szmatławcu, żeby czasem ktoś nie poczuł się urażony. Gdzie jakiś dystans?  Autor za wiele się nie wypowiedział w temacie, więc generalnie naprawdę nie ma się do czego przyczepić, więc całe to komentowanie to czepianie się na siłę, dorabianie historii i kompletna strata czasu. Poza tym domagać się, rzetelności na takim portalu jest po prostu śmieszne. Nikogo nie obchodzą teksty na tej stronie, wszyscy przyszli pooglądać obrazki.

Na nieszczęście wśród komentujących znaleźli się też tacy, co swoje wiedzą i nie ograniczają się tylko do jedynej słusznej wersji:

"Zapoznałam się z kpopem i mogę dodać swoje trzy grosze. Ci co ich uwielbiają są całkowicie zaślepieni nimi ,ale prawda jest taka jak zwykle ,że CHODZI TU O KASĘ i po to one to robią. Są też kontrolowane przez własne agencję jak mają wyglądać i nawet jeśli mają talent to agencja nimi kieruje $$$$$$$$$$$$ a wiele z nich nawet talentu nie ma tylko są w swojej grupie ,bo są ładne i muszą przyciągać fanów. Jeszcze w dodatku ciągle kreowane są na słodkie i niewinne ,a i tak nikt nie wie co się dzieje jak wyłączą kamery. Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka ,ale żeby wyłonić z tego prawdziwego artystę to trzeba się na tym znać i tyle. [..]. 

Taki komentarz został zminusowany ( jak też inne, które nie wpisały się w główny nurt obrony ), a autorka została sprowadzona do parteru niezbyt kulturalną ripostą, widać nie taka wersja powinna być rozpowszechniania wszędzie ku chwale kpopu, a oto fragment:

"znalzła się wielka znawczyni, no powiedz ile znasz się nad kpop? może zaraz mi wyjedziesz, że zaczęłaś słuchać od pojawienia się hitu PSY [..]."

Czy to naprawdę nie wygląda już jak jakaś farsa? Bo ja nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.

Po tym komentarzach mam tyle refleksji , ze nie wiem od czego zacząć. Po pierwsze nie wiem skąd to przeświadczenie o wspaniałości kpopu, taka bezkrytyczna gloryfikacja, odrzucająca tak oczywiste, aczkolwiek może niezbyt wygodne fakty jak ( chociaż w sumie nie wiem czemu ) to, że kpop robi się dla pieniędzy a nie żeby fani mieli co oglądać na youtube, że wiele osób nie jest utalentowanych i że w pierwszej kolejności liczy się wygląd, jak to w Korei, nie masz wyglądu to nawet do obuwniczego cię nie zatrudnią, a co dopiero do show biznesu gdzie przyjmują tylko skrojonych od linijki, więc jak się zgadzam z fragmentem:  ich sława [koreańskich celebrytek] opiera się głównie na ich urodzie, bo taka prawda. Bez wyglądu, nawet jakby ktoś miał olbrzymi talent to daleko nie zajedzie, więc promowanie w girlsbandach w pierwszej kolejności prawdziwych talentów to raczej kwestia życzeń niż rzeczywistości. Są oczywiście i utalentowani ale i oni muszą mieć wygląd ( choć i tak paru nie ma :D), ale to nie oni są na świeczniku. Był taki dokument o Nine Muses, gdzie sami menadżerowie zastanawiali się, dlaczego tak słabo zadebiutowały. Bez ogródek przy kamerze przyznali, jako coś zupełnie oczywistego i w ogóle się z tym nie kryli, że no tak są przecież słabe wokalnie, ale to na pewno nie powód, inne girlsbandy też słabo śpiewają, a jakoś osiągają sukces, trzeba szukać  przyczyny, gdzieś indziej. Sam byłam zdziwiona, żeby nie powiedzieć zszokowana takim podejściem, tj. że nikt nie udaje, ze chodzi o super talenty wokalne, albo co gorsze, że chodzi o jakiekolwiek. Oczywiście talent wokalny jest miłym dodatkiem do całej reszty i dobrze jest gdy jest jedna czy dwie dziewczyny, które dobrze śpiewają na cały zespół, ale to wszystko. Już bardziej bym się zgodziła, że trzeba się jako tako ruszać, bo ruchy można podciągnąć pod wygląd i ogólną prezencję.

Kpop to nie muzyka klasyczna, tylko rozrywkowa, masowa a ta najczęściej niezależnie od kraju nie jest za wysokich lotów. Ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Jak ktoś ma ochotę na coś innego to zawsze może sięgnąć po inny gatunek. Dziewczyny mają być przede wszystkim ładne, aby miło było na nie patrzeć kiedy pląsają podkreślając swoje wdzięki w te i we wte na scenie czy teledysku. To w jaki sposób pląsają zależny już od tego na ile im kultura danego kraju pozwala, a w Korei pozwala im na coraz więcej. Ta granica z miesiąca na miesiąc się poszerza, ku oburzeniu ich rodaków, którzy pytają się coraz częściej gdzie się podziały prawdziwe talenty i dlaczego idolki częściej pojawiają się bardziej rozebrane niż ubrane i nazywa się to już „panty fashion[1][2][3][4][5][6]. Co gorsze kręcą już wszystkim do kamery bez przysłowiowej „krępacji”, do tego stopnia, że zaczyna robić się to niesmaczne i tanie, a ich stroje i teledyski są banowane. Trzeba pamiętać bowiem, że chociaż niektóre układy mogą na nas Europejczykach nie robić wrażenia, to w Korei robią i to bardzo, a one tworzą przecież na rynek koreański i mają na uwadze tamtejsze standardy, a nie to, ze Miley Cyrus dała z siebie więcej, a my mniej więc jest spoko i luz. Potem naprawdę zabawnie jest czytać komentarze na wspomnianej wyżej stronie, tu cytuję one są wytrenowane, seksowne a na swoj talent nie zarabiają d**ą, tylko talentem ”.

To ja się pytam co przedstawią zamieszczone gify? A tak wiem one „didn't mean it”. To urywki wyrwane z kontekstu i takie tam. Może, trzeba wreszcie zaakceptować, że koreańskie idolki zarabiają tym i tym, w mniejszym lub większym stopniu, bo jakby na to nie spojrzeć kręcenie i eksponowanie pośladków to jeden ze standardowych elementów choreograficznych w kpopwych teledyskach, za których wykonie jakby nie było dostają pieniądze :D

Tak dla przykładu teledyski z tego roku, niektóre bardzo świeże, polecam szczególnie ten drugi, ławo wpada w ucho :D.





Ludzie tłumaczą, że dziewczyny się tak prężą bo to taka tam jest stylistyka, maniera sceniczna, że w rzeczywistości to miłe, porządne dziewczyny. A ja pytam, czy gdzieś indziej jest inaczej? Czy w USA czy Polsce też się nie prężą bo wybierają taką a nie inną stylistykę, bo na tym zarabiają, bo to się po prostu sprzedaje, a na co dzień to w gruncie rzeczy miłe dziewczyny chodzące w spranych dresach? Czemu niby usprawiedliwiać tylko wygibasy Koreanek. Nie wiem skąd nagle wzięły się te podwójne standardy, że one mogą, a inne nie. Jak należałoby podejść do tego argumentu, że: obcisłe stroje, to normalne dla artystek Korei Południowej. Tam jest taki kanon piękna: im bardziej Ci widać nogi, tym lepiej. ”. A na Zachodzie jest może inaczej? Obcisłe stroje to nie norma dla amerykańskich czy polskich artystek? Może po prostu przeciętny fan kpopu nie chce zauważać, że w gruncie rzeczy coraz bardziej koreańskie idolki coraz mniej różnią się od tych zachodnich, że coraz bardziej chcą prowokować tańcem i strojem scenicznym i tłumaczenie, że agencje je do tego zmuszają jest po prostu mało poważne. Nikt łapanki na idoli nie robił. Same się zgłosiły. I każdy zamiast po prostu na pytanie zadane w temacie „artykułu” Celebrytki z Korei - seksowne?, odpowiedzieć: tak potrafią być seksowne i mają wiele takich choreografii, a nie mydlić komuś oczu i odwracać kota ogonem jak one ciężko przygotowywały się do roli idolek, bo ja po przeczytaniu tych wszystkich „podkreśleń” w co drugim komentarzu ile to one z siebie dały i jak ciężko pracują, pierwsze co pomyślałam, no i na co im to było, skoro teraz muszą się wypinać do kamery w przyciasnych szorto-majtkach i tak zapunktowały tymi przygotowaniami, że trafiły na ten internetowy szmatławiec. 

Komentujący nawet nie mieli litości dla tytułu, tj. nie wiem, co się tak wszyscy uczepili słowa „celebrytki”. Czy to kolejna obraz majestatu idola? Ludzie wytłumaczcie, bo znowu nie pojmuje. Autorzy tego 'czegoś' ogarnijcie się, bo wstyd, skoro nawet nie wiecie, jak odróżnić celebrytkę od idola/wokalistki. Wygląda na to, że mam problem, bo jakoś chyba nie odróżniam. Z tego wstydu aż sięgnęłam do definicji, bo używam tych słów tu bardzo często w odniesieniu do idoli, czy nawet aktorów, a może ich tu nagminnie obrażam albo co gorsze poniżam. Odetchnęłam jednak z ulgą bo okazało się jednak, że pogróżki z ich strony mi na razie raczej nie grożą... a tak na poważnie, kiedyś też miałam z tym słowem problem, tj. ciężko mi było wcisnąć do tego miana aktorów, których nie widać w blasku fleszy, którzy nie "bywają" w programach, więc miałam dylemat czy można ich tak nazywać, ale dla idoli nie mam litości :D Ich zadaniem jest bywać, pokazywać się, zabiegać o udział w programach rozrywkowych, eventach,  pozować na ściankach, zwracać na siebie uwagę, wrzucać zdjęcia na profile społecznościowe, aby ktoś o nich pisał. Oni zabiegają o sławę i uwagę! Jakim cudem nie można ich nazywać celebrytami? no niektórzy może co najwyżej aspirują do tego miana, bo jeszcze nimi nie są...

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to ten fragment „biegłości w sztuce uwodzenia, chociaż jak się trochę zastanowić to czy jest on nieprawdziwy? Przecież idolki szkolone są jak mają się zachowywać przed kamerą, przed publicznością, jak uśmiechać, co mówić w wywiadach, jak być aegyo, a aegyo to metoda uwodzenia publiczności, zjednywania sobie ludzi, szczególnie osobników płci męskiej, to udawanie kogoś kim się nie jest, po to aby druga osoba pomyślała, że jest się miłym i sympatycznym, żeby zyskała twoja sympatię i zaufanie. Śliczna buźka, słodka minka, „oppa” i każdy facet leży u twoich stóp. Co tam facet, jesteś aegyo to i cały naród będzie twój, bo cię obwołają 'nation little sister”, choć prywatnie do uroczej dziewuszki ci daleko. Czy tego nie można nazwać sztuką uwodzenia nie tylko mężczyzn ale i tłumów? Cóż pewnie trzeba było by zapytać autora aby sprecyzował o co mu chodziło, ale co jak co uwodzić to one potrafią.

Autorowi pewnie nie to chodziło, bo zapewne mu  o nic nie chodziło. On po prostu musiał sklecić jakieś zdanie, bo łyso byłoby wrzucić tyle gifów bez podpisu, więc analizowanie tutaj słowa po słowie od początku mija się z jakimkolwiek celem, bo z założenia nie powinno się analizować żadnych tekstów na internetowych szmatławcach, szczególnie takich które składają się z dwóch zdań, więc połowa tego wpisu to była i tak kompletna strata czasu :D


P.S. Hmmm ... nie wiem czemu pojawiają mi się linki kontekstowe w tekście do dziwnych stron i do Allegro... O_o. Jakieś zmiany na blogerze były ostatnio czy co? A może coś złapałam.... ciekawe jak mam się tego pozbyć.

Komentarze są moderowane. Wpisy z cyklu " link" + "zapraszam do mnie" będą usuwane.

10 komentarzy:

  1. Uważam, że ten wpis na pewno nie był stratą czasu. Pokazuje to, że nie tylko w Korei fani mają obsesje na punkcie swoich gwiazdek. Choć sama przyznam, że jeszcze jakiś czas temu, może nie wypowiadałabym się w intrenecie, ale myślałabym podobnie i twierdziła, że jeśli ktoś się nie zna to niech nie pisze bzdur się na dany temat. Wydaje mi się, że bezgraniczne uwielbienie to taki początkowy etap, ten stan zakochania się, gdy nie widzi się pewnych rzeczy i nie chce ich zobaczyć. Sama toczyłam krucjaty na ten temat. Nie miałam litości dla rodziny i znajomych, chciałam pełnić role nawróciciela, chciałam pokazać wszystkim dookoła jaki kpop jest wspaniały, bez skazy. A potem jakoś mi to przeszło. Dostrzegłam, że branża rozrywkowa na całym świecie działa w podobny sposób i nie mogę usprawiedliwiać idoli bez końca. Oni, ich wytwórnie, menagerowie też mają swoje za uszami i nie sposób nawet dowiedzieć się co. Wydaje mi się, że jak z każdą miłością ten etap zaślepienia mija. Potem człowiek zdaje sobie sprawę, że owszem, można lubić ten nurt muzyczny, może interesować jak to wszystko wygląda w kraju różnym od naszego o 180 stopni, ale trzeba mieć ten dystans i patrzeć trzeźwo na to wszystko. Bo w gruncie rzeczy, koreańscy celebryci to też ludzie, a nie nieskazitelne istoty z innego wymiaru, które powinno się bronić, bo to nie ich wina, że zła wytwórnia wybrała im taki image. Myślę, że ludzie wypowiadający się na ten temat pod artykułem właśnie zaczęli swoją przygodę z azjatycką muzyką i nie widzą jeszcze wszystkiego, nie widzą, że te urocze dziewczęta mogły zdobyć sławę nie przez swój talent, ale przez dawanie dupy tym u góry, bo i tak się dzieje. Ale jeśli te poglądy trwają u nich dłużej, to chyba nie są oni prawdziwymi fanami, bo rola fana to nie tylko mówienie jaki idol wspaniały, ale też mówienie mu co z nim nie tak. Jeśli tak jest, to bliżej im do sasaeng, bo oni też raczej nie są fanami, tylko osobami z obsesją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale tęskniłam za twoimi wpisami. :) Masz całkowita rację.
    Swoją przygodę z kpop'em zaczęłam od 'Gee'-GG i 'U go girl'- LH w 2009, a to dlatego, ze szukałam czegoś innego od zachodniej muzyki, miałam dość gołych tyłków cycków, wszystko w tych teledyskach kręciło się wokół sexu. Kpop pokazał mi, że można być sexi i flirtować (w ciuchach :)), ale nie w taki wyuzdany sposób jak robią to zachodnie gwiazdy. Jeszcze 4-5 lat a nie będzie żadnej różnicy między wschodem a zachodem w kwestii odpowiedniości pewnych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. A już myslałam, że tylko ze mną jest coś nie tak i tylko ja mam zlane na te wszystkie artykuły w polskich 'gazetach'. Kilka zdań, to kilka zdań. Ale jakie potem tornado się wywołuje od fanów k-popu :O Toż to szok był dla mnie, jak to wszystko czytałam. Ludziom rzeczywiście brakuje dystansu i wszystko biorą na poważnie, broniąc tego k-popu, aż do ostatniego tchnienia xD A strony takie sie potem cieszą, bo nabicia wejść znacznie rosną. Chociaż, na początku też tak miałam, jakieś dwa lata temu. Wszystko co kojarzyło mi się z Koreą było święte i cudowne, dopiero potem przyszła refleksja - po milionie programów, wywiadów i MV - że wszystko ma swoje zalety i wady, a wytykanie takowych, nie jest niczym złym, tylko ma się lepszy ogląd na sprawę i nie ogranicza się do jednego punkciku, którego się trzymamy. Ciekawe kiedy fani zrozumieją, że idole nie robią i nie nagrywają albumów dla nich, tylko dla swoich korzyści i sławy >.<


    I mi również brakowalo Twoich wpisów :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis! Znowu..:) Ale na serio, Twoje posty nauczyły mnie pewnego dystansu do "kochanego" kpopu.. Mam wrażenie, że do każdego podchodzisz bardzo rzetelnie, nawet jeśli wyrażasz swoją opinię. W każdym razie dzięki za ten blog i oby tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O wreszcie coś nowego na blogu ^^ Normalnie uwielbiam twoje wpisy, dzięki nich bardzo dużo się dowiedziałam o ciemnych stronach azjatyckiego show biznesu :o Coraz bardziej mnie wkurza ból dupy polskich fanów k-popu (o koreańskich nie wspominając). Sorry za takie określenie. Musimy się wszyscy ogarnąć. Ale fakt faktem, to co dostajemy w koreańskich teledyskach coraz mniej już się różni od produkcji z Zachodu. Normalnie już kolejny rok zastanawiam się dlaczego lubię k-pop, bo jest on sprzeczny ze wszystkim co zawsze wyznawałam :p I chyba nigdy nie znajdę odpowiedzi :/

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo podoba mi się pojęcie "szczekająca strona" - nic dodać, nic ująć
    KWINTESENCJA

    OdpowiedzUsuń
  7. Tęskniłam za Twoimi wpisami... :)
    Co do komentarzy to może się zgodzę są "troszkę" chamskie no ale jednak osoba, która piszę artykuł na pudlu powinna mieć pojecie ogólne o tematyce, którą wybiera a nie wyciągać coś z kontekstu..
    Ale jeśli by porównać, to dużo się nie różnią gwiazdy kpopu od tych amerykańskich czy polskich... wszystkie używają podobnych sposobów aby zaistnieć, w mniejszym czy większym stopniu..


    Kocham twoje wpisy... ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. A to się uśmiałam.Ja też tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. YouSeo:  Zapomniałaś jeszcze o "Pitapat" zespołu BESTie.
    Nie ma to jak chwytające za serce,rozdzierające duszę,przesycone niepodważalnym talentem koreańskich "artystek"...kręcenie tyłkiem. 
    Ale to przecież "utalentowane artystki",a filmiki mają kosmiczną liczbę wyświetleń ze względu na ich niesamowite zdolności wokalne.
    A co do polskich fanek,to już od kilku lat staram się to komentować jednym słowem - "żenua",bo większe zagłębianie się w temat kończy się u mnie rozdrażnieniem i migreną. Nie utożsamiam się z fandomem,który z roku na rok,staje się coraz gorszy,żałośniejszy i obraża polskie fanki podchodzące do koreańskiego popu "pół żartem,pół serio",na zasadzie dystansu.
    Cieszę się,że poruszyłaś ten temat i nie przestawaj pisać,bo przywracasz mi wiarę w ludzi!

    ( komentarz dodany ręcznie z Disqusa )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rzeczywiście, tam też dziewczyny bardzo wykazują się swoim "talentem"... co widać po poziomie komentarzy pod oficjalnym teledyskiem na youtube :P

      Usuń

Komentarze są moderowane.
Komentarze z linkami + "Zapraszam do mnie" będą usuwane.